Patrząc na działania Poczty Polskiej, trudno się dziwić, że przegrywa przetargi na dostarczanie przesyłek. 

12 lipca kurier Poczty Polskiej miał dostarczyć przesyłkę zaadresowaną na III Komisariat Policji w Gliwicach, mieszczący się przy ulicy Akademickiej 14. Kiedy o godzinie 10.00 przyszedł pod podany adres, pocałował klamkę. Bo, owszem, budynek stał, ale policjanci już w nim nie urzędowali. Od kiedy w lutym tego roku hucznie otwarto nowy komisariat przy Pszczyńskiej 20, mundurowi z tej jednostki nie chcą już nawet o dawnej, wstydliwej, ruderze słyszeć. 

Ale że kiedyś tam bytowali, wie nadawca przesyłki. Nie wiedząc lub nie pamiętając za to o zmianie adresu, wysłał paczkę na stary. Gdzie, z wyżej podanego powodu, nikt już odebrać jej nie mógł. 

Kurier jednak doskonale wiedział, gdzie policjanci się przenieśli, bo do nowej siedziby dotarł. Ale nie zostawił w niej przesyłki, lecz... zawiadomienie o niej. Samą zaś przesyłkę zaniósł z powrotem na pocztę, do głównej siedziby w Gliwicach, przy ul. Dolnych Wałów. Tam też policja miała się po paczkę zgłosić w dniach roboczych od godziny 8.00 do 20.00, zaś w soboty od 9.00 do 13.00. W terminie siedmiu dni. W niedzielę nieczynne. 

Wyobrażamy sobie, że komendant „trójki” trochę sytuacji nie dowierzał. Logiczne wszak się wydaje, że skoro kurier już na Pszczyńską zawitał, mógł przy okazji zostawić przesyłkę. Po co te całe mecyje z awizo. Gdyby przekazał paczkę, byłoby i szybciej, i taniej, bo przecież czas pracowników instytucji państwowych to podatnika pieniądz. Poza tym policjant bardziej potrzebny jest w patrolu niż w roli kuriera.
No, ale dobrze. Powiedzmy, że spacer z Pszczyńskiej na Dolnych Wałów funkcjonariusz może połączyć z patrolem. Może przecież przy okazji oczy i uszy mieć na wszelkie zdarzenia otwarte. A nuż, widelec coś przy okazji wypatrzy, usłyszy.

Wysłał więc komendant policjanta z zawiadomieniem na pocztę główną. Ten do okienka z karteczką podszedł, poinformował, że przesyłkę dla trzeciego komisariatu ma odebrać, prawdopodobnie z sądu, awizo pokazał. Pani z okienka poinformowała z kolei, że (zwykłemu) policjantowi przesyłki nie wyda. Mimo że jest on przedstawicielem trzeciego komisariatu przy Akademickiej, teraz – Pszczyńskiej. Bo na pocztę pofatygować się musi we własnej osobie ranga wyższa, czyli... komendant. (Być może gdyby to o filię poczty chodziło, mógłby odebrać zwykły sierżant – przyp. red.) 
Dziwne, wszak przesyłka nie była adresowana na komendanta, ale - komisariat. 

Wrócił więc funkcjonariusz z kwitkiem, przekazał, co usłyszał, szefowi, a ten pofatygować po przesyłkę się nie mógł, bo miał akurat mnóstwo innej, dużo poważniejszej, roboty.

Historia ta absurdalna nadaje się tylko do prasy. A że prasa zachować musi „wszelką staranność”, poprosiliśmy rzecznika Poczty Polskiej, by się jakoś wypowiedział. Zapytaliśmy na przykład, czy gdyby awizo przyszło do pałacu prezydenckiego w Warszawie, to na pocztę też zgłosić musiałby się osobiście Andrzej Duda.

Zbigniew Baranowski, rzecznik prasowy, odpowiedział, że: zgodnie z przepisami dotyczącymi tajemnicy pocztowej, podmiotami uprawnionymi do zapoznania się z nią (z tą tajemnicą – przyp. red.) są: nadawca i adresat. 

Tu się wszystko zgadza. Adresatem jest trzeci komisariat, więc ma on pełne prawo z tajemnicą przesyłki się zapoznać. A wiadomo przecież, że to nie nowy budynek będzie się zapoznawał, lecz ludzie w nim pracujący. Komisariat rozumiemy więc jako policjantów. Idąc tym tropem – dlaczego reprezentujący jednostkę funkcjonariusz nie mógł rzeczonej przesyłki odebrać (jako stróż prawa z pewnością nie schowałby jej przed przełożonymi!). 

Rzecznik Baranowski informuje dalej: „Ogólne zasady nadawania, przemieszczania i doręczania/wydawania korespondencji reguluje prawo pocztowe, jednak w przepisach szczególnych, dotyczących prowadzenia korespondencji w postępowaniu karnym, cywilnym, administracyjnym oraz skarbowym, występują inne zasady. W tych szczególnych przypadkach zabronione jest dosyłanie korespondencji na żądanie adresata pod inny adres, niż wskazany na przesyłce. Obowiązkiem nadawcy jest nadanie przesyłki zgodnie z wyżej wymienionymi przepisami, natomiast obowiązkiem adresata –  powiadomienie nadawcy o zmianie adresu.”

No i sprawa się rypła. Bo oto komisariat (bądź komendant) nie może żądać, by poczta dostarczyła mu przesyłkę z sądu na adres „Pszczyńska 20”. Zgodnie z zasadami, kurier musi przynieść ją tam, gdzie wskazuje napis na paczce, w tym przypadku na Akademicką 14. A że pod tym adresem od kilku miesięcy nikogo już nie ma, to nie problem poczty przecież, prawda?

Z tego, co mówi rzecznik, wynika, że adresat (tu komisariat) musi powiadomić nadawcę o zmianie adresu. Ale jeśli powiadomił, ale gdzieś tam komuś, jakiejś sekretarce, coś się pomyliło (jak to u nas często bywa) i z uporem maniaka śle pod adres stary... Co robić?!  

No i bez odpowiedzi pozostaje kwestia jeszcze jedna: dlaczego fatygować musi się osobiście komendant i czy prezydent Duda też musiałby się fatygować. Tej kwestii rzecznik Poczty Polskiej nie poruszył. A szkoda, bo ciekawe by było, gdyby kazał szefowi państwa stać w kolejce przed pocztowym okienkiem. 
A to Poczta właśnie. 

Marysia Sławańska

wstecz

Komentarze (1) Skomentuj

  • bla 2016-10-26 09:11:41
    Komendant musi upoważnić kogoś do odbioru przesyłek na poczcie (stałe upoważnienie) wtedy nie będzie musiał się sam fatygować. To jest ogólnie przyjęta zasada.