Zanim handel przeniósł się do marketów, galerii i dyskontów, mieszkańcy kupowali, sprzedawali, targowali się i… plotkowali pod gołym niebem. Gliwice przez stulecia miały kilka miejsc przeznaczonych dla handlu: Rynek i place dla określonego przepisami asortymentu w tym targ koński, targ mleczny, targ mięsny, wreszcie targowisko nad wodą, które w pamięci wielu mieszkańców zapisało się już pod zupełnie inną nazwą — Balcerek.
Rynek na rynku
Najstarszym targowiskiem Gliwic był oczywiście Rynek. Dziś kojarzy się przede wszystkim z reprezentacyjnym centrum miasta, ratuszem, ogródkami, spacerami i spotkaniami. W średniowiecznym mieście jego rola była jednak znacznie bardziej praktyczna. Rynek był sercem miejskiego organizmu. To tutaj koncentrował się handel, życie społeczne i administracyjne. Tu przybywali kupcy, tu mieszkańcy zaopatrywali się w towary, tu ogłaszano decyzje władz miejskich i tu najpełniej można było poczuć bijące serce miasta.

Gliwicki Rynek został wytyczony w drugiej połowie XIII wieku, w czasach lokacji miasta. Jego regularny układ, z ulicami wychodzącymi z naroży, odpowiadał średniowiecznemu porządkowi urbanistycznemu. Handel odbywał się według określonych reguł, a przywileje targowe i jarmarczne należały do najważniejszych elementów miejskiej gospodarki. Można powiedzieć, że zanim Gliwice stały się miastem przemysłu, hut, kopalń i kolei, były przede wszystkim miejscem wymiany — między miastem a wsią, między rzemiosłem a rolnictwem, między lokalnością a dalekim światem kupieckich szlaków.

Jarmarki dwa razy w roku
W źródłach dotyczących dawnych Gliwic pojawia się informacja, że w pierwszej połowie XVI wieku w mieście odbywały się dwa jarmarki rocznie: 15 lipca i 15 października. Takie daty nie były przypadkowe. Jarmarki wpisywały się w kalendarz gospodarczy, rolniczy i religijny, przyciągały ludzi z dalszych okolic i pozwalały na handel większy niż zwykły cotygodniowy targ. Dla miasta oznaczały ruch, dochód i prestiż. Dla mieszkańców — możliwość zakupu rzeczy, których na co dzień nie było pod ręką. Dla przyjezdnych — okazję do sprzedaży płodów rolnych, zwierząt, wyrobów rzemieślniczych i innych towarów.
Place od codziennych potrzeb
Z czasem handel zaczął wychodzić poza główny Rynek i rozlewać się po mieście. Dawne nazwy gliwickich placów bardzo dobrze pokazują, jak praktycznie organizowano przestrzeń. Osobne miejsce miało mięso, osobne mleko, osobne zwierzęta. Miasto porządkowało handel, oddzielając od siebie różne rodzaje sprzedaży, a w praktyce - zapachów, hałasu i ruchu. To, co dziś bywa tylko nazwą na planie miasta, kiedyś było instrukcją obsługi handlowej codzienności.
Jednym z takich miejsc był Plac Rzeźniczy, dawny Fleischmarkt, czyli targ mięsny. W tej części miasta skupiał się handel mięsem i działalność związana z rzeźnictwem. Nie był to świat eleganckich lad chłodniczych i sterylnych opakowań, lecz realna, fizyczna gospodarka żywnością. Mięso trafiało do miasta w sposób bezpośredni, a jego sprzedaż musiała podlegać kontroli ze względów sanitarnych, jakościowych i fiskalnych.
Mleko, mięso i zwierzęta
Podobny charakter miał Plac Mleczny, dawny Milchmarkt. Tutaj nazwa również prowadzi prosto do funkcji. Sprzedawano mleko i zapewne inne produkty nabiałowe, które do miasta trafiały z okolicznych gospodarstw. W takich miejscach spotykały się miasto i wieś. Gliwice, choć rozwijały się jako ośrodek miejski, długo żyły w ścisłej zależności od najbliższego zaplecza rolniczego.
Jeszcze inny charakter miał targ zwierzęcy. W rejonie dzisiejszego Placu Krakowskiego funkcjonował dawniej targ koński i bydlęcy, określany niemieckimi nazwami Roßmarkt lub Pferde-Markt. Każdorazowe jego otwarcie było dużym wydarzeniem gospodarczym. Koń był środkiem transportu, siłą pociągową i majątkiem. Bydło oznaczało żywność, pracę, pieniądze i status gospodarstwa. Taki targ przyciągał ludzi z dalszych stron, wymagał miejsca, zaplecza, karczm, noclegów i przestrzeni do oględzin zwierząt. Można sobie wyobrazić gwar, odgłosy kopyt, nawoływania handlarzy, rozmowy o cenach i jakości zwierząt. To bez wątpienia było widowiskowe zgromadzenie.
Targ nad wodą
W XIX wieku zmiany w Gliwicach nabrały tempa. Rozwój przemysłu, kolei, komunikacji i nowych dzielnic nie zlikwidował handlu targowego, ale zmienił jego otoczenie. Miasto stawało się nowoczesne, bardziej uprzemysłowione, gęstsze. Przybywało mieszkańców, rosło zapotrzebowanie na żywność i towary codzienne. Targowiska nadal były potrzebne, bo pozwalały utrzymać bezpośredni kontakt między sprzedającym a kupującym. W takim handlu ważna była nie tylko cena, ale też zaufanie, rozpoznawalność i przyzwyczajenie. Chodziło się „do swoich”, kupowało „u tej pani”, wybierało „tego gospodarza”, rozmawiało przy okazji o wszystkim, czym żyło miasto.
Szczególne miejsce w tej opowieści zajmuje teren, który później gliwiczanie zapamiętali jako Balcerek. Zanim pojawiła się ta nazwa, funkcjonowały określenia prostsze i bardziej opisowe: targ nad wodą, targ przy schodkach, targ przy moście. Były związane z krajobrazem, który dziś trudno już w pełni odtworzyć w codziennej wyobraźni.
W latach 80 w miejscu dzisiejszej Biedronki przy ZSP 12 funkcjonowała hala targowa (obecnie jest tam ul. Targowa). Dziś kupcy i kupujący przenieśli się na pobliski plac przy Lipowej.
Ceny czasu niedoboru
Wiosną 1981 roku gliwickie targowiska pokazywały, jak wyglądał handel w czasie kryzysu zaopatrzeniowego. „Nowiny Gliwickie” w tekście „Zainteresowanie duże – towarów mało” z 12 kwietnia 1981 roku pisały o rosnącym zainteresowaniu targami po wprowadzeniu reglamentacji mięsa, wędlin i drobiu. Mieszkańcy szukali tam tego, czego brakowało w sklepach: białego sera, śmietany, mleka, kurczaków, kaczek, gęsi, indyków, mięsa i wędlin z uboju gospodarczego. Efekt był jednak rozczarowujący. Na targowisku przy ul. Leśnej i na placyku Pod Murami poza warzywami i jabłkami można było kupić właściwie tylko świeże jajka — po 5 zł za sztukę. W świecie pustych półek nawet zwykłe jajko stawało się towarem wartym odnotowania w lokalnej gazecie.
Narodziny Balcerka
Po 1989 roku ta przestrzeń zyskała nową nazwę i nowe znaczenie. Narodził się Balcerek — gliwicki symbol handlu czasów transformacji. Nazwa, wywodzona od Leszka Balcerowicza i wolnorynkowych przemian początku lat 90., była półżartem, półdiagnozą epoki. Mówiono też „Balcerzak” albo „Plac Balcerowicza”. W tych potocznych określeniach jak w lustrze odbijała się rzeczywistość tamtych czasów - nagłe otwarcie na handel uliczny, raczkująca przedsiębiorczość, improwizacja i chaos pierwszych lat po PRL-u.

Balcerek był miejscem żywym i trochę przaśnym. Można tam było kupić ubrania, buty, warzywa, drobiazgi, towary codzienne i rzeczy, które w tamtym czasie wydawały się powiewem innego świata. Handel lat 90. miał swoją estetykę: szczęki, budki, rozkładane stoiska, foliowe torby, krzykliwe napisy, zapach jedzenia i tłum ludzi szukających okazji. Dla jednych był to krajobraz prowizorki, dla innych przestrzeń wolności gospodarczej, w której wielu z nas z trudnością próbowało się odnaleźć.

Koniec placu przy Fredry
Miasto zmieniało się, a wraz z nim zmieniały się potrzeby komunikacyjne i inwestycyjne. Budowa Drogowej Trasy Średnicowej przesądziła o końcu targowiska przy ul. Fredry. Kupcom zaproponowano przeniesienie na nowe targowisko przy ul. Toszeckiej, a dawny Balcerek zniknął z przestrzeni miasta. Formalnie przestał działać w 2013 roku. Nie zniknął jednak z pamięci. Takie miejsca rzadko odchodzą całkowicie, bo przez lata były częścią tras, przyzwyczajeń i rodzinnych opowieści.

Dziś potargować się można we wtorki i piątki na Targu Lipowym. W niedzielę handlową historię gliwickich targowisk kontynuuje giełda samochodowa, której część stanowi przestrzeń przeznaczoną na sprzedaż ubrań, elektroniki, mebli czy roślin. Oczywiście działają też mniejsze hale targowe – Pod Murami czy na Jasnej. Życiem tętnią także targi w Knurowie (w sobotę) i w Pyskowicach (w środę).
Bywacie?
Adriana Urgacz-Kuźniak
źródła: Bogusław Tracz, „Trzecia dekada. Gliwice 1971–1981”, Gliwiczanie.pl; Gliwice.eu, Nowiny Gliwickie, Dziennik Zachodni
zdjęcia pochodzą ze strony gliwiczanie.pl. Autorzy: Z. Daniec, J. Olejnij, materiały archiwalne


Komentarze (0) Skomentuj