To jedno z tych miejsc w Gliwicach, gdzie przemysłowa przeszłość nie jest schowana w archiwach. Wystarczy przejść między dawną cechownią a maszynownią, żeby zobaczyć, jak duży ślad zostawiła po sobie kopalnia.
Dzisiejsze Nowe Gliwice powstały na terenie dawnej kopalni Gliwice, znanej przed 1945 rokiem jako Gleiwitzer Grube. Zakład działał na Trynku, w południowej części miasta. Jego historia zaczęła się na początku XX wieku, ale wcześniejsze poszukiwania węgla w tym rejonie wiązano już z połową XIX stulecia i działalnością nadreńskiego przedsiębiorcy Williama Suermondta. To nazwisko pojawia się przy początkach kopalni nieprzypadkowo. W 1901 roku połączono szesnaście sąsiadujących ze sobą pól górniczych należących do Suermondta oraz grupy przedsiębiorców z Nadrenii. Tak powstał zalążek późniejszego zakładu.
Sama kopalnia nie ruszyła jednak od razu pełną parą. Najpierw trzeba było przygotować całą infrastrukturę: szyby, obiekty techniczne, zaplecze dla załogi, pomieszczenia administracyjne i urządzenia niezbędne do wydobycia. Pierwszy poziom wydobywczy założono na głębokości 185 metrów. Wydobycie rozpoczęto w drugiej dekadzie XX wieku. Z czasem zakład stał się ważnym punktem na gospodarczej mapie Gliwic. W 1930 roku roczna produkcja przekroczyła 500 tysięcy ton węgla, a w okresie II wojny światowej zbliżyła się do 900 tysięcy ton. Po wojnie kopalnia funkcjonowała już jako KWK Gliwice. Pracowała do 2000 roku, kiedy zakończono wydobycie.
Zegar i Zillmannowie
Najbardziej rozpoznawalne budynki dawnej kopalni zaprojektowali Emil i Georg Zillmannowie, architekci doskonale znani na Górnym Śląsku. Ich nazwiska kojarzą się przede wszystkim z katowickimi osiedlami Giszowiec i Nikiszowiec, ale gliwicka kopalnia również nosi ich wyraźny podpis. Budynki miały służyć pracy, ale jednocześnie budować rangę zakładu. W przypadku Gliwic widać to bardzo dobrze.
Cechownia, maszynownia i kotłownia tworzyły pierwotnie reprezentacyjny układ kopalnianych zabudowań. Do naszych czasów zachowały się dwa pierwsze obiekty. Trzeci, czyli kotłownia, został uszkodzony w latach 50. XX wieku w wyniku wybuchu, a następnie rozebrany. To jedna z ciekawszych, choć mniej widocznych dziś historii tego miejsca. Obecny układ Nowych Gliwic jest więc częściowo śladem dawnego założenia, a częściowo opowieścią o tym, czego już nie ma.
Cechownia zachowała najbardziej rozpoznawalną sylwetkę. Jej bryłę można czytać niemal jak kompozycję złożoną z kilku części. Niższa, dwukondygnacyjna podstawa ma regularny rytm okien. Wyżej pojawia się część smuklejsza, z dużymi łukowymi przeszkleniami. Całość zamyka ośmioboczna wieża z zegarem, ustawiona w osi budynku. To detal, który bez wątpienia definiuje charakter fasady. Dawniej taki zegar miał znaczenie bardzo praktyczne, bo kopalnia żyła według ścisłego rytmu zmian, zjazdów i wyjazdów załogi. Dziś jest jednym z najmocniejszych znaków rozpoznawczych Nowych Gliwic.
Maszynownia ma inny charakter. Jest bardziej powściągliwa, cięższa, podporządkowana technicznej funkcji. Jej elewacje, rytm okien i ceglane detale przypominają, że była częścią przemysłowego zaplecza kopalni. Właśnie w takim zestawieniu — reprezentacyjnej cechowni i surowiej odbieranej maszynowni — widać dawną logikę zakładu. Jedno miejsce związane było z załogą, organizacją pracy i kopalnianą codziennością, drugie z urządzeniami, energią i technicznym sercem wydobycia.
Warto zwrócić uwagę na samą cegłę. W Nowych Gliwicach nie jest ona dekoracyjnym dodatkiem, ale podstawowym językiem architektury. Tworzy rytm fasad, obramienia okien, podziały i akcenty. Dzięki niej budynki zachowały przemysłowy charakter nawet po zmianie funkcji. To dlatego rewitalizacja tego miejsca nie sprawia wrażenia przebrania kopalni w zupełnie nowe kostiumy. Historyczne obiekty zostały oczyszczone, wyremontowane i dostosowane do współczesnych potrzeb, ale nadal wyglądają jak zabudowania dawnego zakładu. I właśnie w tym tkwi ich siła.
Koniec fedrunku, początek przemiany
Zamknięcie kopalni w 2000 roku było dla Gliwic końcem ważnego etapu. Takie momenty zwykle zostawiają po sobie trudne pytania. Co zrobić z dużym terenem po zakładzie? Jak zachować najcenniejsze budynki, a jednocześnie nadać im sensowną funkcję? Jak nie zamienić dawnej kopalni w pusty, niszczejący obszar? W przypadku Gliwic odpowiedzią stała się rewitalizacja, która doprowadziła do powstania Centrum Edukacji i Biznesu Nowe Gliwice.
Prace prowadzono w latach 2006–2008. Objęły one rozległy teren dawnej kopalni oraz najważniejsze zabytkowe obiekty. Zachowano najważniejsze elementy kopalnianej zabudowy, w tym cechownię i maszynownię. Wyremontowano także willę dyrektora, a w miejscu dawnej dyrekcji kopalni powstał nowy budynek połączony z cechownią stalowo-szklanym łącznikiem. To ciekawy detal całego założenia, bo bardzo czytelnie pokazuje spotkanie dwóch porządków: ceglanej architektury przemysłowej i współczesnego języka szkła oraz stali.
W czasie prac starano się zachować nie tylko zewnętrzny wygląd obiektów, ale też część ich wewnętrznego charakteru. Oczyszczono ceglane elewacje, wymieniono dachy, odtworzono podziały okienne, a we wnętrzach zachowano wybrane elementy dawnego wystroju, m.in. posadzki, balustrady i klinkierowe okładziny ścian. Dzięki temu dawna kopalnia nie stała się anonimowym kompleksem biurowym. Nadal można rozpoznać, z jakiego świata wyrasta.
Nowe Gliwice często przywoływane są jako przykład udanej adaptacji obiektów poprzemysłowych. W tym przypadku ważne było nie tylko odnowienie zabytkowych budynków, ale też nadanie im funkcji, która pozwoliła utrzymać je przy życiu. Cechownia, maszynownia i nowe obiekty zaczęły tworzyć przestrzeń dla edukacji, przedsiębiorczości, usług, firm technologicznych i instytucji. Dawna maszynownia została zaadaptowana na biura oraz inkubator przedsiębiorczości. W zabytkowych zabudowaniach działały również funkcje związane z nauką, kulturą i biznesem, a w maszynowni mieścił się m.in. Oddział Odlewnictwa Artystycznego gliwickiego muzeum.
Jednym z najbardziej symbolicznych elementów tego miejsca pozostaje wagon z ostatnią toną węgla. Można ulec wrażeniu, że przenosi dawną historię wprost do współczesnego układu Nowych Gliwic.
Przygotowała: Adriana Urgacz-Kuźniak
Zdjęcia gliwiczanie.pl, Michał Buksa


Komentarze (0) Skomentuj