Kapitalnie radzą sobie w europejskich pucharach debiutujący w tych rozgrywkach mistrzowie Polski – futsaliści Piast Gliwice.

Po wygraniu pierwszego turnieju do Ligi Mistrzów niebiesko-czerwoni pojechali w ubiegłym tygodniu do kosowskiej Prisztiny, by tam w main round walczyć o kolejny awans, tym razem do najlepszej szesnastki futsalowych drużyn w Europie.

Po(d)bili Stolicę

W II rundzie eliminacji gliwiczanom przyszło rywalizować z mistrzami Białorusi, Kosowa i Danii. Z tego grona najgroźniejszym rywalem wydawał się ten pierwszy. FC Stolica Mińsk to trzykrotny mistrz Białorusi i dwukrotny zdobywca pucharu tego kraju, mający spore doświadczenie w Lidze Mistrzów. W sezonach 2019/20 i 2017/18 grał w elite round, a w 2014/15 w main round.
Spotkanie gliwiczan ze Stolicą otwierało kosowski turniej. Piast przystąpił do meczu bez respektu dla bardziej ogranego w Europie przeciwnika. Nasi grali składnie i co rusz zagrażali bramce rywala (próbowali Rafael Cadini, Bruno Graca, Marek Bugański, Mateusz Mrowiec). Białorusini też mieli swoje okazje, ale bardzo dobrze między słupkami spisywał się Kirył Cipun, a raz w sukurs przyszedł mu słupek. Po 20 minutach na tablicy widniał wynik bezbramkowy.

Worek z golami rozwiązał się po przerwie. Gliwiczanie w ciągu czterech minut zdobyli trzy. W 23. minucie kontrę Piasta zamienił na bramkę Miguel Pegacha, a asystę zaliczył Bugański. Kilkadziesiąt sekund później piłka po raz drugi zatrzepotała w siatce Białorusinów po trójkowej akcji Mrowiec, Cadini, Vinicius Lazzaretti. W roli głównej wystąpił ten ostatni. Piast za chwilę miał doskonałą okazję na kolejnego gola, bo w polu karnym faulowany był Mrowiec. Niestety, strzelający szóstkę Breno Bertoline nie wykorzystał okazji. Co się odwlecze…. W 27. minucie Mrowiec zagraniem podeszwą pięknie obsłużył Cadiniego, ten podał do do Lazzarettiego, a Brazylijczyk po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Chwilę potem gracze z Mińska faulowali po raz piąty, szósty i siódmy i Piast miał więc dwa razy okazję na podwyższenie wyniku. Dwukrotnie do przedłużonego karnego podchodził Bertoline i dwa razy się pomylił! Piast miał jednak w swoich szeregach innego Brazylijczyka Lazzarettiego. Kiedy Białorusini zdecydowali się zagrać z wycofanym bramkarzem, Vini wykorzystał ten fakt i skompletował hat-tricka. Stolica wprawdzie zdobyła gola na 1:4, lecz ostatnie słowo należało do graczy Duarte. W 36. min trafił po raz drugi w tym meczu Pegacha, a Bertoline na dwie minuty przed końcem zrehabilitował się za niestrzelone karne i ustalił wynik spotkania na 6:1.

Niebiesko-czerwony walec

Piast w drugim spotkaniu kosowskiego turnieju, zagrał z gospodarzami imprezy - FC Liqeni Drenas. Po wygranej mistrzów Kosowa z JB Futsal Gentofte, a czempionów Danii ze Stolicą Mińsk sytuacja w grupie zrobiła się skomplikowana. Żeby myśleć o awansie gliwiczanie musieli zwyciężyć Kosowian.
Niebiesko-czerwoni od razu ruszyli do ataku. Doskonałe okazje nie wykorzystali w premierowych sekundach Bugański i Graca. W 3. minucie Piast już w końcu prowadził, a gola zdobył Bugański. Drugie trafienie Piasta, to palce lizać. Ustawiony tyłem do bramki Mrowiec wpakował piłkę do siatki piętą! Na 3:0 podwyższył zaś Dominik Śmiałkowski, a podawał Mrowiec. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa

Po zmianie stron gospodarze od razu zdecydowali się grę z lotnym bramkarzem i w 22. minucie zdobyli gola. Miejscowi dostali wiatru w żagle i 26. minucie zrobiło się 2:3. Na szczęście gliwiczanie rychło opanowali sytuację. W 30. minucie daleki wyrzut Cipuna na bramkę zamieniła Sebastian Szadurski. Zaraz potem dwa trafienia Viniciusów – Lazzarettiego i Teixeiry (z karnego) ponownie dało wyraźną przewagę Piasta (6:3). W końcowych minutach gospodarze ponownie zdecydowali się na grę bez bramkarza i wykorzystali ten fakt zdobywając gola. Potem z bramek cieszyli się już tylko mistrzowie Polski. Gole Pegachy, Lazzarettiego oraz zdobyta w dosłownie ostatniej sekundzie bramka przez Cadiniego sprawiły, że gliwiczanie wygrali aż 9:3.

Historyczny awans!

Ostatnie decydujące spotkanie niebiesko-czerwoni rozegrali w piątek z duńskim JB Futsal Gentofte. Do awansu gliwiczanom wystarczał remis. Zawodnicy trenera Duarte nie zamierzali jednak kalkulować i w pierwszej połowie zdominowali zamkniętego na swojej połowie rywala. Do pełni szczęścia brakowało jedynie bramki. Udało się w 16. minucie. Podanie Lazzarettiego zamienił na gola Bertoline. Nie mający nic do stracenia rywale wycofali bramkarza. Na niewiele się to zdało, bo skoncentrowani gliwiczanie nie dali się zaskoczyć.
Drugą część spotkania mistrzowie Danii rozpoczęli również z lotnym bramkarzem. Piast to jednak już umiejętnie wykorzystał. Cadiniego dalekim wyrzutem piłki uruchomił Cipun, ten podał do Lazzarettiego, który podwyższył na 2:0. W 27. minucie Duńczycy musieli grać dwie minuty w czwórkę, po tym jak czerwoną kartką ukarany został jeden z ich graczy. Piast wykorzystał przewagę za sprawą Pegachy. Nie po raz ostatni. Pod koniec meczu za zagranie ręką piłki zmierzającej do bramki odesłany został do szatni kolejny ze Skandynawów. Piast skorzystał z tego i w 40. minucie ponownie Pegacha trafił (4:0), pieczętując histroryczny awans mistrzów Polski do elite round. Warto wiedzieć, że ostatni raz, trzy lata temu, udało się to Rekordowi Bielsko-Biała.
Losowanie grup elite round już 3 listopada. Szesnaście drużyn zostanie podzielonych na cztery grupy. Do finałów awansują tylko zwycięzcy każdej z nich. Spotkania zostaną rozegrane w dniach 22-27 listopada. Nieoficjalnie, mówi się, że grupa w której znajdzie się Piast rywalizować będzie w Arenie Gliwice!

Piast: Kirył Cipun, Michał Widuch, Jakub Janiszewski - Bruno Graça, Marek Bugański, Miguel Pegacha, Matej Fideršek, Mateusz Mrowiec, Dominik Śmiałkowski, Breno Bertoline, Vinicius Lazzaretti, Vinicius Teixeira, Rafael Cadini, Sebastian Szadurski, Maciej Mazur.

Galeria

wstecz