Gliwicka wąskotorówka była fragmentem większego systemu Górnośląskich Kolei Wąskotorowych, jednego z najbardziej rozbudowanych układów tego typu w Europie. Na Śląsku wąski tor miał bardzo praktyczne zadanie. Łączył kopalnie, huty, fabryki, bocznice, place przeładunkowe i osady pracownicze. Służył przemysłowi, ale szybko stał się również środkiem codziennego transportu dla mieszkańców. W Gliwicach ta historia miała kilka odsłon: przemysłową, miejską i pasażerską. Jej najbardziej rozpoznawalnym śladem pozostaje dawna linia z Trynku przez Rudy do Raciborza.
Początki w przemysłowym mieście
Kolej wąskotorowa pojawiła się w Gliwicach pod koniec XIX wieku, w czasie gwałtownego rozwoju przemysłu. Miasto rosło razem z hutami, kopalniami, zakładami metalowymi i nowymi osiedlami robotniczymi. Transport był wtedy sprawą pierwszej potrzeby. Trzeba było przewozić surowce, wyroby, materiały budowlane, węgiel, drewno, a z czasem również ludzi. Normalnotorowa kolej dawała połączenia dalekie i masowe, ale w gęsto zabudowanym, przemysłowym krajobrazie Górnego Śląska potrzebny był także system bardziej elastyczny.
Wąski tor lepiej mieścił się tam, gdzie nie było miejsca na duże linie kolejowe. Można go było poprowadzić bliżej zakładów, przez trudniejszy teren, w sąsiedztwie dróg, zabudowy i pól. Tak powstawała sieć, która nie miała jednego reprezentacyjnego centrum. Rozlewała się po regionie jak techniczny krwiobieg, zasilający przemysł i codzienność.
W Gliwicach kolej wąskotorowa użytku publicznego dotarła już w 1895 roku. Był to czas, gdy miasto pozostawało ważnym punktem przemysłowym i komunikacyjnym zachodniej części Górnego Śląska. Wąskotorówka nie była więc ciekawostką na marginesie miejskiego życia. Stała się częścią układu transportowego, w którym spotykały się potrzeby fabryk, kopalń, kolei, tramwajów i mieszkańców.
Trynek
Najbardziej znanym gliwickim punktem tej historii była stacja Gliwice Trynek. To stąd przez lata rozpoczynały bieg pociągi w kierunku Rud i Raciborza. Dla wielu pasażerów była bramą do miejscowości położonych na południe od miasta, dla kolejarzy miejscem pracy, a dla systemu transportowego ważnym węzłem, łączącym kolej wąskotorową z innymi środkami komunikacji.
Stacja znajdowała się przy dzisiejszej ulicy Pszczyńskiej. Miała budynek dworcowy, magazyn przesyłkowy, torowiska, urządzenia potrzebne do obsługi pociągów i zaplecze typowe dla ruchliwej stacji wąskotorowej. Przez pewien czas jej znaczenie wzmacniało połączenie z siecią tramwajową. Rozstaw szyn wynosił 785 mm, charakterystyczny dla górnośląskich kolei wąskotorowych i zgodny z ówczesnym rozstawem tramwajów. Dzięki temu możliwe było powiązanie obu systemów.
W praktyce oznaczało to, że Trynek nie funkcjonował jako odizolowana stacja na uboczu. Był miejscem przesiadek i styku różnych form transportu. Przed II wojną światową istniały rozwiązania pozwalające na sprawniejszy dojazd z centrum Gliwic w kierunku linii wąskotorowej. Tory prowadziły w rejon dzisiejszych ulic Pszczyńskiej, Mikołowskiej i Dworcowej, a po późniejszych modyfikacjach przecinały ulicę Pszczyńską, umożliwiając bezpośredni przejazd w stronę stacji Gliwice Wąskotorowe. Ten układ pokazuje, jak mocno wąskotorówka była wpisana w organizm miasta.
Droga do Rud
Najważniejszy etap gliwickiej historii wąskotorowej rozpoczął się 25 marca 1899 roku. Tego dnia oddano do użytku odcinek z Gliwic Trynku do Rud. Linia prowadziła przez miejscowości położone na południe od Gliwic, między innymi przez Bojków, Nieborowice, Pilchowice i Stanice. Miała około 23 kilometrów długości i była pierwszym fragmentem większego zamierzenia, czyli połączenia Gliwic z Raciborzem.
Budowa tej trasy dobrze odpowiadała potrzebom regionu. Nie chodziło wyłącznie o stworzenie malowniczej kolejki przez lasy i wsie, jak można by dziś myśleć, patrząc na zachowane fragmenty linii w Rudach. U schyłku XIX wieku była to inwestycja komunikacyjna o dużym znaczeniu gospodarczym i społecznym. Kolej miała przewozić towary, ale też ludzi. Dawała mieszkańcom mniejszych miejscowości regularny dojazd do Gliwic, a dalej do przemysłowego centrum regionu.
Gliwice były dla tej trasy naturalnym początkiem. Miasto miało zaplecze przemysłowe, kolejowe i handlowe, a Trynek dawał możliwość zorganizowania ruchu pasażerskiego oraz towarowego. Rudy natomiast szybko stały się ważnym punktem pośrednim. Położone mniej więcej w środku późniejszej trasy do Raciborza, zyskały dużą stację, zaplecze techniczne, warsztaty i lokomotywownię. Z czasem to właśnie Rudy stały się sercem całej linii, choć dla gliwiczan najważniejszy pozostawał kierunek: z miasta przez Trynek na południe.
Przedłużenie do Raciborza
Po uruchomieniu odcinka Gliwice–Rudy prace nie ustały. Kolejne lata przyniosły rozbudowę linii w stronę Raciborza. 28 lutego 1901 roku tor dotarł do Paproci, a 1 kwietnia następnego roku oddano dalszy odcinek z Paproci do Markowic Raciborskich. Ostatni fragment, prowadzący do Plani, dzisiejszej Płoni w Raciborzu, uruchomiono 17 maja 1903 roku.
Cała trasa z Gliwic do Raciborza przez Bojków, Nieborowice, Pilchowice, Stanice, Rudy, Szymocice, Nędzę i Babice liczyła około 51 kilometrów. Jak na kolej wąskotorową była to poważna linia regionalna, obsługująca zarówno ruch osobowy, jak i towarowy. Jej znaczenie wynikało z prostego faktu: łączyła miejscowości, które wcześniej nie miały tak wygodnego dostępu do komunikacji zbiorowej.
Podróż normalnotorowym pociągiem między Gliwicami a Raciborzem wymagała objazdu i przesiadki, między innymi przez Kędzierzyn. Wąskotorówka oferowała trasę bardziej bezpośrednią dla mieszkańców położonych przy linii. Czas przejazdu nie zawsze imponował, ale liczyła się dostępność. Kolej zatrzymywała się tam, gdzie była naprawdę potrzebna: przy małych stacjach, osadach, zakładach, drogach prowadzących do wsi i folwarków.
Już w pierwszym, niepełnym roku funkcjonowania całej trasy przewieziono setki tysięcy pasażerów i tysiące ton towarów. To pokazuje, że kolejka szybko znalazła swoje miejsce w codziennym rytmie regionu. Nie była dodatkiem dla ciekawych świata podróżnych. Była narzędziem pracy, dojazdu, handlu i kontaktu z miastem.
Codzienny rytm
W pierwszej połowie XX wieku wąskotorówka między Gliwicami a Raciborzem pracowała intensywnie. Woziła mieszkańców do pracy, szkół, urzędów, sklepów i na targi. Dla wielu osób była podstawowym środkiem komunikacji. W miejscowościach położonych przy trasie pociąg wyznaczał rytm dnia. Godzina odjazdu miała znaczenie praktyczne, a stacja była miejscem spotkań, oczekiwania, rozmów i krótkich pożegnań.
Linia obsługiwała także przewozy towarowe. Wąskotorowe wagony zabierały produkty rolne, materiały, przesyłki, surowce i towary związane z lokalną gospodarką. Na Górnym Śląsku kolej wąskotorowa rzadko była wyłącznie pasażerska. Jej siła polegała na łączeniu wielu funkcji. Ten sam system mógł rano dowozić ludzi, w ciągu dnia obsługiwać przewozy gospodarcze, a wieczorem odwozić pasażerów do domów.
W 1935 roku na linii Trynek–Racibórz pracowało kilka typów taboru: parowozy, elektrowóz, wagony motorowe, osobowe, bagażowe i liczne wagony towarowe. To był już rozbudowany organizm techniczny, wymagający zaplecza, obsługi i sprawnej organizacji. Za obrazem małych pociągów kryła się skomplikowana praca kolejarzy, dyżurnych ruchu, mechaników, konduktorów i pracowników stacyjnych.
Złote lata
Po II wojnie światowej linia nadal odgrywała dużą rolę. W latach 1949–1963 przewozy pasażerskie nie spadały poniżej miliona osób rocznie. Rekord zanotowano w 1954 roku, gdy z usług kolei skorzystało ponad 1,8 miliona pasażerów. To liczby, które dziś mogą zaskakiwać, szczególnie gdy patrzy się na zachowane resztki infrastruktury i wyobraża sobie wąskotorówkę jako małą, lokalną ciekawostkę.
W rzeczywistości była to kolej bardzo potrzebna. Lata powojenne przyniosły duże zapotrzebowanie na tani i regularny transport. Samochód prywatny był dla większości mieszkańców niedostępny, autobusy nie wszędzie zapewniały wygodne połączenia, a wąskotorówka miała już gotową trasę, stacje i przyzwyczajonych pasażerów.
Na początku lat 60. na trasie Gliwice Trynek–Rudy kursowało wiele par pociągów dziennie. W dni robocze rozkład odpowiadał potrzebom dojazdów do pracy i szkoły, w dni świąteczne obsługiwał ruch mniejszy, ale wciąż istotny. Kolejka była obecna w życiu mieszkańców tak mocno, że dla wielu osób wspomnienie jej dźwięku, zapachu pary, stukotu kół i charakterystycznych wagonów pozostało jednym z obrazów dzieciństwa lub młodości.
Gliwickie ślady
W Gliwicach ślady dawnej wąskotorówki można było odnaleźć w kilku miejscach. Najbardziej znana pozostaje stacja Trynek, ale w układzie miasta funkcjonowały także inne punkty związane z koleją wąskotorową. Istniała stacja Gliwice Wąskotorowe, połączenia z terenami przemysłowymi, bocznice oraz odcinki prowadzące w stronę zakładów.
Część tych śladów zniknęła bezpowrotnie. Tory rozebrano, budynki utraciły pierwotne funkcje, teren zabudowano lub przekształcono. W miejskim krajobrazie dawna infrastruktura kolejowa bywa trudna do odczytania. Niekiedy zostaje tylko układ działek, fragment nasypu, nietypowy przebieg drogi, wspomnienie nazwy albo fotografia w archiwum.
Stacja Gliwice Trynek przez lata była jednym z najbardziej wymownych świadków tej historii. Budynek dworca i magazyn przesyłkowy wpisano do rejestru zabytków 1 marca 1993 roku. Decyzja formalnie potwierdzała wartość obiektu, ale nie zatrzymała degradacji. Z biegiem lat miejsce coraz bardziej niszczało, a dawny punkt pełen ruchu stał się przykładem trudnego losu zabytków techniki: ważnych dla pamięci, lecz kłopotliwych w utrzymaniu i kosztownych w ratowaniu.
Powolny zmierzch
Zmierzch gliwickiej wąskotorówki nie nastąpił nagle. Był rozłożony na lata i wiązał się ze zmianą sposobu życia, rozwojem transportu autobusowego, motoryzacją, przekształceniami gospodarki oraz spadkiem znaczenia wielu przewozów towarowych. To, co przez dziesięciolecia było naturalnym środkiem komunikacji, zaczęło przegrywać z szybszymi i bardziej elastycznymi formami transportu.
W 1991 roku zawieszono regularny ruch pasażerski na trasie z Trynku do Markowic. Był to symboliczny koniec pewnej epoki. W ostatnim roku funkcjonowania regularnych przewozów pod szyldem PKP z linii skorzystało jeszcze ponad 90 tysięcy pasażerów. To znaczy, że kolejka wciąż miała użytkowników, choć jej znaczenie było już znacznie mniejsze niż w latach powojennej świetności.
