W minionym tygodniu media obiegła informacja, że klub mistrza Polski pozbywa się wielu pracowników administracji. W tym legendy, Jarosława Kaszowskiego, zawodnika, który przy Okrzei rozegrał 342 mecze, od B-klasy do ekstraklasy. Zwolniony ma żal, że pożegnano go bez słowa, a Zbigniew Kałuża, akcjonariusz Piasta Gliwice SA, w liście otwartym sugeruje, że piłkarz wykorzystywał pracę do swoich interesów.
Klub szybko zdementował  doniesienia, jakoby miał zwolnić wielu pracowników. 

- Wypowiedzenia umów z zachowaniem wielomiesięcznego kodeksowego terminu otrzymały dwie osoby, a nie, jak napisano w niektórych artykułach, większość pracowników – powiedział „Nowinom” Karol Młot, rzecznik prasowy Piasta. 

W obszernym wywiadzie na portalu weszlo.com Kaszowski mówi, że wypowiedzenie wręczyła mu kadrowa. Przepracował w klubie siedem lat jako menadżer ds. kluczowych klientów.  Nie miał sygnałów, by jego działania były źle oceniane, nie otrzymał nagany czy upomnienia, nigdy też nie został wezwany „na dywanik” do prezesa, bo, jak twierdzi, Paweł Żelem nie rozmawia z pracownikami.  

- Najgorsze jest to, że o wszystkich decyzjach w mojej sprawie dowiadywałem się od osób trzecich. Nie zdarzyło się, by cokolwiek powiedział mi w twarz - mówił Kaszowski.

To zwolnienie mogłoby wydawać się krokiem w kierunku oszczędności. Liga nie gra, kluby ponoszą straty. Jednak w liście otwartym, jaki do Kaszowskiego napisał Kałuża, udziałowiec Piasta, czytamy: „Jeżeli będziesz chciał udowodnić, że klub jest dla Ciebie ważny, to przypominam, że wciąż obowiązuje zawarta w 2014 roku umowa prowizyjna pomiędzy Tobą a klubem, dzięki której sam możesz zapracować na sowite wynagrodzenie i przyczynić się do rozwoju Piasta. Tymczasem siedem lat Twojej pracy, niestety, potwierdziło, że klub nie potrzebuje dziś etatowego pracownika na stanowisku, które zajmowałeś. Dlatego zdecydował się zlikwidować nieefektywne i niepotrzebne stanowisko”.

To już poważny zarzut, a Kałuża wytacza działa jeszcze większe. „Symbolem Twojego stosunku do klubu pozostanie przekazane mi zdjęcie Twojego miejsca pracy, na którym przykleiłeś kartkę z napisem „strefa komfortu”. A więc Twoje wyobrażenie klubu jako miejsca, w którym umożliwimy Ci przyjmowanie odznaczeń samorządowych od kolegów. Miejsca, które gwarantuje zwrot wydatków na paliwo i pensję, znacząco przekraczającą średnie krajowe wynagrodzenie. W końcu miejsca, w którym nikt Cię nie rozliczy z pracy, bo masz wielu przyjaciół w Gliwicach”. Cały list tu: https://piast-gliwice.eu/aktualnosci/newsy/list-otwarty-zbigniewa-kaluzy

Kaszowski, poproszony przez nas o skomentowanie zarzutów Kałuży, odpowiedział, że przygotuje oświadczenie - z wieloma tezami zgodzić się nie może. 
Oto ono:

Szanowny Panie, 
Czytając w dniu wczorajszym list otwarty skierowany do mnie, trudno było mi przejść do porządku dziennego z tak sformułowanymi zarzutami w nim zawartymi, że postanowiłem się do nich odnieść aby bronić mojego dobrego imienia na które pracowałem ponad 20 lat. 

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że przykro mi, że osoba śp. Piotra Wieczorka została tutaj wykorzystana.  Mam do niego ogromny szacunek za to, co zrobił dla miasta i dla Piasta Gliwice. Przeszedłem drogę od B klasy do ekstraklasy na murawie, a śp. Piotr Wieczorek tę samą drogę, może nawet trudniejszą, przeszedł w sferze organizacyjnej, łącząc różne środowiska, mieszkańców naszego miasta, we wspólny cel jakim była ekstraklasa w Gliwicach. 

