Pierwsza wzmianka o Gliwicach pojawiła się w dokumencie z 14 lipca 1276 roku i tego dnia moglibyśmy hucznie obchodzić urodziny naszego miasta. Tak się jednak nie dzieje, a moim zdanie każdy zasługuje na imprezę urodzinową. Gliwice też.

Na dzień 14 lipca 1276 roku datowany jest najstarszy znany dokument, w którym pojawia się wzmianka o Gliwicach, jako o mieście. Informację tę odnajdujemy w akcie sprzedaży wsi Szobiszowice, w którym czytamy, że transakcja dotyczy wsi położonej w okolicy miasta Gliwice. 

Od odległej historii do Dni Gliwic

Tego dnia hrabia Piotr ze Sławikowa postanowił sprzedać wieś swojemu ziomkowi Hermannowi. Niestety nie ma żadnego śladu po dokumencie lokacyjnym miasta Gliwice, co oczywiście nie oznacza, że nasze miasto nigdy takiego dokumentu nie posiadało. Póki co pozostaje więc obchodzić “urodziny” Gliwic w połowie lipca. A warto zauważyć, że praktycznie każde miasto w okolicy ma już swoje święto.

Potencjał naszego miasta

Nie wiem dlaczego lata temu zrezygnowano z organizowania “Dni Gliwic”. Święto miasta to okazja do integracji mieszkańców i zaproszenia gości spoza Gliwic. Oczywiście kosztowne, ale skoro na taki wydatek stać mniej zasobne samorządy, to Gliwice również. Kilkudniowe wydarzenie mogłoby być także przestrzenią do promocji lokalnych twórców kultury i swoistym spoiwem w tworzeniu marki miasta. Emanacją wszystkich wartości, które chcemy, aby były łączone z Gliwicami.

Czas wziąć się do roboty

I tu dochodzimy do problemu zasadniczego. Trudno mówić o spójnej strategii promocji naszego miasta, które w Polsce nie kojarzy się z niczym szczególnym. Mamy IT, Palmiarnię, starówkę, Arenę i Politechnikę. Niby dużo, ale bez odpowiedniego podania za mało by wyjść z nieokreślonej papki. Mam wrażenie, że w lokalnym Urzędzie Miejskim już dawno komuś przestało się chcieć organizować Święto Gliwic. I prowadzić przemyślane działania promocyjne. 

Materiał partnera

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj