GTK zrewanżowało się MKS-owi Dąbrowa Górnicza za porażkę z pierwszej rundy i wygrało 86:81 (26:13, 16:23, 20:25, 24:20).
Nasi koszykarze od początku mocno ruszyli do ataku, chcąc szybko odskoczyć rywalowi. Pierwszą „trójkę” trafił Payton Henson, a potem zespół zdecydowanie przeniósł ciężar gry w strefę podkoszową, gdzie dominowali Łukasz Diduszko i Joe Furstinger. Wśród miejscowych wyróżniali się powracający po kontuzji Justin Watts oraz Dominic Artis, dzięki czemu MKS cały czas trzymał się blisko rywala. 

Momentem zwrotnym było ponowne pojawienie się na parkiecie Brandona Tabba, który po dwóch pierwszych pudłach i stracie szybko usiadł na ławce rezerwowych. Jednak gdy wrócił do gry, pokazał próbkę swoich wysokich umiejętności. Amerykański strzelec zdobył dziewięć punktów pod rząd, dwa razy trafiając zza łuku. Jego seria pozwoliła zbudować solidną zaliczkę. 

Wspaniała seria gliwiczan trwała. Świetnym zagraniem przy linii popisał się Duke Mondy, trafiając z dystansu. Pod koszem dobrze spisał się Dawid Słupiński, który zebrał piłkę po niecelnym rzucie kolegi i dobitką powiększył serię GTK do stanu 12: 0. Przerwał ją dopiero Watts. 

Dąbrowianom szło tak źle, że nawet po dobrej akcji w obronie, próbując wyprowadzić kontrę, stracili piłkę, a Furstinger przytomnie umieścił ją w koszu. Dłużej nie mógł tej sytuacji wytrzymać trener gospodarzy, Michał Dukowicz, więc poprosił o przerwę. Ta pewnie niewiele by pomogła, ale gliwiczanie wyciągnęli do rywala „pomocną dłoń”. Milivoje Mijović, będąc sam na sam z koszem, spudłował, a uruchomioną kontrę „trójką” zakończył Piotr Śmigielski. To napędziło miejscowych. 

Szkoleniowiec GTK, Paweł Turkiewicz, widząc, co się dzieje, natychmiast poprosił o chwilę rozmowy ze swoimi zawodnikami. Ale MKS wyraźnie złapał wiatr w żagle. Po jednym celnym rzucie wolnym Michaela Frasera było już tylko 26: 33. 
Sytuację udało się odmienić, gdy na parkiet wrócili Diduszko i Furstinger. Po wsadzie tego ostatniego gliwiczanie ponownie prowadzili różnicą 10 punktów. Niestety, najpierw skuteczną dobitką odpowiedział Fraser, a potem, po czasie wziętym przez trenera Turkiewicza, Mateusz Szlachetka został zablokowany, zaś Put zdążył znaleźć drogę do kosza.

Po przerwie MKS wrócił na parkiet z mocnym postanowieniem dalszego odrabiania strat. Po „trójce” Wattsa i trafieniu z bliższej odległości Artisa było już tylko 43: 44. W tym momencie przypomniał o sobie Furstinger. Amerykański środkowy wykończył dwie akcje i GTK mogło złapać oddech. 

Tylko na moment, bo nadal aktywny był Put, a dołączył do niego Marek Piechowicz. Nasz były zawodnik trafił z rogu boiska i ponownie gospodarze byli blisko. Na szczęście nasi mieli w szeregach Duke'a Mondy'ego. 
Powracający po kontuzji Amerykanin był perfekcyjny. Nie tylko umiejętnie rozgrywał, ale też, w kluczowych momentach, trafiał ważne rzuty. Ambitni dąbrowianie w końcu jednak dopięli swego i po wejściu pod kosz Piechowicza doprowadzili do remisu. 

GTK raz jeszcze odskoczyło za sprawą Mijovicia i Mondy'ego, ale odpowiedź w postaci skutecznych rzutów Frasera i Piechowicza ponownie doprowadziła do remisu. W 30. minucie goście prowadzili 62: 61.
Na początku ostatniej odsłony MKS mocno ruszył do ataku. Po wsadach Frasera i Puta dąbrowianie wyszli na trzy punkty przewagi. Na szczęście GTK dobrze zareagowało. Dobry fragment zaliczył Henson, zdobywając siedem punktów. „Trójkę” dołożył Mondy i nasi wrócili na prowadzenie. 

Dąbrowianie cały czas pozostawali w grze, a po trafieniach zza łuku Bryce'a Douviera i Wattsa ponownie był remis. Przyjezdni byli bliżej zwycięstwa po tym, jak z rogu boiska trafił Furstinger. Od tego momentu, mimo szaleńczych rzutów Wattsa, gliwiczanie utrzymywali przewagę i ostatecznie nie dali sobie wyrwać cennego zwycięstwa. 

W kolejnym meczu GTK zagra w Szczecinie z Kingiem.

GTK: Mateusz Szlachetka 1, Brandon Tabb 19 (2x3), Payton Henson 17 (2x3), Łukasz Diduszko 4, Joe Furstinger 21 (1x3) – Duke Mondy 16 (4x3), Dawid Słupiński 4, Milivoje Mijović 3 (1x3), Kacper Radwański 1
wstecz

Komentarze (0) Skomentuj