Bismor: jestem wymagający, najwięcej jednak wymagam od siebie

Siedziba straży miejskiej przy ul. Bolesława Śmiałego. – Mam ogromny sentyment do tego miejsca, bo przecież tutaj mieści się też CRG, w którym wiele lat temu zaczynałem przygodę z samorządem – wraca pamięcią. – No i patrząc na mój staż pracy, to bycie komendantem w Gliwicach jest jak na razie zajęciem, którym najdłużej się zajmuję. (śmiech)
Czego on w życiu nie robił... Był strażakiem, tokarzem, urzędnikiem, kontrolerem podatkowym, a od kilku lat jest strażnikiem miejskim. Uwielbia aktywny wypoczynek – sport i górskie wędrówki. W wolnych chwilach gra na pianinie. Mówi o sobie, że bywa człowiekiem trudnym. – To pewnie dlatego, że jestem wymagający, najwięcej jednak wymagam od siebie – uśmiecha się. 
Poznajcie miejsca ważne dla Janusza Bismora, komendanta gliwickiej straży miejskiej.
więcej

Budny: chętnie pomagam innym

Hospicjum. -Chętnie pomagam innym -zapewnia. -Hospicjum się rozbudowuje i potrzebne jest wsparcie finansowe. Wspólnie z grupą ludzi zrobiliśmy kilka fajnych eventów, podczas których udało się zebrać sporo pieniędzy
Silna, twarda, ale sporo w niej kobiecej wrażliwości. Uwielbia spędzać czas ze swoją rodziną.
Odpowiedzialna, kreatywna, odważna, ale też wrażliwa. Uwielbia zwierzęta (sama ma dwa koty, a do niedawna również owczarka collie) i naturę. 
Poznajcie miejsca ważne w Gliwicach dla Magdaleny Budny, wieloletniej radnej, wcześniej dyrektorki Domu Dziecka nr 2, sekretarza powiatu a obecnie prezeski miejskiej spółki.
więcej

Zico w sutannie. Swoje Gliwice pokazuje nam kapelan sportowców

Liceum zawodowe przy ul. Barlickiego. – Dowiedziałem się o tej szkole z „Nowin” – opowiada. – Na jedno miejsce było aż 10 chętnych, ale udało mi się dostać. Pamiętam warsztaty szkolne, nauczyłem się wielu pożytecznych rzeczy, np. spawania.
Ksiądz sportowiec. Po obowiązkach duszpasterskich gra w piłkę, siatkę, kosza, zimą jeździ na nartach.
więcej

Dziczek: Kiedyś wrócę do Piasta

Rynek. – Uwielbiam spędzać czas na rynku. Bardzo często spotykaliśmy się tutaj z kolegami z drużyny mistrzowskiej. Urosz, Joel, Gerard, Mikkel i inni... Spędzaliśmy wspólnie czas, ale i tymi męskimi wypadami budowaliśmy DNA zespołu.
Niecierpliwy, uparty, ale też bardzo pracowity. Gliwiczanin z urodzenia (rocznik 1998), z zamieszkania pyskowiczanin i bojszowianin. No, może nie do końca, bo od kilku miesięcy mieszka w Salerno – w urokliwym miasteczku na południu Włoch. Gra w tamtejszym zespole piłkarskim Salernitana.
więcej

Franz: w moim słowniku nie ma „nie da się”

Hala sportowa w Sośnicy. Z tym miejscem związane są jego najpiękniejsze sportowe sukcesy. To legendarny dla gliwickiego futsalu obiekt. Grały w nim najlepsze zespoły, w tym PA Nova, z którą, w tej hali, w sezonie 2007/2008, zdobył tytuł mistrza Polski. Rok później, z 27 bramkami na koncie, został królem strzelców Ekstraklasy. Gros z nich zdobył właśnie w Sośnicy. – A zaczynałem od tzw. mopowego, czyli osoby wycierającej mopem boisko w czasie meczu. Będąc juniorem, bardzo chciałem czuć atmosferę ekstraklasowego spotkania, więc zgodziłem się pucować parkiet – śmieje się.
Biznesmen, sportowiec, człowiek głębokiej wiary – ona ma dla niego nadzwyczajne znaczenie. – Nadaje sens mojemu życiu, prowadzi mnie przez nie – odważnie deklaruje. – Kiedyś byłem zupełnie innym człowiekiem. Do kościoła chodziłem bardzo rzadko. Sześć lat temu, przy okazji Wielkiego Postu, złożyłem postanowienie, że się zmienię i trwam w nim. Codzienna eucharystia mnie uspokaja i daje niezwykłą siłę.
więcej

Profesor Czapla: zgoda zawsze buduje

Dzielnica Brzezinka. Kiedy się tu wprowadził, uznał, że warto zrobić coś dla miejsca, w którym się zamieszkało. – Znalazła się grupa osób myślących podobnie i zaczęliśmy działać w ramach rady dzielnicy. Mamy na koncie sukcesy. Dzięki naszej inicjatywie miasto wybudowało w Brzezince przedszkole, kompleks przyszkolnych boisk, plac rekreacyjno-integracyjny dla dzieci i dorosłych. Dwa lata temu powstało długo wyczekiwane rondo, o które też, jako rada, zabiegaliśmy. Warto wspomnieć o strażakach ochotnikach, którzy, dzięki zaangażowaniu Tomasza Włoczyka, prezesa OSP, mogą pochwalić się świetnym wyposażeniem. Recepta na sukces, i to nie tylko w odniesieniu do działalności społecznej? Moje hasło: zgoda zawsze buduje.
Pracowity, lojalny i koncyliacyjny, czasem nerwowy – szczególnie, gdy jego siatkarki przegrywają. Aktywności ma tyle, że można by nimi obdzielić kilka osób. Dyrektor Ośrodka Sportu Politechniki Śląskiej, dydaktyk, trener siatkówki (od 45 lat!), prezes AZS Gliwice, wiceprezes Polskiego Związku Curlingu, wiceszef rady sportu przy prezydencie Gliwic, członek miejskiej rady organizacji pożytku publicznego, członek senatu Politechniki Śląskiej oraz kilku komisji na tej uczelni, szef związków zawodowych, pełnomocnik rektora ds. współpracy z samorządem, przewodniczący zarządu Rady Dzielnicy Brzezinka i szef stowarzyszenia Brzezinka Razem. Autor kilku projektów badawczych oraz kilkunastu publikacji naukowych. Wypoczywa tak szybko, jak żyje. Wystarczy, że trochę czasu spędzi w pięknych okolicznościach przyrody, najlepiej w otoczeniu rodziny, i już ma naładowane akumulatory. 
więcej

Keller: gdy niesprawiedliwość staje się prawem, opór staje się obowiązkiem

Kwartał ulic Czarnieckiego i Poniatowskiego. – W dzieciństwie chodziliśmy z kolegami na podwórko nazywane foką. Czyste, uporządkowane, skąpane w zieleni. Na środku stała duża fontanna z odlaną z brązu foką. Potem odlew skradziono, a podwórko zapełniło się samochodami. Na szczęście foka wróciła – bez radośnie tryskającej fontanny, ale dobre i to. Niestety, pojazdy dalej niszczą trawniki... Może z czasem to się zmieni? Z dzieciństwa pamiętam też pracownika gazowni, jeżdżącego na rowerze. Wieczorem zapalał na ulicach lampy gazowe, a rano, przy pomocy tzw. wędki z zakrzywionym haczykiem, je gasił. Nazywaliśmy go lampecyje. Bardzo się z tego powodu denerwował.
Uporządkowany i pracowity indywidualista. Z optymizmem patrzący na świat, ale piętnujący głupotę i niesprawiedliwość. Pasjonat motoryzacji, w ministerstwie zarejestrował już muzeum zabytkowych samochodów oraz skuterów.
więcej

Poproszę gołębia i topór. Jak gliwiczanin tłumaczy obce marki

Adam Łapko. Ilustrator i grafik. Autoportret.
Jeśli wasze dzieci słuchają piosenek, które komponuje dla nich gliwicki artysta Cezik, to przy okazji oglądają animacje, jakie do tych utworów tworzy Adam Łapko. Ilustrator i grafik z naszego miasta zasłynął żartobliwymi przeróbkami zagranicznych marek, przetłumaczonych na język polski. 
więcej