Liczne pożary ratusza, powodowały równie liczne jego przebudowy. Po tym z 1711 roku odbudował go cech sukienników, w 1714 roku zdjęto hełm wieży, a w 1784 częściowo ją rozebrano, obniżając wysokość - stan ratusza był katastrofalny, więc taki zabieg ratował budowlę. 
Lipcowe słońce jeszcze dobrze nie wzeszło, gdy mieszkańcy maleńkiej piekarni przy kościele Wszystkich Świętych poczuli swąd palącego się drewna. Nie zdążyli nawet mrugnąć okiem a pożar objął całe obejście i tak szybko przenosił się na inne budynki, iż nie minęła godzina i już paliło się całe miasto. 

Lament, płacz, bezradna bieganina, wiadra  wody chlustane gdzie popadnie... Ogień bezlitośnie zagarniał kolejne budynki. Spaliło się wówczas 200 krytych słomą domów, ratusz, drewniane poszycie ulic, stodoły, zapas chmielu oraz żywności.  Był 25 lipca 1601 roku. W kronikach miasta skryba odnotował tę datę jako najczarniejszą w dziejach Gliwic. 

Miasto miało do pożarów pecha. Ten z 1601 roku był wprawdzie największy, lecz nie jedyny. I tak w 1626 roku, podczas najazdu wojsk duńskich, podpalono domy celowo, by wróg nie miał czego plądrować. Kolejne pożogi przypadły na lata 1711, 1730, 1735, 1813, 1820 i 1865. Nic w tym pożarowym szaleństwie dziwnego, skoro w dokumentach z 1787 roku odnotowano, że na 304 domy aż 295 miało słomiane dachy. 

Podaj cegłę...

Liczne pożary ratusza, powodowały równie liczne jego przebudowy. Po tym z 1711 roku odbudował go cech sukienników, w 1714 roku zdjęto hełm wieży, a w 1784 częściowo ją rozebrano, obniżając wysokość - stan ratusza był katastrofalny, więc taki zabieg ratował budowlę. 

W 1842 roku kolejna ratuszowa przemiana, tym razem według projektu niejakiego Uhliga. Do bryły dostawiono ganek na czterech filarach, będących jednocześnie podporą tarasu. Tym ostatnim przebudowom zawdzięczamy dzisiejszy wygląd ratusza, a oszczędna forma architektoniczna dobrze współgrała z publiczną funkcją budynku. 

Sześciu rajców honorowych 

Ratusz, wiadomo, miejsce prestiżowe. Bo rada miejska, insygnia, dokumenty. Ale także serce handlowego XVIII - wiecznego rynku. Ratusz miał wówczas dwa piętra, na parterze mieściła się izba sądowa z tymczasowym aresztem i tzw. ława chlebowa (najstarsze  urządzenia targowe w średniowiecznych miastach). Na wyższej kondygnacji - izba narad i poczekalnia, a piwnice, które początkowo służyły jako szynkarnia i winiarnia, po pożarze w 1711 roku stały puste. W ratuszu mieściła się również kasa miejska. Mieszkanie pisarza miejskiego ( takiego współczesnego sekretarza) ulokowano w osobnym, niewielkim, budyneczku, służącym też za wartownię. W XVIII wieku gliwicka Rada Miejska liczyła... 6 osób, wywodzących się z najzamożniejszych gliwickich rodów. Wybory odbywały się raz do roku, funkcja była honorowa. Z miejskiego budżetu opłacano  nauczyciela, pisarza, urzędnika miejskiego, strażników bram, szpital oraz kata.

Matka Boska Niepokalanie Poczęta 

W szkarpie budynku  - widać ją kiedy mijamy go  z prawej strony podążając od Zwycięstwa- na wysokości pierwszego piętra w 1732 roku  umieszczono rzeźbę Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej z aniołami po bokach, której autorem jest Johann Melchior Oestereich. 

Postać stoi na kuli ziemskiej oplecionej wężem, w prawej dłoni trzyma gałązkę  róży, lewą przyciska do piersi. Figurę postawiono ze względów bezpieczeństwa – miała chronić miasto przed bożym dopustem.  

Lata dwudzieste, lata trzydzieste 

Po I wojnie światowej ratusz wydawał własne. „zastępcze”, pieniądze. Płacono nimi w sklepach, ale i wymieniano na niemieckie marki w Kasie Głównej. W gmachu miały swoje filie banki: najpierw„Disconto Gesellschaft” z siedzibą  w Berlinie, który w 1929 roku połączył się z Deutche Bank i dwoma innymi, tworząc  Deutche - Disconto Bank (DeDi Bank). 

Zemanek nastawiacz 

Kiedy w 2002 roku z gałki na iglicy wyciągnięto schowane tam w 1840 roku  dokumenty, w jednym z wykazów odnaleziono nazwisko Franza Zemanka,  nastawiacza zegara miejskiego. Nie wiadomo, czy był on pierwszą osobą pełniącą tę funkcję, zapewne jednak na tyle ważną, że jego nazwisko umieszczono w spisie.  W miedzianej puszce, w szklanym pojemniku, znajdował się także zbiór monet z 1789 roku oraz rękopis kroniki Gliwic z 1504 roku. Dziś te cenne znaleziska można oglądać w gliwickim muzeum.  

Profesor Maurer i jego odkrycia 

W 1967 roku podczas badań architektonicznych prowadzonych przez prof. Franciszka Maurera potwierdzono, że pierwotny zarys budynku nie uległ zasadniczym zmianom, choć w przeszłości wiele razy go przebudowano. Zespół architekta usunął tynki z drugiego piętra i wieży, odsłaniając fakturę ścian, rozmiar i rodzaj cegieł oraz pierwotne  rozmieszczenie okien. Okazało się, że większość cegieł pochodzi z rozbiórki niższych kondygnacji,  a w murach drugiego piętra odkryto sześć  średniowiecznych otworów okiennych. Nie  znaleziono polichromii i malowideł. Zmierzono  za to budynek: razem z wieżą ma on 30 metrów. 
Przez dziesięć lat, od 1960 do  1970 roku, parter i piętro zajmowała Miejska Biblioteka Publiczna i Poradnia Psychotechniczna, natomiast w latach 1976 – 1983 dobudowano podcienia w miejsce podpór balkonu. Nad nim umieszczono, nadany Gliwicom w 1629 roku, herb miasta. 

Błękitna sala ślubów 

Na tę chwilę czekano ponad 30 lat: ekipy tarnogórskiej firmy Welbud wkroczyły do budynku w sierpniu 2008 roku  tym samy rozpoczynając największy powojenny remont ratusza. Projekt architektoniczny przygotowała zabrzańska pracownia architektoniczna „Mezzanino”. 

Kondygnacje zupełnie zmieniły funkcje: na parterze znajduje się błękitna sala ślubów, na piętrze sala konferencyjna w beżach, na drugim piętrze burgundowo - złota sala rajców, pomieszczenia klubów radych i  dla publiczności. Amerykańskie tapety zaliczane do najlepszych w świecie, niepalne i łatwe w  konserwacji, hiszpańskie marmury na posadzkach i schodach, parkiet, nowoczesna aranżacja balustrady, sanitariaty o europejskich standardach,  winda dla niepełnosprawnych, nowoczesne  rozwiązania audiowizualne, automatyczne ekrany, rolety, designerskie meble - tak, ratusz wkroczył wówczas w XXI wiek. 

Małgorzata Lichecka 


Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj