Historyczny moment dla najważniejszej miejskiej ulicy. ProjArch chce zmienić Zwycięstwa, ale wspólnie z mieszkańcami. Dlatego jeszcze w listopadzie 2017 r. rozpoczęły się spotkania i konsultacje dotyczące rozwiązań i wizji.   
W 2018 roku dawna Wilhelmstrasse kończy 142 lata. Jednak od ponad wieku funkcja ulicy pozostaje niezmienna - to reprezentacyjny miejski trakt. I tak jak w latach 20. chciał jej twórca, radca budowlany Carl Schabik, a dziś podkreślają architekci z ProjArch, od historii nie ma ucieczki. 

Lekcja numer jeden. Wilhelmińska - dobry adres

Łąki rozpięte między Kłodnicą, potokiem Wiedeńskim a Kanałem Kłodnickim interesowały miejskich urzędników od dawna. Chcieli, żeby rozwijające się Gleiwitz  miało coś więcej niż tylko ulicę, której daleko było do „nowoczesnych” założeń. Wizyty na łąkach i intensywne poszukiwania bezpośredniego połączenia rynku z dworcem przyniosły w latach 1875 - 1880 decyzję o wytyczeniu nowego traktu - Wilhelmstrasse, która w niespełna dekadę stała się głównym i najbardziej reprezentacyjnym miejscem w mieście.

W 1894 roku poprowadzono linię tramwajową, w latach 1908 - 10 położono nową instalację elektryczną, wodną i gazową, wprowadzono nowe nawierzchnie - kostkę granitową i kamienne płyty chodnikowe. To na Wilhelmińskiej lokowały się restauracje i hotele, tu chcieli mieszkać przemysłowcy z Wrocławia, Berlina, Bytomia czy Katowic. Śledząc historię własności poszczególnych kamienic, widać mozaikę klas społecznych, zawodów i narodowości. Wilhelmstrasse ulubili sobie fabrykanci, restauratorzy, hotelarze, bankierzy, przedsiębiorcy i mistrzowie budowlani. Zachwycała, i nadal tak jest, bogactwem stylów i tendencji artystycznych w architekturze - od historyzmu, poprzez eklektyzm, neobarok, neogotyk, modernizm czy ekspresjonizmu.                              

Lekcja numer dwa. Jak umierała Zwycięstwa

Jeszcze w latach 60. i 70.  XX wieku jedna z najpiękniejszych dziewiętnastowiecznych ulic w Polsce miała się całkiem nieźle. Wyrugowano wprawdzie wszystko, co niemieckie, ale w dawnych sklepach, restauracjach, drogeriach, dalej były... sklepy, restauracje i drogerie, tyle że z polskimi szyldami.     Cieszyły oko charakterystyczne markizy, przemyślane aranżacje witryn, neony, zaś  rytm ulicy wyznaczał tramwaj.

Powolna śmierć Zwycięstwa rozpoczęła się wraz z transformacją lat 90. Coraz mniej liczyła się spójność historyczna i architektoniczna, o których, z różnych względów, nie chciano pamiętać. Coraz łapczywiej patrzono na frontony kamienic, widząc w nich przede wszystkim dobrze zarabiającą powierzchnię reklamową. Duch nowych czasów przywiał na Zwycięstwa  przede wszystkim banki. Obrazu upadku dopełniła likwidacja tramwaju - ulica straciła charakter i z prestiżowego miejsca stała się takim bez wyrazu. 

Lekcja numer trzy. Społeczne pobudzenie na Żywej Ulicy

Przez dwie dekady miasto nie miało pomysłu na ożywienie ulicy, choć takie koncepcje pojawiały się niemal w każdym programie wyborczym urzędującego  prezydenta. Ale od kilku lat społecznicy wielokrotnie podnosili kwestię koniecznych zmian. Trzeba było odczarować Zwycięstwa i zwrócić ją mieszkańcom. Żeby przekonać się, jak to zrobić i czy taka droga jest właściwa, w kwietniu 2017 roku próbowano przeprowadzić warsztaty Żywej Ulicy. Pomysł był prosty: przygotować model ulicy przyjaznej, z zielenią, meblami miejskimi, miejscami do integracji i zabawy, przypomnieć o ważnych historycznych  budowlach. W inicjatywę, którą z powodzeniem i przy wsparciu lokalnych władz prowadzi w Warszawie i Krakowie stowarzyszenie Napraw Sobie Miasto, zaangażowali się  gliwiccy lokalni działacze, architekci, wolontariusze, rada osiedla śródmieście, Ośrodek Studiów o Mieście Gliwice. Pomysł jednak upadł, bo miasto powiedziało „nie”.

Akcję przygotowano więc w skromniejszej wersji: na odcinku od alei Przyjaźni do Barlickiego pojawiły donice z kwiatami i krzewami, makieta odcinka Zwycięstwa, zaś ankieterzy sondowali potrzeby mieszkańców. Społeczne działania, mimo że w skromnym wymiarze, na kilka godzin zmieniły Zwycięstwa: ludzie chętnie siadali w otoczeniu zieleni, rozmawiali o tym, dlaczego to miejsce jest puste i zaniedbane, a reprezentacyjna ulica miasta słynie głównie z samochodów.  

Lekcja numer cztery. ProjArch: kiedy ulica zacznie „gadać”

Starania społeczników nie poszły na marne. We wrześniu 2017 r. miasto ogłosiło przetarg na przygotowanie koncepcji zmian na Zwycięstwa - w specyfikacji pojawiły się pomysły, których inspiracji należy szukać właśnie w Żywej Ulicy. Przetarg wygrała gliwicka pracowania architektoniczna ProjArch i do czerwca 2018 roku ma przygotować projekt nowej Zwycięstwa.  

Damian Kałdonek, szef pracowni uważa, że to dla miasta historyczny moment, dlatego siadając nad koncepcją, trzeba bardzo dobrze wykorzystać wszystkie możliwości, a przede wszystkim rozmawiać z beneficjentami przyszłej zmiany. Kałdonek podkreśla, że przed projektantami prawdziwe wyzwanie: trzeba wziąć pod uwagę wiele czynników, zmiennych, uwarunkowań i kontekstów. Wizja musi być spójna i czytelna, przyjazna dla mieszkańców, wprowadzająca nową, dotychczas zupełnie pomijaną, jakość. Dlatego już w listopadzie 2017 roku ProjArch rozpoczął  konsultacje z organizacjami i instytucjami, bo wiedza pozyskana w ten sposób jest bezcennym warsztatem projektowym.

- Nie możemy pozbawiać się takiej ilości informacji pozyskanej od ludzi. Oczywiście filtrujemy je, systematyzujemy, układamy, ale nie możemy ich pomijać. Dzięki takim działaniom ulica zacznie „gadać” różnymi głosami. 20-latka i 80-latka, bo obaj mają wpływ na przyszły jej kształt. Mamy nawet do testowania przestrzeni osobę, którą nazwaliśmy numizmatyk z Trójmiasta: nigdy nie był w Gliwicach, nic go z nimi nie łączy, przyjechał tylko po to, żeby na Rynku kupić monetę. Wysiadł z pociągu i przechodzi Zwycięstwa pierwszy i może ostatni raz w życiu. I to, co o tej przestrzeni sądzi, bardzo nas interesuje - opowiada Kałdonek. 

Architektom chodzą po głowie różne pomysły. Na przykład tramwaj – wahadło. Zwycięstwa jest na tyle długą osią komunikacyjną, że warto ją nim wspomóc. Może być nowoczesne albo stare, lecz multimedialnie wypasione. Byłby to nie tylko szybki i ekologiczny środek lokomocji, ale również turystyczna atrakcja - przejeżdżając na przykład koło domu Mendelsohna, Teatru Victoria czy dawnego Haus Oberschlesien słuchalibyśmy historycznej gawędy. Innym pomysłem byłoby zarysowanie w linii ulicy przestrzeni o zmieniających się funkcjach: raz pojawiałby się ogród Jordanowski czynny przez letnie miesiące, zimą zmieniający się w lodowisko.

- Odzwyczailiśmy się od  Zwycięstwa. Szybko przez nią przemykamy, nic nas w niej nie zaciekawia. Projektując ją na nowo, chcemy to zrobić tak, jak komponuje się muzykę - dodaje Kałdonek. ProjArch szykuje więc cykl warsztatów, chce też już w początkach lutego przygotować szczegółową ankietę

Lekcja numer pięć. Rada osiedlowa marzy o ulicy skąpanej w zieleni     

- Nareszcie - Małgorzata Konior, szefowa rady osiedla Śródmieście nie kryje, że bardzo cieszy ją aktywność pracowni architektonicznej. Na styczniowe spotkanie zaprosiła osoby najbardziej zainteresowane tematem, czyli mieszkańców. - W imieniu rady wnioski z konsultacji społecznych przedstawiła radna osiedla, architekt Danuta Sowińska - relacjonuje Konior.

Wnioski to w sumie 21 propozycji. Ich listę otwiera likwidacja linii autobusowej A4. W  jej miejsce, jako pamiątka po tramwaju nr 4,  kolejka kołowa: elektryczna, darmowa i wahadłowo jeżdżąca od dworca do rynku, poruszająca się tą samą drogą, co auta. Wagony przypominałyby stare, uzupełnione o otwarty pokład tarasowy na piętrze.

- Dla nas bardzo ważna jest zieleń. Dużo zieleni, w formie kwietników zintegrowanych z ławkami-siedziskami. Proponowalibyśmy niskie drzewa, nie wyższe niż do pierwszego piętra, sadzone w koszach uniemożliwiających korzeniom niszczenie infrastruktury podziemnej, łatwe w pielęgnacji, atrakcyjne o każdej porze roku. Elementy małej architektury koniecznie dostosowane stylistycznie do XIX – wiecznej zabudowy ulicy, raczej drewniane i kute, bardziej lekko stylizowane niż minimalistyczne, betonowe. I jeszcze zintegrowane z zielenią parklety lub zespoły mobilnych leżaków (pomysł zaczerpnięty z Warszawy) do miejskiego relaksu - wylicza przewodnicząca rady osiedla.

Jeśli chodzi o organizację ruchu, mieszkańcy proponują stworzenie dwóch pasów jednokierunkowej jezdni, rozdzielonej pasem zieleni, wzdłuż którego może przebiegać ścieżka rowerowa lub alejka do biegania, szybkiego chodzenia czy poruszania się na rolkach. Ważne byłoby ograniczenie ruchu samochodowego na rzecz pieszych i rowerzystów, wymuszenie ograniczenia prędkości do 20 km/h i zakaz przejazdu tranzytowego.

- Sugerowaliśmy też zaprojektowanie zejść z ciągów pieszych do przyszłych bulwarów nad Kłodnicą, a jako dodatkową atrakcję „mosty zwodzone” zawieszone nad rzeką, połączone z ulicą Zwycięstwa. Interesujące i użyteczne wydają się  niewielkie kubaturowo pawiloniki w formie np. wagonów piętrowych z górnym otwartym tarasem widokowym, przeznaczone dla malej gastronomii, zlokalizowane na skrzyżowaniach ul. Zwycięstwa z aleją Przyjaźni oraz z Dubois. W tym celu można wykorzystać i przystosować stare, jeśli udało się zachować, wagony tramwajowe, jako element tradycji miasta. W tych obiektach, oprócz restauracyjek, kawiarni czy pubów,  mogłyby się mieścić punkty informacyjne promujące miasto. Istotny byłby również jednolity, estetyczny i czytelny system informacji wizualnej, ułatwiający orientację w mieście i poruszanie się zarówno pieszych, jak i kierowców, zwłaszcza nie gliwiczan. Takie na przykład tabliczki z nazwami ulic z piktogramem ułatwiającym orientację według charakterystycznych punktów w mieście - Konior wskazuje, że wiele elementów można wprowadzać etapami, ale należy przewidzieć dla nich miejsce w przestrzeni ulicy.   

Lekcja numer sześć. Przez Zwycięstwa na rowerze. Bez strachu o życie  

Gliwicka Rada Rowerowa od co najmniej dwóch lat intensywnie zajmuje się Zwycięstwa. - Jeżeli na ulicy miałoby zostać wprowadzone ograniczenie ruchu samochodowego i „realne” obniżenie prędkości, wtedy właściwie ruch rowerowy nie wymaga dodatkowych udogodnień -  mówi Andrzej Parecki, szef GRR. I dodaje, że w przypadku ewentualnego wprowadzenia ruchu jednokierunkowego, bo i takie pomysły się pojawiają, chcieliby Zwycięstwa z kontraruchem rowerowym (możliwością jazdy pod prąd). 

- Oczywiście, ulica atrakcyjna dla rowerów wymaga też miejsca do ich zaparkowania. Mówimy o stojakach w kształcie odwróconej litery „U”. Sensowna wydaje się również stacja rowerów miejskich na wysokości alei Przyjaźni, ponieważ wierzymy, że nowa Zwycięstwa będzie miała do zaoferowania znacznie więcej niż obecnie i w związku z tym pojawi się więcej celów podróży na jej całej długości - wyjaśnia Parecki.   

Lekcja numer siedem. Ośrodek Studiów o Mieście Gliwice pyta, jaka Zwycięstwa?  

- Zdecydowanie z udziałem mieszkańców - Paweł Harlender z OSOM uważa, że   jest ona zbyt ważną przestrzenią, aby zajmowano się nią za zamkniętymi drzwiami. Społecznicy podkreślają atuty ulicy - ciekawą architekturę, szeroką jednię pozwalającą zadbać o potrzeby wszystkich uczestników ruchu.

- Jako słaby punkt możemy wskazać przyzwyczajenia i nawyki użytkowników. Dzisiejsza Zwycięstwa swoją formą zagospodarowania przyciąga kierowców, stwarza warunki do takich nadużyć, jak nadmierna prędkość czy parkowanie na chodnikach - tłumaczy Harlender. 
OSOM przygotował ankietę dla mieszkańców, składającą się z siedmiu pytań, dotyczących m.in tego, jak powinna funkcjonować Zwycięstwa, co wpłynęłoby na pozytywną zmianę ulicy, czy jest bezpieczna i wygodna.        

- Prowadzone badania potwierdzają wyniki zeszłorocznej Żywej Ulicy, co nas niezmiernie cieszy. Będziemy mogli je zestawić,  a wnioski posłużą jako wskazówki przy projektowaniu. Podczas Żywej Ulicy przeprowadziliśmy wiele rozmów w formie wywiadów pogłębionych, pytając mieszkańców o cechy atrakcyjnej ulicy, jej funkcje i poczucie kontroli. Teraz chcemy poznać preferencje i nawyki - wyjaśnia Harlender.

Respondenci jasno wskazują potrzebę stworzenia przestrzeni przyjaznej pieszym, miejsc, które będą przyciągać i do których z przyjemnością wrócimy. Większość oczekuje ulicy bezpiecznej i zielonej. Mieszkańcy marzą, by Zwycięstwa znów stała  się wizytówką Gliwic - miasta nowoczesnego, szybko rozwijającego się, gdzie  dobrze się żyje. Także miejscem życia miejskiego i kulturalnego oraz integracji społecznej. Druga sfera dotyczy komfortu jej użytkowania. Jednym z założeń jest potrzeba bezpieczeństwa, np. ograniczenie ruchu ulicznego, a przynajmniej prędkości, wydzielenie ścieżek rowerowych, czyli zadbanie o potrzeby wszystkich uczestników.  Komfort to również zadbane skwery, oświetlenie ulic wieczorami, wyrównanie chodników oraz postawienie ławek.

Jakie pomysły OSOM podsunął architektom? Harlender zastrzega, że na tym etapie trudno rozmawiać o konkretnych pomysłach. - Nie mamy odniesienia do wizji architektów, jeśli chodzi o podkłady mapowe i szkice. Sami też bazujemy na przeprowadzonych badaniach i opinii mieszkańców. Jesteśmy umówieni z architektami na przekazanie wyników ankiet wraz z wypracowanymi wnioskami, pozwalającymi odpowiedzieć na wiele pytań, będących teraz jedynie w sferze domysłów i zasłyszanych opinii. Jednym z naszych działań będzie opracowanie kompleksowego raportu wraz ze zbiorem inspiracji możliwych rozwiązań bazujących na badaniach urbanistycznych - dodaje Harlender. 

Małgorzata Lichecka

Galeria

wstecz

Komentarze (4) Skomentuj

  • erzet 2018-01-26 13:18:40
    Znowu wracamy do tematu zagospodarowania głównej ulicy Gliwic. Jestem niestety w tej kwestii pesymistką . Albo po wyborach skończy się ten temat tylko na wizualizacjach - albo powstanie paskudztwo w stylu frontu UM. Ulica niewątpliwie wymaga zagospodarowania ale umiejętnego . Pamiętam czasy nieco odległe gdy przejście po ulicy było ciekawe i atrakcyjne - mnóstwo kawiarni i restauracji po bokach skwery. W świetle ograniczenia handlu w niedziele ulica ta mogłaby stanowić alternatywę i zagwarantować rozrywki dla mieszkanców
  • Valdorf 2018-01-28 04:52:01
    To co spotkało Gliwice i jej mieszkańców w styczniu 1945 r, już dawno nazwa zwycięstwa powinna być zmieniona .
    • pan tau 2018-01-29 16:30:27
      no właśnie!
    • Milanenko 2018-02-01 19:55:51
      Nazwa powinna pozostać, bo upamiętnia ważny przełom w historii miasta. Jedna strona wygrała, inna (Niemcy) przegrała i działo się to nie tylko w Gleiwitz.