- Mamy poczucie, że to ostatnia chwila, by ocalić informacje o tym, jak wyglądało życie w Wilczy w pierwszych dekadach XX w. Odchodzą już ludzie pamiętający tamte czasy – mówią Jerzy Pacha i Ryszard Pławecki, pasjonaci historii. - Chcemy gromadzić i udostępniać stare fotografie przedstawiające naszą wieś i jej mieszkańców, dawne przedmioty codziennego użytku, wspomnienia ludzi o tamtych czasach, artykuły prasowe i publikacje na temat Wilczy.


Obaj od urodzenia, czyli roku 1947, mieszkają w Wilczy. Koledzy od szczenięcych lat. Razem chodzili do podstawówki i liceum w Rybniku. Potem ich drogi się rozeszły. Pan Ryszard został górnikiem, a jego kolega naukowcem – biochemikiem. Doktor Pacha przez długie lata kierował Katedrą i Zakładem Mikrobiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Sosnowcu. Człowiek o szerokich zainteresowaniach. Zna wiele języków, m.in. arabski i suahili, pasjonuje się historią starożytnego Egiptu i Bliskiego Wschodu. Nade wszystko jednak to Ślązak z dziada pradziada, więc zależy na kultywowaniu regionalizmu.

- Dla jednych Śląsk jest jednostką administracyjną, dla innych – gospodarczą. Dla mnie to przede wszystkim jednostka kulturowa. Ta, jeśli nie będzie pielęgnowana, umrze – mówi Pacha.

Jego zdaniem, powinna powstać organizacja stojąca na straży śląskiej tradycji i języka. - Umownie nazywam ją Akademią Śląska. Miałaby składać się z ludzi różnych środowisk twórczych i naukowych, których zadaniem byłoby na przykład wydawanie monografii naszych przedwojennych miast. Teraz są zaledwie cztery. Dotyczą Rybnika, Gliwic, Żor oraz Pyskowic i Toszka. Szkoda, że tak mało. Naszą ambicją, moją i kolegi Ryszarda, jest opracowanie dotyczące naszej Wilczy.

Pławecki wspomina, że wszystko zaczęło się, kiedy Pacha przeszedł na emeryturę. - Rzucił hasło: „zbieramy stare przedwojenne fotografie”. No i zaczęliśmy szukać. Nie było łatwo, bo część mieszkańców wyrzuciła je na śmietnik, uznając za bezwartościowe, część z kolei niechętnie dzieli się rodzinnymi pamiątkami. Mimo to powoli udaje nam się gromadzić zbiór. Dzisiaj mamy prawie dwieście zdjęć dawnej Wilczy. Dokumentujemy, przygotowujemy artykuły i zamieszczamy w naszym gminnym informatorze historyczno-kulturalnym pod hasłem „Wilcza na starej fotografii”. Może z tego urodzi się jakaś książka o naszej wsi...

- Ubolewam, że młodsze pokolenie śląskością się nie interesuje – dodaje Pacha. - Inna rzecz, że sporo u nas ludzi z miasta, tzw. werbusów, którzy pobudowali w Wilczy domy. Ich też historia miejsca, w którym się osiedlili, nie obchodzi. Śląsk został więc trochę „rozwodniony”, dlatego czas nas nagli. Trzeba zbierać wszystko, co dotyczy tego regionu, póki jeszcze jest co zbierać.

Pacha i Pławecki o swojej wsi – podobno jednej z najdłuższych w Polsce – wiedzą niemal wszystko. Jak wyglądała przed wojną, że dzieliła się na Wilczę górną i dolną, że w każdej był burmistrz, dwóch piekarzy, młynarzy i kowali. - Szukamy wszelkich świadectw dotyczących historii naszej miejscowości – kończy Pławecki. - Mamy osiem kronik z lat 1910-1924. Dokumentują one historię straży pożarnej i szkoły. Pisane są jeszcze w starym gotyku. Tłumaczeniem zajmuje się kolega Jerzy.

(san)

 

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj