Nagrodą Semper Paratus (zawsze gotowy) wyróżnia się funkcjonariuszy, którzy wykazali się odwagą i poświęceniem w ratowaniu życia czy zdrowia ludzkiego.


Nasz strażnik interweniował podczas wypadku - ścigał i zatrzymał pijanego kierowcę. 

Do zdarzenia doszło w sobotni wieczór, 20 kwietnia br. w centrum Gliwic - na skrzyżowaniu ulic Orlickiego i Wyspiańskiego. Spacerujący w tym rejonie z psem starszy kapral Beniamin Bołdys, funkcjonariusz działu ochrony Aresztu Śledczego w Gliwicach, nagle usłyszał huk. Gdy przybiegł na miejsce, na jezdni leżał ranny motocyklista, a kilka metrów dalej, wbite w płot ogrodów działkowych, tkwiło audi, z którego uciekało trzech pijanych mężczyzn. 

Jak ustalono, srebrne audi, poruszające się z dużą prędkością, wjechało na skrzyżowanie w cyklu światła czerwonego. W pewnym momencie jego kierowca włączył kierunkowskaz, sugerując, że zamierza skręcić w ulicę Wyspiańskiego. Jednak gdy znalazł się tuż przed sygnalizatorem, zmienił zdanie – wyminął wszystkie stojące "na czerwonym" pojazdy i pojechał prosto. 

W tym momencie na skrzyżowaniu znalazł się jadący prawidłowo motocykl, skręcający z ulicy Wyspiańskiego w Orlickiego, w stronę średnicówki. Doszło do czołowego zderzenia.

Auto praktycznie zmiotło jednoślad. Motocyklista przeleciał nad samochodem kilkanaście metrów i wylądował na jezdni. 34-latek z ciężkimi obrażeniami ciała trafił do szpitala. 

Audi z kolei przecięło pas zieleni, chodnik i drogę rowerową, lądując tuż przy pieszej, a zatrzymało się dopiero na płocie ogrodów działkowych.  

Strażnik szybko zorientował się w sytuacji: gdy spostrzegł, że do rannego podbiegł mężczyzna z charakterystyczną torbą i wyjął z niej tzw. folię życia, pomyślał, że to ktoś z ratownictwa (jak się potem okazało, był to żołnierz z gliwickiego 6. batalionu powietrznodesantowego).

- Gdy jedziemy w konwój z kolegami z jednostki, zawsze mamy ze sobą taką samą torbę medyczną - tłumaczy Bołdys. 

Mundurowy wiedział, że poszkodowany znajduje się w dobrych rękach, dlatego rzucił się w pościg za sprawcami. Gonił ich już jeszcze jeden człowiek, jak się okazało - policjant gliwickiego garnizonu, również będący w czasie wolnym od służby.

- Nasz funkcjonariusz stwierdził, że sytuacja wymaga jego interwencji. Upewniwszy się, że uciekający mają związek ze zdarzeniem i próbują prawdopodobnie uniknąć odpowiedzialności, skutecznie ich zatrzymał - mówi rzeczniczka gliwickiego aresztu, st. szer. Natalia Szarapow. - Sprawca i jego towarzysze zostali wtedy ujęci i przekazani w ręce policji, która szybko zjawiła się na miejscu. 

- Dwie osoby biorące udział w zdarzeniu trafiły do aresztu, nasz funkcjonariusz - na służbę, a sprawca do celi. Wyszło na jaw, że jeszcze zanim spowodował wypadek, powinien stawić się u nas, gdyż miał do odbycia karę za inne przestępstwo. Teraz odsiaduje poprzedni wyrok, a prócz tego prowadzone jest wobec niego kolejne postępowania karne. Za kierowanie pod wpływem alkoholu, spowodowanie wypadku i nieudzielenie pomocy grozi nie tylko dożywotnie zatrzymanie prawa jazdy, ale nawet 12 lat więzienia - dodaje Szarapow. 

Kierowcą audi był 37-letni gliwiczanin. Badanie wykazało w jego krwi 1,5 promila alkoholu. Decyzją sądu, na wniosek policji i prokuratury, za kraty trafił w wielkanocny poniedziałek. Jadący z nim koledzy, również mieszkańcy naszego miasta, mają 31 i 23 lata. 

Co ciekawe, sprawca wypadku spotkał się w areszcie ze strażnikiem Bołdysem, ale go nie poznał.

- Nie wiedział, kim jestem, czyli tamtego dnia był tak pijany, że nawet mnie nie zapamiętał. I w takim stanie prowadził samochód... A mnie do dziś ciarki przechodzą, gdy sobie pomyślę o tym wypadku... - komentuje kapral. 

Podczas konferencji „100-lecie Służby Więziennej. Sukcesy i nowe wyzwania” w sali Sejmu Śląskiego w Katowicach Bołdysa, za jego czyn w czasie wolnym od służby, wyróżniono nagrodą Semper Paratus.  

Odznaczenie przyznał i wręczył dyrektor generalny służby więziennej gen. Jacek Kitliński wraz z wiceministrem sprawiedliwości Michałem Wójcikiem oraz wojewodą śląskim Jarosławem Wieczorkiem. Ten ostatni, gratulując strażnikowi, podkreślił, że zobowiązanie podejmowane podczas wstępowania do służby nie jest przysięgą ośmiogodzinną, ale na całe życie.

Kapral Bołdys w AŚ w Gliwicach pracuje od siedmiu lat, głównie przy ochronie konwojów. 

- Właściwa ocena i szybka reakcja w sytuacjach kryzysowych to stały element pracy więziennych funkcjonariuszy. Powtarzane wiele razy procedury powodują, że potrafią oni działać ze spokojem nawet w skrajnych emocjonalnie sytuacjach – dodaje rzeczniczka Szarapow.

Co warte zaznaczenia, kilku świadków pomagało również żołnierzowi przy rannym, zaś policjant i strażnik więzienny profesjonalnie wstrzymali ruch na skrzyżowaniu. Na pochwałę zasługuje też kobieta, która swoją toyotą zablokowała uciekinierom drogę. 

- Dziękujemy strażnikowi z aresztu śledczego, dziękujemy żołnierzowi oraz wszystkim obywatelom, tak aktywnym wówczas podczas zatrzymania i zabezpieczania miejsca zdarzenia. Dzięki tym wzorowym postawom i profesjonalnej współpracy udało się błyskawicznie zatrzymać sprawcę - mówi z kolei podinsp. Marek Słomski, oficer prasowy gliwickiej policji. 

(sława)





wstecz

Komentarze (1) Skomentuj

  • Tt 2019-10-02 23:07:28
    Wielkie mi męstwo. Przesądzony artykuł.