Wojewódzki konserwator zabytków zablokował budowę parkingu na terenie przy ul. Dolnych Wałów. Uważa, że inwestycja jest niedopuszczalna ze względu na rangę miejsca i jej negatywny wpływ na historyczną przestrzeń starówki. Właściciel terenu nie godzi się z decyzją. Przeniósł spór na poziom Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.  
Utwardzony czerwonym tłuczniem teren przy ul. Dolnych Wałów to teoretycznie zalążek przyszłego parkingu. Inwestor, spółka Badimex z Dąbrowy Górniczej, chciał widzieć w tym miejscu zautomatyzowany plac postojowy dla 60 pojazdów. Zaplanowano dwa zjazdy, z ul. Dolnych Wałów i Kościelnej, wyłożone kostką granitową. Teren parkingu ma być wyłożony kostką betonową, posiadać oświetlenie i instalację poboru opłat, a powierzchnia nieutwardzona urządzona zielenią. 

Od jakiegoś czasu  na placu nic się jednak nie dzieje. Plany inwestora zablokował śląski wojewódzki konserwator zabytków, a wobec zgłoszonych wątpliwości nie wiadomo, czy nastąpi dalszy ciąg budowy.  

Prace w dotychczasowym zakresie – wyrównanie i utwardzenie terenu – nie wymagały decyzji konserwatora. Inwestor potrzebował jej jednak w związku z kontynuowaniem budowy, wymagającej ingerencji w historyczną przestrzeń. I trafił na mur.  

Działka znajduje się na terenie staromiejskiego układu urbanistycznego, chronionego wpisem do rejestru zabytków. Przed wojną plac zajmowała synagoga, jedna najpiękniejszych na Śląsku, z unikatową fasadą dwuwieżową. Budynek został spalony podczas nocy kryształowej z 9 na 10 listopada 1938 r., a jego pozostałości wysadzone w powietrze. 

Teren jest również pełen archeologicznych skarbów z dalszej przeszłości. W trakcie przeprowadzonych w 2017 r. badań obok reliktów synagogi odsłonięto m.in. średniowieczne nawarstwienia kulturowe, zasyp fosy oraz pozostałości XIX- i XX-wiecznej zabudowy.

Konserwator w swojej odmownej decyzji z kwietnia br. zwraca uwagę, że obszar starówki wymaga wysokiej jakości zagospodarowania z poszanowaniem historycznego miejsca. Z tego powodu niedopuszczalna jest budowa parkingu. 

Co więcej, w jego opinii inwestycja niezgodna jest z ustaleniami miejscowego zagospodarowania przestrzeni. Plan jako przeznaczenie podstawowe dla tego terenu określa zabudowę mieszkalno-usługową, jako właściwą dla obszaru o koncentracji reprezentacyjnych funkcji usługowych. 

„Ze względu na historyczną i archeologiczną wartość miejsca oraz jego miastotwórczą atrakcyjność inwestycja budzi zastrzeżenia. W ocenie konserwatorskiej budowa parkingu w tym miejscu obniżyłaby wartość chronionego układu urbanistycznego”, ocenia konserwator w konkluzji swojej decyzji.

Rozstrzygnięcie nie powinno być zaskoczeniem dla inwestora. Do tej pory przedstawiciele Badimexu utwierdzali przekonanie (przykłady w naszych tekstach, m.in. ze stycznia tego roku), że konserwator nie będzie przeszkodą. Tymczasem z uzasadnienia decyzji wynika, że organ nadzorczy nie krył swoich wątpliwości od początku, już na etapie wydawania zaleceń konserwatorskich. Inwestor mimo tego parł do przodu. 

Badimex złożył odwołanie do ministra kultury i dziedzictwa narodowego w Warszawie. Jak wyjaśnia przedstawiciel konserwatora, resort może utrzymać rozstrzygnięcie w mocy, uchylić je i pozwolić na realizację prac objętych wnioskiem, ewentualnie przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia przez ŚWKZ.

W śródmieściu brakuje miejsc postojowych i dodatkowe 60 byłoby na wagę złota. Z drugiej strony plac po synagodze zasługuje na coś odpowiadającego jego wartości. 

Rację mają służby konserwatorskie zwracając uwagę, że docelowo nieruchomość powinna zostać zagospodarowana zgodnie z przeznaczeniem w planie, przy wykazaniu przez inwestora poszanowania zabytkowego terenu. Problem w tym, o czym chyba nie wiedzą w Katowicach, że ustalone w tym samym planie linie zabudowy wiążą inwestorom skrzydła. Miejsca jest za mało, by postawić rokujący komercyjnie obiekt. Z tego powodu z budowy apartamentowca wycofał się poprzedni właściciel terenu, gliwicka spółka I-mag.

Nie wypalił projekt kamienicy, to samo spotyka plan budowy parkingu. Plac po synagodze potrzebuje inwestora z potencjałem pomysłów, pieniędzmi i  wrażliwością na historyczne znaczenie lokalizacji. Takiego jak samorząd. Ale miasto terenu nie chce.

(pik) 
      
wstecz

Komentarze (0) Skomentuj