A staliśmy tam w towarzystwie przemiłej osoby z pracowni plastycznej, która na pierwszym piętrze w dawnym mieszkaniu Bermannów, pod adresem Raciborska 1A, ma dziś swoje miejsce. W narożnej, bardzo interesującej kamienicy z elewacją z cegły w kolorze żółtym. Na samej górze, tuż pod dachem, widać inicjały NB i datę 1899. Ów tajemniczy NB to Nathan Bujakowski, właściciel budynku, a przy Raciborskiej 1A, oprócz Bujakowskiego, mieszkania wynajmowali znamienici przedstawiciele społeczności żydowskiej. Między innymi dr Salo Bermann.
Ceniony hurtownik i wybitny położnik
I tej kamienicy przy Plebańskiej 10 nie sposób przeoczyć, wyróżnia się bowiem przepięknymi architektonicznymi detalami, wykończeniami okien, gzymsami oraz płaskorzeźbami. Jej właścicielem i to przez wiele lat był Bernhard Bermann, ojciec Salo i dziadek Gottfrieda.
W 1853 roku zdecydował się on na własny biznes, bez rozterek i z brawurą inwestując pieniądze w hurtownię i skład piwa. Ten ostatni mieścił się na parterze, zaś państwo Bermannowie mieszkali na piętrze. Była to pierwsza oficjalna hurtownia piwa w mieście. Bardzo szybko okazało się, że Gliwiczanie niezwykle ją sobie cenili. Zawsze był tu duży wybór, a skład sprowadzał i oferował różne gatunki piwa warzonego, produkowanego przez najsłynniejsze i najnowocześniejsze niemieckie browary. Była to, jak głosiły reklamy prasowe z końca XIX wieku, najstarsza hurtownia piwa na Górnym Śląsku. Bermann był właścicielem składu do 1889, czyli przez 36 lat. Po nim, piwny biznes przejął znany gliwicki restaurator i gastronom Eugen Kohn, prywatnie zięć Bermanna. Rozbudował firmę i poszerzył ofertę o nowe gatunki.
Dzieci i wnuki Bernharda nie poszły w ślady ojca i dziadka, co więcej wybrały dziedziny będące jak najdalej od gastronomii. Salo Bermann, syn Bernharda, po ukończeniu studiów medycznych w Monachium, gdzie obronił doktorat z leczenia raka płuc, został w Gliwicach wziętym chirurgiem i położnikiem. Zajmował też eksponowane stanowisko w gminie żydowskiej będąc prawą ręką Arthura Kochmanna.
Gottfried Bermann-Fischer. Z Gleiwitz w świat
Raciborska 1A była domem rodzinnym syna Salo Bermanna, Gottfrieda. Młody Bermann po skończeniu gimnazjum zaciągnął się do wojska i w stopniu oficera brał udział w I wojnie światowej. Po 1918 roku, podobnie jak ojciec, studiował medycynę, by po dyplomie w 1924 roku podjąć pracę w jednym z berlińskich szpitali. W Berlinie poznał swoją przyszłą żonę Brigittę Fischer, córkę Samuela Fischera, właściciela jednej z najważniejszych w międzywojniu oficyn wydawniczych.
Gen wydawcy
Był niskim, krępym, bardzo starannie ubranym mężczyzną. Patrząc na niego natychmiast rzucały się w oczy trzy charakterystyczne cechy: okrągła, niemal łysa głowa, nieco pełne usta, którymi wolno, z lekkim seplenieniem, formułował słowa, oraz jasnoniebieskie wyraziste oczy. Tak, w 1967 roku, Gottfried Bermann-Fischer opisywał swojego teścia.
„Wydawnictwo S. Fischer Verlag jest filarem niemieckiej historii i kultury. Nawet w czasach kryzysu program wydawniczy charakteryzował się stałym rozwojem, wydając najważniejsze pozycje literatury współczesnej. Wielu znanych autorów stawiało swoje pierwsze kroki pod auspicjami tego wydawnictwa. Dziś S. Fischer Verlag może pochwalić się 140-letnią historią i jest nadal jednym z najważniejszych niemieckich wydawców” pisze Johanna Pratschke w swoim obszernym i pełnym ważnych szczegółów artykule dotyczących życia Samuela i Gottfrieda. Częścią tej historii jest także gliwicki ślad.
Samuel Fischer rocznik 1859 pochodził z węgiersko-żydowskiej rodziny kupieckiej. Już od najmłodszych lat z entuzjazmem zajmował się sprzedażą książek, a praktykę zdobywał w Wiedniu w latach 1874-1880. Po powrocie do Berlina poznał księgarza i wydawcę tekstów popularnonaukowych Hugo Steinitza. Początkowo pracował w jego firmie, jednak Steinitz szybko poznał się na talencie młodego Fischera i wziął do spółki, chociaż Fischer nie wniósł do niej ani grosza. Liczyła się jego pasja i intuicja. Dzięki wytrwałej pracy 1 września 1886 roku Samuel Fischer mógł założyć własne wydawnictwo, skupiając się początkowo na literaturze obcojęzycznej, tłumaczonej na język niemiecki, czyli utworach Emila Zoli, Fiodora Dostojewskiego, Lwa Tołstoja i Henrika Ibsena. W kolejnych latach pojawiły się już dzieła literatury niemieckiej Gerharta Hauptmanna, Hermanna Bahra i Arthura Schnitzlera.
W 1893 roku 34-letni Samuel poślubił Hedwigę, która aktywnie uczestniczyła w codziennej działalności wydawnictwa i stała się nieodzownym filarem firmy, zajmując się opracowywaniem korespondencji z autorami oraz prowadząc szczegółowe dzienniki wydawnictwa.
Obdarzony wrażliwością na wszystkie aspekty niezbędne w nie zawsze łatwym kontakcie z autorami, zwłaszcza w trudnych czasach, niezwykle czuły na kwestie finansowe, z intuicją dobierał zarówno autorów, jak i współpracowników. Ów gen wydawcy pozwolił na zbudowanie marki, która zapisała się na trwałe w historii niemieckiej i europejskiej działalności wydawniczej.
Berlin. Bülowstraße 90
Ten adres zasłynął jako siedziba wydawnictwa Fischera, które początkowo mieściło się w tylnym budynku kamienicy. W latach 1912/1913 dobudowano do niej dodatkowe skrzydło na drugim dziedzińcu. Wśród pierwszych lokatorów domu znajdowały się wyemancypowane malarki, które około 1900 roku walczyły o swoje miejsce w świecie sztuki. To Anna Lent i Julie Wolfthorn. W latach międzywojennych kamienica, z reprezentacyjnymi witrynami i neonami, była w rękach rodziny Richarda Abrahama. Po dojściu nazistów do władzy systematycznie pozbawiano ich majątku ze względu na żydowskie pochodzenie właściciela, finalnie nieruchomości zagarnęło Naczelne Dowództwo Marynarki Wojennej.
Po wojnie do budynku wprowadził się komisariat policji, który pozostał tam do lat 80. XX wieku. W kolejnych latach mieściły się tu zakłady drukarskie, dziewiarskie, przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją artykułów biurowych, maszyn biurowych, odzieży i opakowań z tworzyw sztucznych. W 2000 roku kamienicę przejęła państwowa spółka mieszkaniowa Gewobag, zaś w latach 2010–2020 znalazły się tu Kunstsäle Berlin, gdzie regularnie wystawiało sztukę współczesną.
1 listopada 2011 roku, po prawie 104 latach od momentu, gdy miejsce to było nieodłącznie związane z Samuelem Fischerem, na fasadzie budynku odsłonięto tablicę upamiętniającą wydawnictwo i jego założyciela.
Trzy ryby. Znak firmowy
Ivan Bunin, Thomas Mann, George Bernard Shaw, Knut Hamsun, Gerhart Hauptmann, Selma Lagerlöf i Björnstjerne Björnson, François Mauriac, Hermann Hesse, Johannes Vilhelm Jensen i Eugene O’Neill. Nobliści i noblistka są doskonałą rekomendacją i potwierdzeniem niezwykłej intuicji wydawniczej Fischera.
Jednak historia wydawnictwa to nie tylko splendory. Te zdarzały się rzadko i były świętem. Codziennością była natomiast walka z czasem, kaprysami autorów, balansowanie na krawędzi opłacalności, wyrzeczenia finansowe. Oficyna wydawała i promowała wielu znakomitych pisarzy amerykańskich młodego pokolenia, klasyków niemieckich – Franza Kafkę czy braci Mannów. W 1922 roku sytuacja gospodarcza w Niemczech zmusiła Fischer Verlag do restrukturyzacji i przekształcenia w spółkę akcyjną, co miało pozytywny wpływ na zwiększenie rezerw finansowych i zapewnienie większej ochrony prawnej. Samuel Fischer pojawił się jako jedyny akcjonariusz z kapitałem w wysokości 15 000 000 marek.
Ale to rok 1925 przyniósł poważne zmiany. Zmarł wieloletni redaktor wydawnictwa Moritz Heimann. Oskar Loerke przejął obowiązki redaktora, pełniąc jednocześnie funkcję doradcy literackiego. Stary Fischer szukał następcy do prowadzenia interesów i uznał, że jego zięć Gottfried nadaje się do tego znakomicie. I tak w 1926 roku 29-letni chirurg z Berlina, urodzony w Gliwicach, objął kierowanie potężną i znaczącą firmą wydawniczą. Przydzielono mu mentora, Hermanna Kasacka. Miał przedstawić Gottfrieda młodemu pokoleniu autorów i wyjaśnić, jak pracować z poetami. Samuel Fischer najwyraźniej zdawał sobie sprawę, że nie jest już w stanie nadążać za nowościami w branży, dlatego postawił na młodych - średnia wieku w firmie wynosiła 30 lat, Fischer miał 69 lat – i był to śmiały krok biznesowy. Jednak choć częściowo zrzekł się on zarządzania firmą, praktycznie do końca życia sprawował coś na kształt ojcowskiego nadzoru.
W 1933 roku Gottfried Bermann-Fischer dostrzegając zbliżające się niebezpieczeństwo ukrył rodzinę poza Berlinem. W tamtym czasie istniało już bardzo niewiele wydawnictw literackich zarządzanych przez Żydów. Samuel Fischer, który wciąż podejmował ostateczne decyzje, początkowo nie dawał się przekonać o zbliżającej się katastrofie i morderczych zamiarach nazistów, w końcu jednak zrozumiał jak groźna jest sytuacja w Niemczech. Gottfried Bermann-Fischer nakreślił mu plan ratunkowy. Otóż stworzył zabezpieczenie, które miało wejść w życie w przypadku całkowitego przejęcia władzy przez narodowych socjalistów. Tym zabezpieczeniem była spółka komandatowa w siedzibą w Szwajcarii, która stała się podwalinami dla wydawnictw Bermann-Fischer, które powstały na emigracji i umożliwiły przetrwanie firmy aż do dziś. Samuel Fischer zmarł 15 października 1934 roku w Berlinie. W tym czasie jego majątek i wydawnictwo było już częściowo zabezpieczone, ale rodzina musiała uciekać przed represjami.
Nie oglądać się za siebie
Koleje losu Gottfrieda mogłyby posłużyć za scenariusz filmu sensacyjnego. Wraz z rodziną zamieszkał w Wiedniu, gdzie od 1936 do 1938 roku wydawał zakazanych w Niemczech autorów m.in. Thomasa Manna. Po Anschlussie Austrii znowu musiał uciekać, tym razem do Szwajcarii. Tułali się bardzo długo: od Sztokholmu, przez Rygę i Moskwę, do Władywostoku, a stamtąd – przez Jokohamę, do Stanów Zjednoczonych. Po wojnie wrócili do Niemiec, ale także okrężną drogą.
Dzieło życia
Po 1945 roku Gottfried i jego żona Brigitte czuli się zobowiązani do dalszego prowadzenia wydawnictwa. Bermann-Fischer pozostał dyrektorem zarządzającym do 1963 roku ( przeszedł wtedy na emeryturę), podkreślając w wielu wywiadach, że jego praca w rodzinnej firmie to dzieło życia.
Od 1956 roku on i żona coraz częściej bywali w Toskanii, gdzie Gottfried poświęcił się sztuce, a konkretnie rzeźbie, tworząc swoje pierwsze brązy w odlewni Tommasiego w Pietrasanta. W międzyczasie zbudował willę w Pieve di Camaiore zaprojektowaną przez architekta związanego ze szkołą Bauhausu. Willa stała się ich przystanią, a zamieszkali w niej już na stałe w 1965 roku.
Bermann-Fischer doskonalił się w rzeźbie a do jego najbardziej znanych dzieł należą dwa portrety Tomasza Manna (z którym się przyjaźnił): jeden z 1965 roku, obecnie w Gimnazjum im. Thomasa Manna w Lubece, a drugi z 1978 roku, obecnie w Archiwum Thomasa Manna w Zurychu. W 1970 roku miał swoją pierwszą indywidualną wystawę w Lukce, a dwa lata później wziął udział w wystawie zbiorowej „Ai Frati di Camaiore” (1972).
Wędrowiec przez cały wiek
Z narożnego okna naszej sypialni widziałem wybudowany pod koniec XV wieku późnogotycki kościół, który nosił jeszcze ślady wojny trzydziestoletniej i do którego zimnego wnętrza wchodziłem czasami z głębokim respektem – pisał w wydanej u schyłku życia książce biograficznej „Wędrowiec przez cały wiek”. Opisuje w niej dzieciństwo, młodość, czasy studiów, pracy w wydawnictwie i życie rodzinne. To tam znalazł się rozdział poświęcony rodzinnemu miastu, który Gottfried zatytułował „Gliwice, spokojne miasto”. Zmarł w Toskanii w 1995 roku w wieku 97 lat. Jest pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu żydowskim w Berlinie.
Małgorzata Lichecka


Komentarze (0) Skomentuj