Przytacza Pan, bez wyjaśnienia czego dotyczył mój pozew przeciwko klubowi, moją sprawę sądową przeciwko klubowi. Pozew ten dotyczył nieprawidłowości klubu w związku z płatnościami składek ZUS, za które były odpowiedzialne władze klubowe,  kiedy jeszcze byłem czynnym piłkarzem. Moje prawa jako pracownika zostały naruszone, co nie stoi w sprzeczności z moim stosunkiem do Piasta Gliwice jako klubu piłkarskiego, pojmowanego jako wspólnota wartości. Prawdą jest, że pozew cofnąłem po zatrudnieniu mnie w klubie ale nie było to żadnym warunkiem, czy to klubu czy moim, co do okoliczności zatrudnienia, a co wydaje się być przez Pana sugerowanym.

Fakt, że brał Pan czynny udział w tym aby mnie zatrudnić w klubie jest niezaprzeczalny, jednak pomija Pan to, że chciał Pan również bym pomógł w promocji Pana hali przy ulicy Jasnej 31, co też się stało. Cieszyłem się z tego, że mogę pomóc w promocji ośrodka Jasna 31 bo uważałem to jako coś naturalnego i potrzebnego, mając na uwadze, że takiego jak Pana ośrodka nie było wcześniej w Gliwicach, a ja miałem możliwość odwdzięczenia się za Pana aktywność związaną z moim zatrudnieniem w klubie. 

Wypełniając swoje zobowiązania wobec klubu oraz to, że prowadziłem już akademię piłkarską udało nam się wspólnie wypracować model współpracy uwzględniający dobro i interes Piasta Gliwice. Dodać należy, że częścią tej współpracy, poza promocją hali Jasna 31 ,były organizowane przez mnie zajęcia wyłącznie na Pana hali, co spowodowało większe zainteresowanie wśród potencjalnych jej klientów, rodziców i dzieci.
Dlatego też ze zdziwieniem przyjąłem rozwiązanie umowy o współpracy zawartej pomiędzy moją akademią, a klubiem, bez słowa wyjaśnienia przez Prezesa Pawła Żelema.  O chęciach spotkania się ze mną w tej sprawie Prezesa Pawła Żelema już wspominałem w wywiadach.  

Cieszę się że w klubie jest Maciek Szmatiuk, który jest w sztabie trenerskim drugiej drużyny. Cieszy mnie również, że w tym roku wrócił do klubu Wojtek Kędziora, że jest Dawid Wiejowski, który, zapomniał Pan dodać, prowadzi również w ciągu dnia zajęcia dla przedszkolaków w Pana ośrodku Jasna 31. 

Chciałbym przypomnieć, że Piast obchodzi w tym roku 75 lecie istnienia. Oczywiście, mistrzostwo Polski to sukces, o którym marzyli wszyscy kibice, nie zapominajmy jednak o historii. Historia Piasta to nie tylko wspomniane przez Pana 7 lat. W 2008 roku, na tamte czasy, awans do ekstraklasy również był naszym największym sukcesem w historii Piasta. Może się okazać że w ciągu następnych 75 lat Piast osiągnie dużo większy sukces i chyba chciałby Pan aby wszyscy pamiętali rok 2019 i zdobycie pierwszego w historii tytułu Mistrza Polski. 

Nie odniósł się Pan w swojej wizji do szkolenia dzieci i młodzieży. Należy dbać o najmłodszych, a nie tylko o tym mówić. W rozgrywkach dziecięcych wyniki nie są ważne ale w starszych rocznikach już tak. W ligach młodzieżowych również są awanse i spadki. Bardzo proszę aby zainteresował się Pan jak wygląda to w przypadku zespołów młodzieżowych akademii Piasta. 
Nie wypowiadałem się obraźliwie w stosunku do piłkarzy oraz sztabu szkoleniowego. Uważam, że trener Fornalik z całym swoim sztabem i drużyną wykonują wspaniałą pracę. Nie dzielę piłkarzy na tutejszych i przyjezdnych. Mało tego, z wieloma z nich mam bardzo dobre relacje. Nie rozumiem Pana insynuacji o ksenofobii. 

Pisze Pan o zawodnikach którzy traktują Gliwice jak swój drugi dom. A ja chciałbym w tym miejscu przypomnieć jak klub i jego władze traktują właśnie tych piłkarzy, o których Pan pisze, że nie traktuję z należytym szacunkiem. Konstantin Wassiljev, pożegnanie się z nim raczej nie możemy uznać za dżentelmeńskie.  Marcin Pietrowski, było mi przykro, że tak traktujemy piłkarza który był przez tyle lat w klubie i w wielu meczach nosił opaskę kapitana. Chyba nie o taki charakter chodzi. 

Swoim oświadczeniem jasno pokazał Pan, że zwolnienie mnie ma charakter pozorny, a likwidacja stanowiska pracy jest wskazaną pozorną przyczyną. Wskazał Pan, że moja działalność jako pracownika nie przyniosła rezultatów. Uważam inaczej. Zawsze byłem gotowy pomagać klubowi w każdym aspekcie. Promowałem klub w mediach, angażowałem się w działalność klubu również po godzinach pracy. Klub jest dla mnie całym moim życiem i stawianie mi takich zarzutów uważam za nieuczciwe. Moje działania opierały się w dużej części na współpracy z placówkami edukacyjnymi miasta Gliwice oraz firmami i podmiotami zarówno z terenu naszego miasta, jak i z zewnątrz (bilety grupowe). W okresie mojej pracy ponad sto grup zorganizowanych dopingowało naszych zawodników podczas meczów w Gliwicach, oczywiście opłacając swoje bilety. Bardzo ciekawym naszym wspólnym pomysłem był projekt „Szkoła na stadionie”, który prowadziłem przy współpracy z kilkudziesięcioma szkołami i przedszkolami gliwickimi i powiatu gliwickiego. Dobrze wiemy, że przywiązania do klubu uczy się od najmłodszych lat.

Czy wie Pan, że w Gliwicach organizowana jest od kilku lat „Spartakiada przedszkolaka”? Chciałbym, aby wiedział Pan, że to ja wspólnie z Gliwickim Ośrodkiem Metodycznym wymyśliliśmy tę fantastyczną akcję. Chcieliśmy, aby dzieci przedszkolne mogły przeżyć sportowe święto ale oczywiście celem nadrzędnym było przyzwyczajanie do Piasta od najmłodszych lat i promocja naszego klubu. W każdej spartakiadzie, co roku uczestniczą setki dzieci, w ubiegłorocznej wzięło udział ponad 350 najmłodszych przedszkolaków. Jako klub zapewnialiśmy upominek dla każdego dziecka. O ile Pan nie wie to przypominam, że byłem do tej pory jedynym pracownikiem klubu który przygotowywał spartakiadę (oprócz osoby zamawiającej gadżety). I nie żaliłem się nikomu. Mało tego, na dzień przed ostatnią spartakiadą dyrektor Paweł Gniadek zapytał mnie czy dam sobie radę jutro jak będę sam? Odpowiedziałem, że tak, ogarnę to. Działania takie jasno pokazują, że na linii moja akademia, a klub zawsze była harmonia i współdziałanie. Wspólnie działaliśmy promując klub, angażowałem moje siły i środki by impreza związana z klubem Piast odbyła się na najwyższym poziomie.
 
Zupełnie niezrozumiałe były dla mnie decyzje z 2019 r., gdy doszło do zakazu który wydał dyrektor marketingu Paweł Gniadek. Jak zostało zakomunikowane, „Kaszowskiego trzeba schować do szuflady”. Nie mogłem pojawiać się nigdzie, w żadnej akcji promocyjnej, w żadnym wywiadzie. . Do tego czasu zawsze byłem dostępny, na każde wezwanie byłem gotowy, wyłącznie pozytywnie wypowiadając się o naszym Piaście. Dziwną kwestią był upór zarządu Piasta, żeby odznak  nadanych przez Samorząd Województwa Śląskiego – „Zasłużony dla Województwa Śląskiego” nie wręczyć przed czy w przerwie któregokolwiek meczu (gdy nie ma transmisji TV). Tym bardziej jest to dziwne że nie chodziło tylko o mnie ale również o najlepszego trenera 2019r. oraz o klub mistrza Polski. I nie chodziło o żadną politykę, odznakę można było wręczyć po wyborach. Nie ja zabiegałem o tę odznakę, chociaż bardzo ją sobie cenię. Z tego, co mi wiadomo, to propozycja tej odznaki dla mnie wyszła od wieloletniego kibica Piasta i zarazem wieloletniego radnego i Przewodniczącego Rady Miasta Gliwice Pana Marka Pszonaka. Wnioskowali o nią również radny Sejmiku Sląskiego Bartłomiej Kowalski i Marszałek Województwa. 

Podniósł Pan temat dla mnie ważny. Akademia. Nie przypominam sobie żebym krytykował pomysł jej utworzenia. Ktoś musiał wprowadzić Pana w błąd. Mało tego, ówczesny dyrektor sportowy Łukasz Piworowicz zaproponował mi stanowisko dyrektora akademii. Rozmawiałem z nim o tym kilka dni ale nie zdecydowałem się. I to nie dlatego, że nie chciałem pomóc Piastowi. Wręcz przeciwnie. W nowopowstałej akademii Piast miał szkolić dzieci od 12 roku życia. Dyrektor od razu zakomunikował, że musiałbym rozstać się z moją akademią Team, którą buduję od podstaw i która jest moim dzieckiem o czym Pan doskonale wie i to od kilku już lat, goszcząc mnie na swoich obiektach sportowych. Wtedy jednak nie miałbym żadnego wpływu na szkolenie dzieci do 12 roku życia, a uważam że tu posiadamy w Gliwicach bardzo duże rezerwy. Dlatego odmówiłem. Chciałem być również fair w stosunku do wszystkich dzieci i rodziców mojej akademii, którzy mi zaufali. A Klub wiedział, że może zawsze na mnie liczyć. Jak podkreślałem w wywiadach, nie ja rozwiązałem umowę o współpracy między Piastem, a akademią Team. Mało tego, to ja szukałem dialogu z Klubem. 

Nigdy nie namawiałem rodziców młodych piłkarzy na przechodzenie do mojej akademii. Był jeden przypadek, kiedy zadzwonili do mnie rodzice chłopca z klasy sportowej z pytaniem czy może ich syn na pół roku przyjść się odbudować w akademii Team. Był to chłopak którego dobrze znamy ponieważ 1,5 roku wcześniej przeszedł z naszej akademii do akademii Piasta (klasa sportowa). Trenował z rocznikiem starszym zarówno w mojej akademii jak i w akademii Piasta. I nagle, po roku trenerzy Piasta zdecydowali, że cofną go do jego rocznika. W tym wieku z punktu widzenia szkoleniowego nie było to dobre ponieważ cofnięcie go powodowało granie meczów 7x7, on natomiast przez pół roku grał już 9x9. Dlatego, zgodziłem się żeby przyszedł na rundę wiosenną, pograł u nas i na jesień miał wrócić do Piasta. Normalna współpraca, taka jak powinna być. I co się stało? Gdy Piast dowiedział się że chłopak chce iść na pół roku do akademii Team okazało się, że Klub nie wyraża na to zgody i nie puszcza zawodnika. Więc to pokazuje jak bardzo zależy wszystkim na rozwoju naszych najmłodszych. Rzeczywiście, odbyłem rozmowę z dyrektorem akademii Piasta Jackiem Mazurkiem i zakomunikowałem mu że według mnie jest to zwyczajne blokowanie rozwoju chłopaka. Okazało się że został w Piaście i na wiosnę grał w roczniku starszym. Czyli do dzisiaj nie wiem, co się stało takiego, że chłopak w ciągu tygodnia z niepotrzebnego stał się bardzo potrzebny. A pisanie o tym że odmawiałem podjęcia współpracy to przeinaczanie faktów. Po raz kolejny podkreślam, że to ja upominałem się o rozmowę w sprawie współpracy. 

Doceniam wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób wspierają nasz klub. Również Pana, jak pisze Pan w liście otwartym „…fundował 100 sztuk biletów…” ale nie napisał Pan jaka była cena za te bilety. Bilet dla dziecka kosztował 1 zł. Natomiast dla osób dorosłych kosztował 5 zł. I, co ważne, bilety dla dzieci z domów dziecka kupował Pan może przez 2-3 sezony. Od kilku lat już to nie funkcjonuje. O rozdawaniu przeze mnie biletów dla domów dziecka nawet nie chce mi się pisać bo to zwykła nieprawda. 

Nie do końca wiem, o co chodzi z moimi rzekomymi prywatnymi relacjami z kibicami. Jak Pan wie, grałem w tym klubie wiele lat i przez wiele lat poznałem fantastyczne osoby, nie tylko piłkarzy, trenerów, działaczy ale również kibiców. Wiele razy okazywali mi wsparcie, a ja starałem się na boisku dawać z siebie 100%. Nie zawsze było z górki, bywały ciężkie momenty. Nie zawsze też byłem poklepywany przez kibiców po plecach. Nie zgadzam się na mówienie o mnie jakobym utrzymywał prywatne relacje z grupami kibicowskimi. Ile grup kibicowskich jest w Piaście? Nawet tego nie wiem. Dla mnie wszyscy kibice są ważni, nie dzielę ich na lepszych i gorszych, staram się zawsze być otwartym i szczerym. Jedyny kontakt z kibicami miałem podczas meczów Piasta Gliwice. 

Odnosząc się do kartki z napisem „strefa komfortu”.  Otóż jak na pewno Pan wie, szatnia piłkarska ma to do siebie, że piłkarze lubią robić sobie nawzajem różne żarty, większe i mniejsze. Wchodzi w to również tzw. szydera. I tak właśnie było tutaj. Nie ja przykleiłem tę kartkę i nie mam zamiaru tłumaczyć się z żartów jakie zdarzają się wśród zgranych i wzajemnie się lubiących pracowników. 

Pisze Pan, że moja pensja znacząco przekracza średnie wynagrodzenie. Kolejna nieprawda. Proszę sprawdzić ile zarabiam i dopiero pisać. Do wynagrodzenia miałem dodatek za nie używanie samochodu służbowego w kwocie 417 zł 90 groszy. Jeśli chodzi o pensję, nieprawdą jest że „zarabiałem znacząco powyżej średniej”. Mało tego, kwota którą zarabiałem była PONIŻEJ średniej krajowej. Jak pisałem wyżej, nie byłem w tym klubie dla pieniędzy. 

Jeśli chodzi o przyjaciół, to tak mam w Gliwicach wielu przyjaciół, myślę że Pan również, to normalne. Ale swoich znajomości nie wykorzystuję do robienia jakichkolwiek interesów. 

Na koniec chciałbym aby Pan zrozumiał, że Piast to mój klub, wiele razy o tym wspominałem i w tym klubie nie byłem dla pieniędzy. Jest dla mnie bardzo ważny. Bardzo chciałbym aby dla wszystkich pracowników stał się strefą komfortu. 

Umowa prowizyjna, o której Pan wspomina, jest to umowa o której już mówiłem w wywiadach. To umowa, której Prezes Żelem nie respektuje tak więc powołanie jej jest nie na miejscu.  Dodam jeszcze, że  około miesiąc temu dyrektor marketingu Paweł Gniadek proponował mi abym pomagał również w klubie biznesu, ponieważ jak stwierdził, mógłbym tu przyprowadzić wiele firm. Wyraziłem taką gotowość ale wyraźnie Pan pokazuje, że nie liczy się dla Pana mierząca dzielność klubu, a jedynie niechęć w stosunku do mnie. 

Przykro mi, że rozmowa z Panem  po ponad 20 letniej mojej współpracy z klubem odbywa się w ten sposób. Źle to wpływa na wizerunek klubu, a nie o to powinno nam chodzić. Sam sposób zwolnienia mnie z pracy, bez rozmowy i słowa wyjaśnienia, pokazuje nowy styl działania władz klubu działających pod Pana dyktando. Nie jest to standard do którego byłem przyzwyczajony i którego mógłbym oczekiwać od profesjonalnie prowadzonej organizacji.  Pana oświadczeniem na stronie klubu zostałem zmuszony do zajęcia stanowiska i sprostowania manipulacji i kłamstw na mój temat. Dziwne, że przez ostatnie 2,5 roku nie było możliwości do rozmowy?
Nie czuję się wielkim bohaterem, nie każę wszystkim naokoło mówić do siebie per legenda, nie walczę o  przebywanie w błysku fleszy. Wszyscy którzy mnie znają wiedzą, że mam w życiu inne priorytety. Mam nadzieję, że to już ostatnie listy „otwarte”.  

Mam również nadzieję że nie będzie już więcej publikowanych przez „osoby z bliskiego otoczenia klubu” lub z zaufanego źródła informacji naruszających moje dobra osobiste w postaci dobrego imienia. Że nie będzie wywlekanych spraw dotyczących funkcjonowania klubu, nie chciałbym uczestniczyć w tego typu spektaklu. Jednocześnie dziękuję wszystkim osobom za dziesiątki wiadomości z poparciem, podniesieniem na duchu, zrozumieniem osób zarówno związanych kiedyś z klubem, jak i niezwiązanych w ogóle, tych którzy mnie znają jak i tych, którzy znają mnie tylko z mediów. Na tę chwilę wiem, że nie jestem sam w tym wszystkim i pomimo, iż moje odpowiedzi są bardzo emocjonalne, a taki jestem naprawdę, szczery ale do końca walczący o swoje. 
Dziękuję. 
Jarosław Kaszowski

Galeria

wstecz

Komentarze (4) Skomentuj

  • Joel 2020-03-31 08:25:06
    Te legendy nie tylko w sporcie często rozmieniają się na drobne. Czy prezes klubu czy tez innego zakładu pracy musi zwalnianemu pracownikowi wręczać wypowiedzenie osobiście? W dzisiejszych ciężkich czasach uznano ze stanowisko Kaszowskiego jest zbędne więc poco go utrzymywac. Poza tym jeśli prawda jest co pisze Kałuża w liście ze Kaszowski rozdawał darmowe bilety znajomym to tez nie fair. To ja muszę płacić 40 zł za mecz a kilkuset znajomych Kaszy i pracowników klubu wchodzi na mecze za darmo. Ale to już wina nie tyle Kaszowskiego co rządzących klubem.
  • Waldas 2020-03-31 08:54:25
    Kaszowski powiedział, że piłkarz zarabia tyle ile 10 pracowników administracji klubu. To sobie policzcie ile płacicie tym kopaczom specjalnej troski.
  • piastowskie złodzieje 2020-03-31 08:59:13
    Rozgoryczony Kaszowski bo stracił stanowisko, które stworzono specjalnie dla niego, chociaż było zbędne. Tak Miasto gospodaruje naszymi podatkami i trzeba było pandemii, żeby to wyszło na wierzch.
    • ola 2020-03-31 17:08:35
      Dokładnie. Jego praca polegała na łażeniu po kolegach i rozdawaniu gadzetów. Miernota i jeszcze raz miernota. Tutaj Kałuża ma 100 % racji. Z jakiej racji klub ma utrzymywać nic nie umiejącego, bez żadnych kompetencji człowieka? Taka z niego legenda jak ze mnie baletnica. Poza kolegami nawet szary gliwiczanin o nim nie słyszał. Pomijając oczywiście kibiców Piasta.