Energiczna, pogodna o optymistycznym nastawieniu do świata. Łatwo nawiązuje kontakty. Lubi pomagać innym. - Z natury jestem bardzo ufna - dodaje. - Widzę w ludziach tylko dobre intencje. To bywa zgubne, bo mierzę innych swoją miarą. Mimo różnych doświadczeń nadal wierzę, że warto podchodzić do ludzi z życzliwością i otwartością.
Urodziła się w Gliwicach, a całe życie związana jest z Zatorzem. – Uwielbiam tę dzielnicę. Jest tu spokój, dużo zieleni – opowiada. – W dzieciństwie całe dnie spędzałam na podwórku. Skakaliśmy w gumę, na skakance, bawiliśmy się w policjanta i złodzieja. Graliśmy z chłopakami w kapsle. A ponieważ mieszkałam przy ul. Kaplicznej, w bliskim sąsiedztwie parku, eksplorowaliśmy tę enklawę zieleni pieszo i na rowerach. To był piękny czas.
Z równie wielkim sentymentem wspomina swoją podstawówkę – SP 18 przy ul. Okrzei. – Byłam aktywną uczennicą - przekonuje. - Brałam udział w konkursach recytatorskich: śpiewałam piosenki, mówiłam wierszyki. Reprezentowałam też szkołę w różnych zawodach sportowych. Skakałam w dal, wzwyż, biegałam. Do dziś, mimo upływu czasu, utrzymuję kontakt z niektórymi koleżankami z podstawówki.
Mimo, że miała różne pomysły na przyszłość (liceum, szkoła pielęgniarska), kolejnym etapem jej edukacji było technikum kolejowe przy Chorzowskiej. – Fantastyczna szkoła, która stawiała na szeroki rozwój swoich uczniów - komplementuje. - W „kolejówce” grałam na werblu w szkolnej orkiestrze. No i najważniejsze; tam poznałam mojego męża!
Po maturze poszła do pracy w Zakładach Naprawczych Lokomotyw Elektrycznych. Nie na długo. Wyszła za mąż, urodziła dziecko. W 1997 r. zatelefonowała do niej koleżanka z informacją, że w Urzędzie Miejskim w Gliwicach poszukują pracowników w wydziale zdrowia. Zgłosiła się i od niemal 30 lat związana jest z magistratem. - Przez wszystkie lata zajmuję się ochroną zdrowia i pomocą repatriantom. W 2012 r. w związku z Europejskim Rokiem Osób Starszych i Solidarności Międzypokoleniowej przylgnęła do mnie tematyka senioralna. Na tyle mocno, że ostatecznie zostałam pełnomocnikiem prezydenta ds. seniorów. Nie ukrywam, że jestem z tego powodu zadowolona. Ta praca daje mi każdego dnia ogrom satysfakcji. Cieszę się, że udaje nam się realizować wiele cennych inicjatyw i projektów skierowanych do seniorów. Sama też korzystam na tych codziennych relacjach. Garściami czerpię od ludzi starszych ich mądrość, bezcenne życiowe doświadczenie i cierpliwość.
Wolne chwile uwielbia spędzać z mężem. – Wypady nad Bałtyk, w Karkonosze, nordic walking – wylicza.
Poznajcie ulubione miejsca Beaty Jeżyk, Pełnomocnik Prezydenta Miasta ds. Seniorów.
(s), fot. Michał Buksa
Lat 61. Od 29 lat urzędniczka gliwickiego magistratu, a od 2020 r. Pełnomocnik Prezydenta Miasta ds. Seniorów. Absolwentka Uniwersytetu Opolskiego (pedagogika specjalna). Ma za sobą również studia podyplomowe z zakresu organizacji i zarządzania jednostkami pomocy społecznej. Prywatnie szczęśliwa żona, mama i babcia trójki wnucząt.


Komentarze (2) Skomentuj
W 100% prawda. Spotkanie na swoje drodze zyciowej tak wspaniałej i wygadanej przyjaciółki to prawdziwy skarb, nawet jeśli czasem trzeba poczekać na swoją kolej w rozmowie.
Waldi, Ty chyba nie masz z tym kłopotu ;-)