W krzakach na placu zabaw w Bojszowie (gmina Rudziniec) odnalazł się kosz na śmieci zabytkowy, bo pochodzący z czasów drugiej wojny światowej.

Mieszkańcy korzystający z placu zabaw w Bojszowie nie zdawali sobie sprawy, gdzie wrzucają drobne śmieci. Kosz jak kosz, nikt mu się specjalnie nie przyglądał. Jeden z użytkowników jednak się przyjrzał i odkrył, że ma do czynienia nie ze zwykłym śmietnikiem, ale okazem z roku 1942. 

Do tej pory z tego okresu znajdowano na naszym terenie głównie niewybuchy. Teraz jest i kosz. Już nadszarpnięty zębem czasu, to prawda, i brzydko przemalowany, ale do odratowania. Widnieje na nim napis Hindenburg (i nie chodzi wcale o to, że był kosz własnością marszałka Paula von Hindenburga, niemieckiego feldmarszałka i polityka). 

W roku 1915 nazwę sąsiadującego z Gliwicami Zabrza zmieniono na Hindenburg (ku czci wspomnianego Paula, który zwycięsko walczył z wojskami rosyjskimi w pierwszej wojnie), toteż napis na koszu sugeruje, że śmietnik w 1942 należał właśnie do Zabrza. Jak znalazł się w gminie Rudziniec – i to w niewielkim sołectwie – tego nie wiadomo. Próbowaliśmy znaleźć starszych mieszkańców, którzy coś na ten temat mogliby powiedzieć, ale bezskutecznie. Pojawiły się jedynie głosy, że kiedy obok wsi Zabrze powstawały inne miejscowości i przewożono różne elementy budowlane, kosz mógł się zwyczajnie zaplątać między nimi. Trochę to niejasne i nieścisłe. W każdym razie niejedno kosz ten widział (i nie tylko o śmieci chodzi).

Znana jest za to historia odkrycia. Marek Słomski, oficer prasowy gliwickiej policji i mieszkaniec gminy Rudziniec, był ze swoimi dziećmi na placu zabaw. Poszedł wyrzucić papierek i w oczy rzuciła mu się data wyryta na śmietniku. Potem niemiecki napis. A ponieważ prywatnie nadkomisarz pasjonuje się historią w każdym jej wymiarze, zrobił zdjęcie i postanowił znaleziskiem zainteresować dziennikarzy.

My z kolei zainteresowaliśmy gminę (w osobie wójta Krzysztofa Obrzuta). Potem urzędników z Zabrza, wszak to tak naprawdę ich zabytek. Pomyśleliśmy sobie, że, na przykład, miasto mogłoby z gminą Rudziniec iść na taki układ: za jeden kosz z czterdziestego drugiego – trzy kosze nowe, dajmy na to - w kształcie zwierzaków, by pasowały do placu zabaw dla dzieci. 

Wójt Rudzińca był zdziwiony, że znaleziony został w gminie „taki kosz”. Urzędnicy z Zabrza od razu nie odpowiedzieli. Dopiero po kolejnym, ponaglającym mailu (chcieliśmy tylko wiedzieć, czy miasto koszem zainteresowane) zadzwonił przedstawiciel wydziału kontaktów społecznych Sławomir Gruszka. Odpowiedział, że owszem, miasto zainteresowane, a odpowiedni urzędnicy od razu skontaktowali się z gminą i sprawę „rozeznają”. Ale zanim dojdzie do jakiejś ugody, trochę to potrwa. Nie można przecież tak po prostu po kosz jechać i sobie go zabrać.

Entuzjazmu w głosie wydziału kontaktów społecznych jednak nie słychać. Jakby sprawą kosza urzędnicy zajęli się dlatego, że śmietnik jest też przedmiotem zainteresowania mediów. Zresztą Gruszka, trochę między słowami, coś takiego przyznał. Poza tym zastanawia się, co miasto z takim koszem miałoby zrobić, gdzie go postawić. – Muzeum? Tylko czy tam takie przedmioty chcą...
Gruszka przyznaje: odkrycie jest ciekawostką. Tylko nie wiadomo, co z nią zrobić.

„Rozmowy na szczycie” potwierdza wójt Obrzut. 
– Dzwonili z Zabrza, pytali, co byśmy za ten kosz chcieli, gdyby doszło do wymiany. Przekierowałem ich do klubu sportowego, bo plac zabaw, więc i kosz, znajdują się na ich boisku. I teraz rozmowy trwają z klubem. Z tego, co wiem, nowych koszy w zamian klub nie chce, bo ma swoich wystarczająco, w grę wchodziły jakieś piłki. Zobaczymy, jak się dogadają – na koniec wójt wyznaje jednak, że pewnie nic z tej wymiany nie będzie. – Ten śmietnik jest już bardzo zniszczony, dziurawy, ma zardzewiały spód... Lepiej to zostawić.   

- Stał sobie ten kosz tyle lat na tym boisku i nagle pan Słomski go odkrył – dodaje za to Gruszka z Zabrza. 
Wygląda to tak, jakby zainteresowany historycznymi przedmiotami mieszkaniec gminy tylko narobił urzędnikom kłopotu. Bo kosz „sobie spokojnie stał”, a Słomski „musiał go znaleźć”. 

Naszym zdaniem, śmietnik z 1942 r. to jednak historyczna ciekawostka, którą można zainteresować chociażby zwiedzającą muzea młodzież. Podpowiadamy więc urzędnikom z urzędu miasta w Zabrzu: warto go odmalować, odpowiednio opisać i postawić przy wejściu do jednego z zabrzańskich muzeów. Albo na terenie słynnej kopalni Guido. I niech ten kosz nadal będzie użytkowym. Dzieci zyskają dodatkową atrakcję, wyrzucając śmieć. A potem, w domu, rodzicom pochwalą się: „mamo, tato, a w kopali Guido wrzucałem papierek z cukierka do kosza z czasów wojny!”.    

Na koniec: w Ameryce o taki kosz by się zabijali. U nas – najlepiej, jakby zniknął. Szkoda też, że nie można tak prostej rzeczy załatwić na przysłowiową gębę. Nawet w sprawie starego kosza potrzebne postanowienia, porozumienia, podania, kwity i decyzje. 

Marysia Sławańska 
     
wstecz

Komentarze (3) Skomentuj

  • Olga 2016-11-02 16:14:12
    takich starych koszy jest więcej; też mi się wydaje, że to dobry pomysł, by wstawić je do muzeów i niech tam dalej służą
    • York 2016-11-02 19:56:36
      U nas nikt tak nie myśli. Dobrze napisał autor tekst, że w USA by się o taki kosz zabijali.
  • Cichy 2019-02-11 16:38:36
    Mam taki z 1944 roku .wie ktoś może kto je produkował?