Nie pamiętam takiego wypadku drogowego, w którym w jednym momencie, w jednym pojeździe śmierć poniosło aż tylu podróżnych, powiedział wojewoda śląski. Do tej tragedii doszło w Gliwicach. Najmłodsza ofiara miała 23 lata, najstarsza – 59. W sprawie zarzuty usłyszał 67-letni mężczyzna. 
Przyczyny tragedii, do jakiej doszło w sobotę, 22 sierpnia około godziny 22.30 na drodze krajowej numer 88, tuż przed zjazdem na autostradę A4, w pobliżu węzła w Kleszczowie, badają teraz śledczy. 

Na pewno powiedzieć można tyle, że jadący w stronę Wrocławia bus marki Renault Trafic przewrócił się na jezdnię i sunąc po niej bokiem, znalazł się na przeciwległym pasie ruchu, po którym jechał autokar. Doszło do zderzenia – autobus uderzył w dach przewróconego renaulta. 

– Siła uderzenia była tak duża, że bus został całkowicie zmiażdżony. Niestety, zginęli wszyscy, którzy nim jechali, łącznie dziewięć osób. Rannych zostało sześciu podróżujących autokarem oraz jego kierowca. Tego ostatniego transportował do szpitala śmigłowiec lotniczego pogotowia ratunkowego – komentuje podinsp. Marek Słomski, oficer prasowy gliwickiej policji. 

Droga była całkowicie nieprzejezdna, mundurowi pracowali na niej całą noc. Prowadzono oględziny miejsca wypadku oraz zabezpieczano ślady, które pomogą teraz dokładnie wyjaśnić, dlaczego bus przewrócił się oraz ustalić wszystkie okoliczności tej tragedii. 

Wiadomo też, że do wypadku mógł się przyczynić 67-letni kierowca volkswagena, mieszkaniec Cieszyna, który jechał w tym czasie DK88 przed autokarem i prawdopodobnie wyprzedzał jakiś pojazd. Wtedy to kierujący busem wykonał manewr obronny, chcąc uniknąć zderzenia, a prowadzony przez niego renault przewrócił się. 

67-latek był trzeźwy, czekał na miejscu zdarzenia. W poniedziałek policjanci doprowadzili go na przesłuchanie, o czym podczas konferencji prasowej przed siedzibą Prokuratury Okręgowej w Gliwicach mówiła prokurator Karina Spruś. Mężczyzna usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, za co grozi mu kara od sześciu miesięcy do nawet ośmiu lat więzienia. 

Jak relacjonowała prokurator Spruś, 67-latek twierdził, że usłyszał tylko huk, ale nie pamięta przebiegu zdarzenia, zaś nadjeżdżającego busa nie zauważył (w sobotnią noc na drogach w naszym rejonie panowały złe warunki pogodowe, padał deszcz – red.). 

Prokuratura wnioskowała do sądu o tymczasowy areszt dla mężczyzny. Podstawa prawna w tym przypadku to zagrożenie wysoką karą pozbawienia wolności, a także konieczność weryfikacji wersji kierowcy (śledczy mają jeszcze do przesłuchania świadków). Sąd wniosek ten odrzucił, więc podejrzany odpowie z wolnej stopy. 

Rzeczy ofiar rozrzucone po drodze 

Rozmawialiśmy z jednym ze świadków. Pan Krzysztof wracał właśnie do Gliwic z Dolnego Śląska. Jego autokar jechał za tirem, który z kolei poruszał się za autobusem biorącym udział w wypadku. 

– W naszym autokarze było słychać okrzyki przerażenia. Ja, gdy zobaczyłem skutki tej tragedii, miałem przed oczami całe swoje życie... To było straszne. Silnik busa odrzucony kilka metrów dalej, na jezdni leżące torby podróżne, ubrania pasażerów renaulta, jakaś żywność... Sam bus zgnieciony jak puszka...

W samochodzie marki Renault Trafic podróżowało, razem z kierowcą, dziewięć osób. Kierujący był Słoweńcem, a jego pasażerowie, jadący do pracy w Holandii, w większości mieszkańcami Podkarpacia, tylko jeden pochodził z województwa lubuskiego. Najstarsza ofiara miała 59 lat, najmłodsza to 23-letnia kobieta, która podróżowała wraz z 25-letnim narzeczonym. 

W wypadku rannych zostało także siedem osób jadących autokarem. To mieszkańcy województwa śląskiego. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Trafili do szpitali, a w najgorszej sytuacji był kierowca – z kabiny uwolnili go dopiero strażacy, zaś do szpitala transportował śmigłowiec. 

Trudno się z tego otrząsnąć

To słowa wojewody śląskiego Jarosława Wieczorka. Razem z komendantami gliwickich policjantów oraz strażaków wziął udział w zwołanej w niedzielę konferencji prasowej przed komendą miejską policji. 

