Dziś swoje 97. urodziny obchodził kapitan Aleksander Tarnawski „Upłaz”, ostatni z żyjących cichociemnych. Uroczystość zorganizowano dla niego, podobnie jak rok temu, na terenie jednostki wojskowej Agat w Gliwicach. Obecni byli m.in. przedstawiciele wojska oraz samorządu, kombatanci. 
Tarnawski był żołnierzem ochotnikiem. W czasie drugiej wojny światowej drogą lotniczą, kończącą się skokiem spadochronowym, cichociemni był przerzucani z Włoch i Wielkiej Brytanii do okupowanej Polski, by tu organizować ruch oporu, akcje bojowe przeciwko okupantowi. Do walki w naszym kraju skierowano wówczas 316 takich żołnierzy. Byli wyszkoleniu w strzelaniu, walce wręcz, łączności, potrafili posługiwać się ładunkami wybuchowymi. 

– Nie było łatwo – wspomina Tarnawski. – Po szkoleniu wróciłem na południe Anglii. Przyszedł czas na pierwsze skoki. Zanim jednak do nich doszło, wsadzili nas do samolotu z dziurą w kadłubie, by oswoić z lękiem i wysokością. Pamiętam, spojrzałem w dół i powiedziałem do siebie: „cholera, nie skoczę”. Strach mnie obleciał. Następnym razem, już ze spadochronem, było dużo lepiej i... skoczyłem. Cudowne, euforyczne uczucie. Potem drugi, trzeci, piąty skok. Jeden nocny.

Pierwsi cichociemni zostali zrzuceni w nocy z 15 na 16 lutego 1941 r. Spośród ponad dwóch tysięcy uczestników szkoleń do kraju przerzucono zaledwie 316. Jednym z nich był właśnie Tarnawski. 

Niestety, mimo wielkich zasług, lata powojenne nie były dla cichociemnych łaskawe. Ci, którzy zdecydowali się zostać w kraju, byli często uważani za wrogów komunizmu i represjonowani. Tarnawski był jednym z tych, którzy zostali. 

70 lat temu zamieszkał w Gliwicach i przez długi czas nikt o nim nie wiedział. On sam zaś, jako człowiek niezwykle skromny, nie zdradzał, kim jest. O nim i jego kolegach przypomniała dopiero w roku 1995 jednostka wojskowa Grom.

- Jeszcze w latach 80. niewielu o nas wiedziało. Czasem spotykaliśmy się w większej grupie, wspominaliśmy dawne czasy. Dopiero kiedy Grom przyjął imię Cichociemnych Spadochroniarzy AK, zrobiło się o nas głośno. Może inni koledzy dobrze czuli się w medialnym zgiełku, ja jednak nigdy nie przepadałem za tym szumem wokół siebie – mówił w roku 2016 „Nowinom” kapitan Tarnawski.

W październiku 2016 otrzymał złotą honorową odznakę Zasłużony dla Województwa Śląskiego, przyznaną przez marszałka. W październiku też, przy kościele garnizonowym w Gliwicach, odsłonięto pomnik pamięci gliwickich cichociemnych. „Upłaz” brał udział w tej uroczystości. 

Mimo swojego wieku kapitan jest wciąż bardzo aktywny. W dalszym ciągu pracuje, a cztery lata temu, jako 93-latek, skoczył ze spadochronem, by uczcić pamięć swoich kolegów cichociemnych.

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj