Sobota, 19 maja 2018 r. Ostatnia kolejka w piłkarskiej Ekstraklasie. Piast podejmuje Termalikę Bruk-Bet Nieciecza. Stawką jest utrzymanie w piłkarskiej elicie. Niebiesko-czerwoni wygrywają 4: 0 i ratują dla Gliwic Ekstraklasę. 

Czy ktoś mógł przypuszczać, że w ciągu następnych dwóch lat Piast stanie się piłkarską potęgą? Najpierw był sensacyjny i w pełni zasłużony tytuł mistrzowski, a w ostatnią niedzielę na szyjach piłkarzy ponownie zawisły medale, tym razem brązowe. Może niektórzy czują niedosyt, liczyli na więcej – obronę tytułu albo wicemistrzostwo, wypuszczone z rąk na ostatniej prostej. Jeśli jednak porównamy budżety innych polskich klubów, stwierdzić musimy: trzecie miejsce jest ogromnym sukcesem Piasta. Spotęgowanym jeszcze jednym faktem: Jorge Felix został najlepszym piłkarzem PKO BP Ekstraklasy!

To był wyjątkowy i najdłuższy sezon w polskiej Ekstraklasie, brutalnie przerwany przez pandemię. Wydawało się, że piłkarze nie dograją go do końca, a klasyfikacja po 26 kolejkach będzie wiążąca. Na szczęście PZPN zdołał przekonać rząd do wznowienia rozgrywek i w ostatni weekend maja piłkarze ponownie wybiegli na boiska. Panował rygor sanitarny, spotkania początkowo odbywały się bez publiczności, a tempo kolejek było szaleńcze. Nie inaczej wyglądało to na finiszu PKO BP Ekstraklasy. W minionym tygodniu ponownie grano co trzy dni. Na ostatniej prostej Piast dostał jednak zadyszki. 

Najpierw zajmujący drugie miejsce w tabeli gliwiczanie pojechali do Szczecina, by zmierzyć się z niewygodną dla siebie Pogonią, której w tym sezonie nie zdołali jeszcze pokonać. Gdyby wygrali, a Lech przegrał z Cracovią, już w środę cieszyliby się ze srebrnego medalu. 

Podopieczni Waldemara Fornalika mieli na mecz swój pomysł, ale wyszli też ze świadomością, że jeśli nie chcą z niepokojem śledzić wyniku Lecha, muszą zwyciężyć. Zadanie było trudne, bo szkoleniowiec gliwiczan nie mógł skorzystać z usług pauzującego za kartki Sebastiana Milewskiego i kontuzjowanego Jorge Felixa. Szczególnie brak tego drugiego, najskuteczniejszego strzelca zespołu, mógł się odbić na jakości sportowej niebiesko-czerwonych. W tej sytuacji od początku zagrał Dominik Steczyk.

Obie drużyny rozpoczęły pojedynek spokojnie, co chyba uśpiło gospodarzy. W 9. minucie gliwiczanie wyszli z kontrą, po której Piotr Parzyszek bliski był zdobycia gola. Piłka po jego strzale przeszła tuż obok słupka. W 15. minucie Mikkel Kirkeskov przymierzył z dystansu, pewnie to uderzenie wybronił golkiper Pogoni. W 21. minucie Portowcy wykonywali rzut wolny. Dośrodkowanie Ricardo Nunesa zamienił na bramkę strzałem głową Tomas Podstawski. Była to kara za zbyt pasywną postawę gości. Dopiero w 34. minucie gliwiczanie wypracowali okazję mogącą zakończyć się wyrównującym golem. 

Po rzucie wolnym zrobiło się spore zamieszanie w polu karnym gospodarzy, zakończone przez Tomasza Jodłowca celnym, lecz zbyt lekkim strzałem. W 38. minucie Steczyk powinien już umieścić piłkę w siatce. Napastnik Piasta nie trafił w światło bramki z 10 metrów!

– Nie weszliśmy w ten mecz zbyt dobrze. Pogoń miała jedną sytuację i ją wykorzystała. Musimy dłużej utrzymywać się przy piłce, wciągać rywala na naszą połowę i konsekwentnie grać swoje – mówił w przerwie Bartosz Rymaniak.

Wniosek był taki, że gliwiczanie musieli dać z siebie znacznie więcej, niż w pierwszych 45 minutach. Początek drugiej połowy wyglądał podobnie, jak większość pierwszej części. Piast był przy piłce, atakował, jednak niewiele z tego wynikało. Dopiero w 55. minucie Parzyszkowi udało się oddać niegroźny strzał. Portowcy, widząc niezdecydowanie gości, zaczęli sobie poczynać coraz śmielej i w efekcie Maciej Żurawski, a potem Sebastian Kowalczyk postraszyli Frantiszka Placha. W odpowiedzi Steczyk uderzył z 10 metrów, a Dante Stipica sparował piłkę na róg. 

Po prawie miesięcznej przerwie na murawie zameldował się Gerard Badia, zmieniając Parzyszka. Badia nie raz pełnił w zespole Fornalika rolę jokera. Jego forma była jednak wielką niewiadomą. W 73. minucie Patryk Sokołowski idealnym podaniem otworzył drogę do bramki Rymaniakowi, ten mocno strzelił, a jego intencje wyczuł bramkarz Pogoni, wybijając za linię końcową. Piast cały czas próbował zdobyć wyrównującego gola, gospodarze z kolei wychodzili z szybkimi kontratakami i stwarzali groźne okazje, jak choćby ta z udziałem Pawła Cibickiego, który w sytuacji sam na sam trafił w słupek. 

W ostatniej minucie meczu Patryk Tuszyński wszedł między dwóch obrońców Pogoni, chcąc oddać strzał. Uprzedził go Stipica, wślizgiem trafiając w nogę napastnika Piasta. Po analizie VAR sędzia uznał, że golkiper gospodarzy faulował, podyktował więc dla gości rzut karny, którego, niestety, nie wykorzystał Badia. Piast przegrał 0: 1 i przed ostatnią kolejką stracił fotel lidera.
 
Piast: František Plach – Bartosz Rymaniak, Uroš Korun, Jakub Czerwiński, Mikkel Kirkeskov, Martin Konczkowski (79’ Patryk Tuszyński), Tom Hateley (62’ Patryk Sokołowski), Tomasz Jodłowiec, Kristopher Vida, Dominik Steczyk, Piotr Parzyszek (68’ Gerard Badía)

                                                                                       * * *

W meczu kończącym sezon 2019 / 2020 Piast podejmował Cracovię. Teoretycznie gospodarze wciąż mieli szansę na srebro, ale musieliby wygrać, a na dodatek liczyć na porażkę Lecha podejmującego Jagiellonię. Trener Fornalik przekonywał, że bez względu na to, jakie miejsce zajmą jego podopieczni, i tak jest to bardzo udany sezon.

– Pokazaliśmy, że Piast jest mocnym klubem, w którym dobrze się pracuje na każdej płaszczyźnie. Moim zdaniem, końcowy wynik jest imponujący. Łatwiej coś zdobyć, trudniej obronić, a my, w kolejnych rozgrywkach, potwierdziliśmy, że jesteśmy stabilnym zespołem, potrafiącym wygrywać z najlepszymi i dobrze grać w piłkę – mówił szkoleniowiec Piasta.

Celem na mecz z Cracovią było zwycięstwo. Dlatego gliwiczanie od początku rzucili się na rywala. Pierwszą sytuację do zdobycia bramki gospodarze mieli już w 4. minucie. Kristopher Vida wypuścił Tiago Alvesa, ten wyszedł sam na sam, ale trafił tylko w boczną siatkę. Za chwilę celnie przymierzył Parzyszek – bramkarz Pasów, Lukáš Hroššo, wybił na róg. Gra się wyrównała. 

Mocniej serca zabiły naszym kibicom w 25. minucie. Z półobrotu uderzył Parzyszek i niewiele zabrakło, by cieszył się z gola. Chwilę później padła bramka, lecz dla gości. Po stracie piłki przez Tomasza Jodłowca, futbolówka trafiła do Cornela Râpy, ten zagrał idealnie, wzdłuż bramki, do Mateusza Wdowiaka, który strzałem z jednego metra pokonał Placha. 

Po pół godzinie gry wiadomo było, że wynik nie zmieni sytuacji w tabeli, bo Lech prowadził u siebie z Jagiellonią 3: 0. Niewykluczone, że informacja ta dotarła do zawodników Piasta, gdyż zespół praktycznie przestał grać, a Cracovia stworzyła sobie kolejną, bardzo dobrą sytuację na podwyższenie. Przytomnie jednak na piątym metrze zachował się Plach, broniąc mocne uderzenie Wdowiaka. 

Piłkarze Piasta, wychodząc na drugą połowę, wiedzieli, że tylko kataklizm sprawi, iż Lech przegra swój mecz. Początek tej odsłony nie przyniósł jakichś zmasowanych ataków na bramkę gości. W 55. minucie Fornalik zdecydował się dokonać pierwszej zmiany. Alvesa zastąpił Badia. Ten ruch miał zmienić obraz gry. Długo jednak gliwiczanie nie potrafili wypracować sobie klarownej sytuacji na zdobycie gola. Wreszcie w 75. minucie, po dośrodkowaniu Badii z rzutu rożnego, Jodłowiec, strzałem głową, umieścił piłkę w bramce i było 1: 1.

– Jestem już w Piaście pięć lat i w tym czasie zdobyliśmy trzy medale mistrzostw Polski we wszystkich kolorach. Nie jesteśmy wielkim i bogatym klubem, ale jak widać, potrafimy grać w piłkę. Cieszę się, że zostaję na kolejny sezon – tak podsumował zakończoną kampanię i swój pobyt w Gliwicach kapitan niebiesko-czerwonych.

Choć oba zespoły ambitnie grały do końca, wynik nie uległ już zmianie. Można go uznać za sprawiedliwy. Więcej radości było jednak w drużynie gospodarzy, bo zaraz po zakończeniu meczu odebrali brązowe medale mistrzostw Polski. Podwójnie szczęśliwy był natomiast Jorge Felix. Hiszpan cieszył się z sukcesu drużyny oraz triumfu indywidualnego, gdyż głosami innych piłkarzy PKO BP Ekstraklasy został wybrany jej najlepszym piłkarzem.

– Jestem tą nagrodą zaskoczony. Typowałem, że uhonorowany zostanie ktoś z Legii, mistrza Polski. Ale skoro sami piłkarze wybrali mnie, to nie pozostaje mi nic innego, jak się cieszyć – skomentował wyróżnienie Hiszpan, który najprawdopodobniej odejdzie z Piasta.

Teraz piłkarze udadzą się na zasłużone urlopy. Ekstraklasa wznowi rozgrywki w przedostatni weekend sierpnia. 27 sierpnia Piast zagra w eliminacjach do Ligi Europy. Rywala poznamy 10 sierpnia. Podobnie jak w Lidze Mistrzów, UEFA zrezygnowała z rozgrywania dwumeczów.

Piast: František Plach – Martin Konczkowski, Uroš Korun, Tomáš Huk, Mikkel Kirkeskov, Tiago Alves (57’ Gerard Badía), Tomasz Jodłowiec, Patryk Sokołowski, Sebastian Milewski, Piotr Parzyszek (65’ Dominik Steczyk), Kristopher Vida (83’ Patryk Tuszyński)

Grzegorz Muzia, Andrzej Sługocki

Galeria

wstecz

Komentarze (1) Skomentuj

  • Hutnik 2020-07-24 23:53:38
    Promil gliwiczan tzw. Kibiców miało radości kupę tak jak zwierzęta które też miały to samo przy kanonadzie petardy. Zawodnicy Piasta zdobywali złoto olimpijskie, mistrzostwa Świata itp. Bez straszenie zwierząt. Do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć. Znam takich co mają to za sobą ale tam jeżdżą tramwaje a Vipowi kibice nie mają piwa za darmo.