Po zamknięciu ruchu pasażerskiego infrastruktura szybko traciła sens użytkowy. Tam, gdzie nie było codziennej eksploatacji, pojawiała się pustka. Tory, stacje i budynki bez ludzi niszczeją szybciej, niż mogłoby się wydawać. Kolej jest organizmem, który wymaga ruchu. Gdy pociągi przestają jeździć, nawet solidna infrastruktura zaczyna wyglądać jak scenografia po zakończonym przedstawieniu.
Rudy
Choć w Gliwicach wąskotorówka należy już do przeszłości, jej historia wciąż żyje w Rudach. Zachowany odcinek ze Stanicy przez Rudy do Rybnika Stodół pozwala zobaczyć, jak wyglądał świat tej kolei, choć oczywiście w turystycznej, muzealnej formie. Stacja w Rudach, z lokomotywownią, taborem i zabytkowym układem torowym, jest dziś miejscem pamięci technicznej oraz jedną z atrakcji Szlaku Zabytków Techniki województwa śląskiego.
To ważne także dla Gliwic, bo rudzka kolejka jest ostatnim żywym fragmentem trasy, która zaczynała się w mieście. Dzisiejsze przejazdy turystyczne nie odtworzą codziennego gwaru stacji Trynek, porannych dojazdów do pracy ani towarowych składów obsługujących region. Mogą jednak przypomnieć, że kolej wąskotorowa była kiedyś czymś znacznie poważniejszym niż weekendową atrakcją.
W Rudach można jeszcze usłyszeć rytm wąskiego toru, zobaczyć tabor, wejść w przestrzeń dawnej stacji, poczuć skalę tego systemu. To rodzaj materialnego przypisu do historii Gliwic. Pociąg nie dojeżdża już na Trynek, ale pamięć o trasie zaczynającej się w mieście nadal ma swoje miejsce.
Pamięć o wąskim torze
Historia kolei wąskotorowej w Gliwicach jest opowieścią o mieście przemysłowym, codziennych dojazdach, technicznej pomysłowości i zmianach, które przeszły przez Górny Śląsk w XX wieku. Wąskotorówka nie miała monumentalnego charakteru wielkiej kolei. Jej znaczenie polegało na bliskości. Była przy zakładach, przy mniejszych miejscowościach, przy ludziach. Łączyła przestrzenie pomijane przez większe systemy transportowe.
Dziś łatwo przeoczyć tę warstwę miejskiej historii. Gliwice zmieniły się tak bardzo, że dawny przebieg torów trzeba odtwarzać z map, fotografii, relacji i resztek terenu. Tam, gdzie kiedyś słychać było gwizd lokomotywy, są ulice, sklepy, parkingi, nowe budynki i codzienny ruch miasta. Ale pod tą współczesną tkanką wciąż kryje się pamięć o kolei, która przez prawie sto lat prowadziła z Gliwic w stronę Rud i Raciborza.
Wąski tor był częścią śląskiej praktyczności. Powstał, bo był potrzebny. Rozwinął się, bo dobrze odpowiadał na potrzeby mieszkańców i przemysłu. Zniknął, gdy zmieniły się czasy. Pozostały fotografie, wspomnienia, fragmenty infrastruktury i trasa w Rudach, która przypomina, że historia transportu to nie tylko wielkie dworce i główne linie. To także małe stacje, boczne tory, poranne pociągi, torby z zakupami, wagony pełne ludzi i miasto widziane z okna powoli jadącej kolejki.
Przygotowała: Adriana Urgacz-Kuźniak
Źródła:
Krzysztof Soida, Koleje wąskotorowe na Górnym Śląsku, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1996.
Krzysztof Soida, Edward Wieczorek, Koleją wąskotorową do Rud. Przewodnik turystyczny, Wydawnictwo Apland, Katowice 2002. Publikacja jest notowana m.in. jako przewodnik liczący 97 stron, wydany w Katowicach przez Apland.
Materiały archiwalne serwisu Gliwiczanie.pl, cykl Szlakiem kolei wąskotorowej – miasto Gliwice i okolica.
„Dziennik Zachodni”, 27 grudnia 2006 r. — materiał wskazany w zestawie źródeł Gliwiczanie.pl.
Zdjęcia: Gliwiczanie.pl


Komentarze (0) Skomentuj