Można powiedzieć, że był tu wtedy pępek świata - Gliwice zaliczano do najważniejszych miejsc, w których w rzeczywistości, a nie na deskach projektantów, zaistniała nowoczesna architektura.
Z dr. Ryszardem Nakoniecznym o znaczeniu Bauhausu i moderny w architekturze przedwojennych Gliwic rozmawia Małgorzata Lichecka.   

Dom tekstylny Erwina Weichmanna jest dla mnie, pod względem architektonicznym i estetycznym, bardzo ważnym budynkiem w Gliwicach. To światowa ikona, z której powinniśmy być dumni. 

Nasz dom tekstylny był w tamtym czasie jednym z nielicznych tak awangardowych obiektów na świecie. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że wyprzedził  Bauhaus, ponieważ w 1922 roku ta niemiecka szkoła nie realizowała jeszcze takich budynków. Rok później, w 1923 roku, znalazł się on na słynnej wystawie w Weimarze, podsumowującej pierwszy okres Bauhausu i to jako jeden z nielicznych już wybudowanych. 

Ten trop odkryłem niedawno, bardziej szczegółowo analizując zdjęcia z tamtego wydarzenia. Wielu architektów, jak Walter Gropius czy Ludwig Mies van der Rohe, nie miało na swoim koncie żadnych tak awangardowych realizacji. A Gliwice, dzięki Erwinowi Weichmannowi i Erichowi Mendelsohnowi, otrzymały dar. Miały też możliwość rozwinięcia tej architektury, jednak tutejsze środowisko było dość konserwatywne, tak więc architektura miasta znalazła się w orbicie innego nurtu.    

Jak Weichmannowi udało się postawić na swoim i przewalczyć coś tak nowoczesnego w secesyjnej zabudowie głównej ulicy? Projekt musiał przejść przez biuro Karla Schabika. Nie miał obiekcji?    

Mógł zatrzymać tę budowę, jeśli tylko by chciał. Miał jednak szerokie horyzonty i pozwolił zaistnieć awangardowemu obiektowi. Jeśli chodzi o Weichmanna, właściwie trudno do końca powiedzieć, dlaczego zwrócił się do Mendelsohna. Przedsiębiorca z Gleiwitz był przez pewien czas związany ze środowiskiem berlińskim i być może tam poznał znanego już wtedy architekta. Decydując się na ulokowanie domu towarowego w Gliwicach, Weichmann miał doskonałe rozeznanie, a  jego ambicją było wyróżnienie się - po prostu chciał być zauważony. Jak to zrobił? Nie powtarzał tego, co było. Zatem wybór awangardowego projektu był świadomą strategią marketingową, zaś architektura jej ważnym elementem.   

Seidenhaus Weichmann udało się zachować prawie w niezmienionym kształcie od 1922 roku, czyli przez 97 lat! 

Weichmann opuścił Gliwice w latach 30., jego firmę przejęła spółka Altgassen i już wtedy dom tekstylny przebudowano. Myślę, że po wojnie nikt za bardzo nie zajmował się takimi sprawami, wychodząc zapewne z założenia, że skoro budynek stoi i jest dobrze zaprojektowany, można go śmiało wykorzystać. Co też się stało, bo na długie lata znalazło tam swoją siedzibę  Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Wydaje się, że przez lata nie uświadamiano sobie klasy tego obiektu i było to dla niego swego rodzaju błogosławieństwem. 

Erich Mendelsohn był również autorem logo firmy Weichmanna.

Tak i było ono szczególne: składało się z trzech pionowych elementów, tworzących literę W oraz trzech poziomych, cieńszych, układających się w E, czyli monogramy właściciela, ale możemy, i zapewne tak zaprojektował to Mendelsohn, odczytać je  również jako inicjały architekta. Podobną stylistykę do tej zastosowanej w Gliwicach odnajdujemy w logo firmy Schocken, także autorstwa berlińczyka, czy wreszcie w znaku firmowym wrocławskiego domu towarowego Petersdorf,  w którym użył pionowego słupka, wykręcając go tak, by uzyskać literę P.  

Znak firmowy gliwickiego domu tekstylnego oraz sposób prezentowania konfekcji spotkał się z aplauzem podczas odbywającego się w 1924 roku Oberschlesische Werbe-Woche (Górnośląskiego Tygodnia Promocji). Jednym z elementów tygodnia był konkurs na najlepsze witryny sklepowe, wizerunek firmy, w tym logo. Zwyciężył... Weichmann, a prezentację obiektu uzupełniały grafiki ukazujące architekturę wręcz futurologiczną - na Wilhelmstrasse pojawił się na przykład Pagoda Hotel z latającymi kapsułami.  

Dom tekstylny często pokazywano w wielu publikacjach i to na całym świecie. 

Na przykład w Sowietskoj Architiekturze. Tylko nigdzie nie podawano, że znajduje się on w Gliwicach. W podpisach czytamy: „Erich Mendelsohn. Berlin” i zapewne chodziło o miejsce zamieszkania architekta, nie położenie budynku. W 1926 roku pokazano go na wystawie w Warszawie, gdzie przedstawiano  najważniejsze dokonania architektury europejskiej. O dziwo, przedstawicielem  niemieckiej nie był istniejący już wtedy Bauhaus,  lecz właśnie dom tekstylny. 

A jak Gliwice odnosiły się do awangardowych nurtów - Bauhausu i moderny

Wiele zależało od horyzontów mieszkańców. Na Śląsku, dzięki Seidenhaus Weichmann, modernizm zaistniał najwcześniej, bo w 1922 roku i nawet Wrocław nie miał tak awangardowego budynku. Peryferyjne miasto republiki Weimarskiej otrzymało dar z nieba. Można powiedzieć, że był tu pępek świata - Gliwice zaliczano wówczas do najważniejszych miejsc, w których w rzeczywistości, a nie na deskach projektantów, zaistniała nowoczesna architektura.

 Jednak tutejsze środowisko, mimo oszołamiającej kariery budynku Weichmanna, traktowało ją z rezerwą. Położenie Gliwic w rejonie przygranicznym determinowało wybór architektury -  nie mogła być neutralna, kosmopolityczna, serwująca bardzo oszczędną, ekonomiczną, higieniczną, wygodną funkcję. Niemcy chcieli umacniać germańskość i promować tę o rodowodzie narodowym. Stąd też ekspresjonizm, wywodzący się z architektury przetwarzającej gotyk do form nowocześniejszych.    

Czy poza Mendelsohnem mamy w Gliwicach inne modernistyczne realizacje? 
Gdyby Dominikus Boehm zrealizował dwie awangardowe wersje kościoła Chrystusa Króla, mielibyśmy najlepszy tego typu obiekt, jeśli chodzi o centralny układ na elipsie. W okolicy kościoła, przy Czarneckiego, znajdziemy awangardową zabudowę mieszkaniową – galeriowce zaprojektowane przez wrocławskiego architekta Hugo Lepizigera, jako przykłady bauhausowskiej architektury z dobrze zaprojektowaną przestrzenią publiczną i zielenią.      

Ryszard Nakonieczny
Pracownik Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej w Gliwicach, adiunkt w katedrze teorii projektowania i historii architektury. W latach 2004-2011 redaktor naczelny ogólnopolskiego kwartalnika "Archivolta", współautor i redaktor książek "Słynne wille Polski" (Wydawnictwo Foibos, Praha 2013) oraz "Oblicza modernizmu w architekturze" (Wydawnictwo Śląsk, Katowice 2013). 
Zajmuje się historią architektury współczesnej oraz ochroną dziedzictwa kultury najnowszej, członek: SARP, Komisji Urbanistyki i Architektury PAN oddział Katowice, Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa. Współzałożyciel Domu Modernisty.


Gliwicka moderna i Bauhaus - drugi spacer historyczny po Gliwicach. 
Sobota, 29 czerwca godz. 16.00. 

Trasa: dom tekstylny Weichmanna (ul. Zwycięstwa 37), dworzec PKP, budynek ceglany PKP przy ul. Traugutta,  II Liceum Ogólnokształcące im. W. Wróblewskiego, osiedle DEWOG przy ul. Czarnieckiego i kościół Chrystusa Króla przy Okrzei. 
Zbiórka pod dawnym domem tekstylnym Weichmanna (ul. Zwycięstwa 37). 

Organizator: 
Grupa Inicjatywna Gliwice dla Schabika (facebook.com/gliwicedlaschabika)

Partnerzy: 
„Nowiny Gliwickie”
24gliwice.pl/„Gazeta Miejska”
OSOM Gliwice
Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej
Zielone Gliwice 



wstecz

Komentarze (1) Skomentuj

  • M 2019-06-28 12:11:30
    A.franiu.wszystkie.perelki.niszczy