To nie kupa żelastwa, ale pamiątka lubiana przez mieszkańców - mówili ci, którzy przyszli 5 listopada pod gliwicki czołg. W ostatnich tygodniach o maszynie głośno w całej Polsce. Gliwice  postanowiły o niego zawalczyć i pokazać, że wciąż jest potrzebny, stąd sobotni happenig.   
Akcję przygotowali aktywiści z Ośrodka Studiów o Mieście. Przyszło mnóstwo ludzi: byli radni, społecznicy, starsi i młodsi. - Kochamy ten czołg, deklarowała pani Maria. Przyszła z mężem powspominać dawne lata. - Myśmy się na nim fotografowali, a potem nasze dzieci, dziś wnuki biegają z balonami. Znamy jego historię, ale co tam - mówi i robią sobie sefli.  

T-34 przystrojono flagą z herbem miasta, kwiatami, kolorowymi wstążkami. Był performance i krótki muzyczny akcent. - Wprawdzie prezydent ogłosił, że chce się z mieszkańcami skonsultować, ale tak akcja i zainteresowanie mówi samo za siebie - powiedział  Petros Tovmasyan z OSOM.  

ml  

Galeria

wstecz

Komentarze (8) Skomentuj

  • Maruda 2016-11-05 16:33:39
    Było super. Pyszne ciasteczka czolgowe.
  • Mały 2016-11-05 18:52:18
    I ja też byłem :-)
  • Rudy 2016-11-05 18:52:54
    Fajnie że ludzie przyszli. Ale sądziłem że będzie nas więcej.
    • Szarik 2016-11-05 19:02:16
      Bo ludzie głownie machają szabelkami w internecie. Jak już trzeba zrobić coś konkretnie, czyli wstać z fotela i wyjść z domu to jest problem. Sam bym dziś przyszedł ale jestem obecnie poza gliwicami
      • lufa 2016-11-06 14:49:55
        To był dobry odruch w niekoniecznie dobrej sprawie! Inaczej tzw "pęd owiec".
        • Janik 2016-11-06 17:03:48
          Dlaczego w nie koniecznie dobrej sprawie?
          • lufa 2016-11-06 22:14:31
            Art. 256. Propagowanie faszyzmu lub totalitaryzmu
  • Stary trep 2016-11-06 17:05:55
    Przechodziłem akurat obok sądu gdy była ta akcja i nie zauważyłem tłumów. Widać ludziom wcale na tym zlomie nie zależy mimo, że tak się deklarowali na fb