– Rodziny ofiar zostały objęte pomocą psychologiczną. Jestem w kontakcie z wojewodami podkarpackim i lubuskim, także z konsulem Republiki Słowenii. Składam kondolencje rodzinom tragicznie zmarłych osób. Nie pamiętam takiego wypadku drogowego, w którym w jednym momencie, w jednym pojeździe śmierć poniosło aż tylu podróżnych. Trudno się z tego otrząsnąć. Byłem obecny na miejscu. Obraz, jaki zastałem, jest bardzo trudny do przeżycia – mówił wojewoda. 

Pracę strażaków relacjonował ich szef, starszy brygadier Roman Klecha: 

– Na miejsce wyruszyło na tyle dużo zastępów, że od razu mogliśmy zająć się wszystkimi pojazdami, łącznie ze stojącym w rowie volkswagenem. Zastaliśmy kierowcę autobusu zakleszczonego w kabinie i umożliwiliśmy mu ewakuację. Pasażerowie stali już na zewnątrz i część z nich uskarżała się na różne dolegliwości. Jeżeli chodzi o renaulta, odcięto w nim dach, by podjąć próbę ewakuacji poszkodowanych. Niestety, koordynator medycznych działań ratunkowych stwierdził śmierć wszystkich podróżujących busem. 

Stojący w rowie volkswagen, o którym mówił komendant straży pożarnej, należał do 67-latka podejrzanego o spowodowanie wypadku. 

– Renault trafic zjechał na pobocze, w wyniku czego przewrócił się i sunąc bokiem po jezdni, uderzył w autobus. Uderzenie było tak silne i tak nieszczęśliwe, bo dachem pojazdu, że spowodowało, iż wszyscy ponieśli śmierć na miejscu – sekwencję zdarzeń przedstawił insp. Marek Nowakowski, komendant miejski policji. – Co było wcześniej, jest teraz przedmiotem prokuratorskiego śledztwa – dodał.

Przy okazji tej tragedii warto zwrócić uwagę urzędników zarządzających drogami na ten fragment DK88. To droga wąska, po jednym pasie w każdą stronę, której dodatkowo pasy nie są rozdzielone – od dawna nazywana zresztą drogą śmierci. Może warto zastanowić się nad postawieniem separatorów? 

Marysia Sławańska


Śledczy prowadzący postępowanie w sprawie apelują do kierowców, którzy w tym czasie byli wyprzedzani lub wymijani przez renaulta, autokar marki Setra lub volkswagen, o kontakt z gliwicką policją pod numer 32 47 8592 283.
 Informacje można przekazywać także drogą mailową na adres: kryminalny@gliwice.ka.policja.gov.pl. 

W przypadku posiadania kamerki samochodowej – rejestratora jazdy prosi się o zabezpieczenie materiału filmowego, aby nie uległ usunięciu. Każda informacja jest niezwykle istotna w celu dokładnego odtworzenia przebiegu katastrofy drogowej.


Galeria

wstecz

Komentarze (6) Skomentuj

  • kierowca 2020-08-27 08:36:19
    co z tego ze prokoratura stawia zazuty jak sad pirata wypuszcza brawo sady
    • Ann 2020-08-27 09:19:08
      Przepraszam jest dopiero podejrzanym a nie winnym. Udowodnią winę to pójdzie siedzieć. Nie wydawaj pochopnych sądów jak sam nie chciałbyś w takiej sytuacji od razu trafić do wiezienia.
  • Ann 2020-08-27 09:30:16
    Wielka tragedia składam kondolencje rodzinom i bliskim ofiarom katastrofy. W artykule przeczytałam, że to droga krajowa numer 88 i mam pytanie jeśli jest ona"wąska, po jednym pasie w każdą stronę, której dodatkowo pasy nie są rozdzielone – od dawna nazywana zresztą drogą śmierci." to do kogo należy aby taką nie była. Znowu musieli zginąć lidzie aby coś z tym fantem ktoś chciał zrobić. Mam nadzieję, że J. Wieczorek weźmie sobie to co zobaczył do serca i będzie pilotował pracę przy zwiększeniu bezpieczeństwa na tym odcinku drogi.
  • Ekk 2020-08-27 15:02:07
    Dlaczego bus z Podkarpacia jechał w stronę Wrocławia nie autostradą A4 a przez Gliwice? (Pytanie trochę zaczepne). Odkąd jest DTŚ tranzyt nagminnie omija korki na bramkach wjeżdżając do Gliwic! No i 1,5zł około w kieszeni zaoszczędzone! Bramki w Gliwicach to najgłupszy pomysł na jaki można było wpaść.
    • Ryś 2020-08-27 17:29:11
      Jechali drogą DK88 a nie DTŚ. Może ktoś się dosiadał w Bytomiu lub Gliwicach. DK88 ma natomiast drugą nazwę: zemsta Hitlera. Czytaj : to jego wina że kazał zbudować tak niebezpieczną drogę.
  • Maciej 2020-08-29 09:37:32
    Dziwne że na tym odcinku nie ma przynajmniej separatorów