Na świecie około dwie trzecie wszystkich samobójstw dotyczy mężczyzn. Na 100 tysięcy mężczyzn średnio12,3 popełnia samobójstwa. W przypadku kobiet wskaźnik ten wynosi 6. Za tymi liczbami stoi codzienność, której być może nie dostrzegamy lub dostrzegamy za późno: Z zewnątrz wygląda to zwyczajnie: praca, dom, obowiązki, uśmiech dla ludzi. W środku bywa inaczej. Tam gromadzi się wstyd, napięcie, przemilczane zmęczenie i przekonanie, że prawdziwy facet ma wytrzymać wszystko.

 O zdrowiu psychicznym mężczyzn mówili w programie „Zoom na Gliwice” Wojciech Wróbel, prezes Fundacji Filar, oraz Leszek Dowgiałło, suicydolog i doradca merytoryczny fundacji. Ich głosy układały się w opowieść o świecie, w którym mężczyzna długo niesie wszystko sam, a po pomoc sięga wtedy, gdy grunt osuwa się już pod nogami.

Cena milczenia

Do fundacji trafiają mężczyźni, którzy przez długi czas działali w trybie zadaniowym. Wytrzymywali, zaciskali zęby, przesuwali granicę własnej wytrzymałości. Kiedy wreszcie zaczynają mówić, w tle zwykle słychać długą historię przemęczenia, rozsypanych relacji i samotnego dźwigania problemów.
– Zapytani, czy prosili o pomoc, czy próbowali sobie pomóc często odpowiadają nie, a jeśli tak, to zwykle już w momencie, gdy całe życie im się posypało – mówił Wojciech Wróbel. – Proszą o pomoc zdecydowanie za późno. Najczęściej w momencie, kiedy już dobijają do ściany z pełną prędkością – dodał.
To odwlekanie wyrasta z dobrze znanego porządku: trzeba dawać radę, trzeba się trzymać, trzeba się nie rozsypać przy innych. Taki trening zaczyna się wcześnie.

Tresura twardości

W dzieciństwie uczy się chłopców, co wolno, a czego lepiej po sobie nie pokazywać.
– Chłopaki nie płaczą, no bo nie można. Od małego mówi się nam: „a co ty płaczesz? Zachowujesz się jak baba”. Piętnuje się takie zachowania. Jeżeli mamy potrzeby, to słyszymy, że musimy być twardzi. „Bądź twardy jak tatuś” – zauważył Leszek Dowgiałło.
Z jego obserwacji wynika, że z czasem ten sam chłopak wchodzi w dorosłość już z gotowym pakietem oczekiwań. Ma zarabiać, dowozić, utrzymać tempo, utrzymać pozycję, utrzymać twarz. Im mniej miejsca zostaje na zwyczajną ludzką kruchość, tym więcej waży wynik.

Excel zamiast człowieka

W tej układance wartość mężczyzny coraz częściej przelicza się na parametry. Pensja, forma, status, atrakcyjność, sprawczość. Człowiek zamienia się w tabelę, z której ma wynikać, czy jest wystarczający.
– Nasza wartość jest definiowana przez wynik – podkreślił Wojciech Król.
– Dokładnie. Targetujemy bardzo mocno i w tych wszystkich liczbach, Excel-ach, dehumanizujemy się. Jako mężczyźni czujemy, że - jeżeli mamy pewien poziom, którego nie potrafimy dowieść - nie nadajemy się do życia – dopowiadał Dowgiałło.
Tak buduje się codzienne życie pod presją, w którym porażka zaczyna brzmieć jak wyrok wydany na samego siebie.

Piwo i cisza

Kiedy napięcie rośnie, człowiek potrzebuje miejsca, w którym może je zrzucić. Kobiety częściej mają do dyspozycji relacje, w których rozmowa jest czymś naturalnym. Męski świat dużo częściej proponuje maskowanie, odwracanie uwagi i szybkie zagłuszanie spraw, które uwierają.
– Instytucja przyjaciółki jest znacznie bardziej powszechna niż instytucja przyjaciela – zauważył Wojciech Wróbel.
Leszek Dowgiałło pokazał ten mechanizm jeszcze ostrzej, przywołując sceny dobrze znane z męskiej codzienności.
– Czasami jeżdżę na różne zdarzenia, w tym samobójcze do służb mundurowych. Ostatnio rozmawiałem z żołnierzami i zapytałem ich: „a jak idziecie na piwo i widzicie, że ktoś się krzywo zachowuje - pytacie się, jak się czuje?” „No nie”. Tylko jest klasyczne: „Masz problem? To polej”. A przecież alkohol jest depresantem. On zwiększa o 140 razy ryzyko, że ktoś sobie odbierze życie – mówił.
Właśnie tu zaczyna się jedna z najciaśniejszych pętli. Zamiast języka dla emocji pojawia się środek, który jeszcze mocniej rozregulowuje człowieka. Zamiast ulgi przychodzi dalsze osunięcie.

Piekło Instagrama

Do starej presji doszła nowa. Ekran podrzuca gotowe modele życia, wyglądu i sukcesu, a algorytm codziennie przypomina, jak bardzo można odstawać od tej wystylizowanej normy.
– Boimy się, że zostaniemy odrzuceni przez stado, bo nasze stado jest Instagramem, a na Instagramie wszyscy wyglądają lepiej, mają więcej pieniędzy i lepszą pracę – mówił Wojciech Wróbel.
Internet to piekło dla samooceny. Co więcej – to tam młodzi ludzie szukają dziś autorytetów, które ich rodzice odnajdowali w realnych wartościach, w domu, szkole, czasem w religii.
– W internecie można znaleźć dobre autorytety, natomiast prawdą jest, że one nie są premiowane przez algorytmy, nie są tak łatwo zauważalne przez najmłodszych i po prostu aż tak im nie imponują. I w internecie jest bardzo duża szansa, że te autorytety ostatecznie będą szkodliwe – zauważył Wróbel.
W takiej przestrzeni łatwo pomylić wartość z widowiskiem, a siłę z dobrze wyćwiczonym pozorem.

Wstyd i hierarchia

Wielu mężczyzn nosi w sobie także lęk przed ośmieszeniem. Przed spadkiem w hierarchii. Przed reakcją otoczenia, które szybciej nagradza twardość niż szczerość. Ten mechanizm działa w relacjach, w pracy, w rodzinie, a czasem także wtedy, gdy człowiek próbuje zgłosić coś bardzo trudnego.
– Mężczyźni nie mówią o uczuciach, bo (...) czują, że nie mają przyzwolenia, że to jest zakazane, że nie powinni tego mówić, bo to jest oznaka słabości, bo czują, że mogą być wykluczeni. Że może to wiązać się z miejscem niżej w hierarchii społecznej – mówił Wróbel.
Ten sam ciężar wstydu wracał w rozmowie w części poświęconej przemocy wobec mężczyzn. Leszek Dowgiałło przywołał historię człowieka, który przez lata znosił bicie i milczał. Wróbel dodał głosy od widzów youtubowego profilu Fundacji, którzy po zgłoszeniu przemocy trafiali na ścianę lekceważenia.
– Dostaliśmy różne wiadomości od mężczyzn, którzy powiedzieli, że nawet byli zgłosić taką przemoc domową (...), przyszli na policję, powiedzieli o tym i zostali wyśmiani. Policjant powiedział: Proszę Pana, żona Pana bije, daj sobie spokój, Pan sobie poradzi – mówił.
To mocny fragment, bo pokazuje, jak głęboko siedzi społeczna umowa: mężczyzna ma sobie poradzić nawet wtedy, gdy właśnie się rozpada.

Jak rozmawiać?

Pomoc często zaczyna się od spokojnej obecności i dobrze postawionego pierwszego zdania. Leszek Dowgiałło przywołał metodę FUKO – fakty, uczucia, kontekst, oczekiwanie – i podał prosty model rozmowy, w której zamiast osaczania jest uważność.
 – „Wojtku, zauważyłem, że tak trochę inaczej zachowujesz się niż zawsze. Trochę przygasłeś. Zmartwiło mnie to, bo może świadczyć, że ciężkie chwile przeżywasz. Proszę, porozmawiajmy szczerze” – zagaił Króla obrazując metodę FUKO. – Spokojna rozmowa, bez zarzutów. JA mówię o swoich odczuciach. JA zauważyłem to – instruował.
W tym podejściu jest coś bardzo ważnego: druga osoba dostaje sygnał, że ktoś ją widzi naprawdę, a nie tylko czeka, aż z powrotem założy maskę, mówiącą: „wszystko okej”.

Męski głos musi wybrzmieć

Ta rozmowa doprowadziła nas do wniosku, który wykracza poza jeden program, jedną fundację i jedną grupę odbiorców. Żeby temat przestał ginąć pod grubą warstwą żartów, uników i zawstydzenia, musi najpierw wybrzmieć.
– Potrzeby, o których się nie mówi, nie mogą przebić się do świadomości osób u władzy czy aspirujących polityków, zatem po prostu w przestrzeni publicznej nie będzie ten temat podejmowany – ocenił Wojciech Wróbel.
A przecież człowiek, który przez lata słyszał, że ma wytrzymać, często najbardziej potrzebuje usłyszeć, że może wreszcie powiedzieć, co naprawdę dzieje się w środku.

Rozmawiała: Adriana Urgacz-Kuźniak

Po więcej zajrzyj na:
Zoom na Gliwice - na YT Nowin Gliwickich i Telewizji Imperium
YT FILAR

Jeśli jesteś w kryzysie, potrzebujesz rozmowy lub wsparcia, pamiętaj, że możesz uzyskać pomoc. Nie jesteś sam.
116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych (bezpłatny, czynny codziennie 14:00–22:00).
116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży (bezpłatny, czynny 7 dni w tygodniu, 24h na dobę).
112 – W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia, zadzwoń pod numer alarmowy.
Więcej informacji znajdziesz na stronie: zapobiegajmysamobojstwom.pl.
 
wstecz

Komentarze (0) Skomentuj