Lokatorzy mówią o fuszerce, spółdzielnia odpowiada: „sorry, taki mamy klimat”.
Teren we własności spółdzielni Aleja Majowa stanowi oazę roślinności. Przestrzeń zapełniają drzewa, krzewy, skwerki. Z otoczeniem idealnie komponuje się kolorystyka zabudowy. Szczytowe ściany trzech budynków pokrywa zieleń. Ale barwa, o szczególnej intensywności na budynku 27-33, nie jest wynikiem prac malarskich. To niezamierzony efekt estetyczny docieplenia bloków. Po jakimś czasie na nowo ułożonej warstwie wykwitła pleśń, a może glony. Jednak tynki po przeciwległej stronie, które również przeszły modernizację, zachowały naturalną, jasną kolorystykę.

Różnica bierze się z usytuowania ścian względem słońca i odmiennego otoczenia. Te, które nadal wyglądają świeżo, leżą od południa, te naruszone zębem korozji – od zacienionej, północno-zachodniej strony. Dodatkowo obecność wysokich drzew ogranicza cyrkulację powietrza i broni dostępu słońcu,  przez co ściana praktycznie nie wysycha. Pojawienie się nalotu wydaje się być naturalnym procesem.  

Inaczej uważa część mieszkańców. W październiku br. kilkunastu lokatorów podpisało się pod pismem, w którym jeden z postulatów dotyczy ponownego wykonania, w ramach gwarancji, spornego docieplenia.  

- Wykonawca, i spółdzielnia, powinien uwzględnić różnice w położeniu nieruchomości i zastosować odpowiednie technologie. Tymczasem ściany z jednej i drugiej strony zaizolowano tym samym materiałem. W dodatku użyto nieodpowiednich tynków – zwykłych zamiast takich, które stworzyłyby szczelną warstwę ochronną. Zielone plamy wyszły  już po 2, 3 latach od remontu. Wykonawca spartaczył robotę, a spółdzielnia nic nie robi, żeby usunąć usterkę w ramach gwarancji – twierdzi lokatorka, która przewodzi niezadowolonym spółdzielcom.  

Oceny mieszkańców zderzają się z opinią ekspertów spółdzielni. Za sprawy techniczne w Alei Majowej odpowiada wiceprezes Zdzisław Bander. Podkreśla,  że wcześniej, przez 20 lat, pracował jako kierownik budowy i inspektor nadzoru, odpowiedzialny m.in. za prace termomodernizacyjne. I całe jego doświadczenie mówi, że nie można mieć zastrzeżeń ani do zastosowanej technologii, ani jakości pracy wykonawcy. 

- Otynkowanie płyt tzw. barankiem to powszechnie przyjęta praktyka. A tam, gdzie jest nadmiar wilgoci  i niedostatek słońca, dochodzi do rozwoju glonów. W dodatku na korozję bardziej narażone są elewacje ocieplone. Podczas zwykłej eksploatacji budynku nieocieplonego ciepło z wnętrza przenika przez mury, czyli są one „podgrzewane” i mogą wyschnąć. Z drugiej strony dzięki dociepleniu wilgoć  pozostaje na zewnątrz, a bez tej bariery mogłaby się przedostać do mieszkań -  wyjaśnia Bander.

Z budynku przy alei Majowej 27-33 zielony kolor jednak zniknie. Spółdzielnia zaplanowała, przy okazji modernizacji elewacji frontowej i balkonowej, odświeżenie ścian już odnowionych. Pytanie, czy jest sens wydawać pieniądze dla krótkotrwałego efektu, skoro to tylko kwestia czasu, kiedy pleśń wróci.  

Problem da się rozwiązać, choć to kosztuje. Na rynku są technologie, które znacznie ograniczają zjawisko. Spółdzielnia przerzuca jednak piłeczkę na stronę lokatorów. 

- Jeśli nasi członkowie zgodzą się na pokrycie wysokich kosztów, w zamian zyskując  elewację bez mikroorganizmów na dłuższy czas, zarząd nie widzi problemu w zastosowaniu chemii budowlanej z najwyższej półki – przekazuje Anna Wojtok, prezes SM Aleja Majowa.

(pik)


Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj