Pewnie wszyscy zakładają, że już wszystko jest z góry ustalone, ale nie mam żadnych nazwisk na kartce.

Z Pawłem Cieplińskim, dyrektorem Centrum Kultury Victoria*, rozmawia Małgorzata Lichecka.


Jest pan w zarządzie Towarzystwa Kulturalnego Fuga od wielu lat organizującego prestiżowy festiwal All`Improvviso, działa pan w sferze niezinstytucjonalizowanej, stowarzyszenie pracuje na zupełnie innych zasadach niż miejska instytucja z administracyjną czapą i mniejszą swobodą. Dlaczego zdecydował się pan na start w konkursie na dyrektora miejskiej instytucji?

Na początku działania stowarzyszenia mieliśmy bardzo wiele różnych inicjatyw, wolność decydowania, jednak musieliśmy w pewnym momencie podjąć ważną decyzję, ostatecznie skupiając się na festiwalu. Może brakowało mi więc tej różnorodności z początkowego okresu? Poza tym czas poświęcony stowarzyszeniu i nawiązywaniu dobrych relacji i współpracy z innymi organizacjami czy instytucjami w Gliwicach i poza nimi, to dobry kapitał i sądzę, że przyszedł czas by go wykorzystać, zdobywając jednocześnie nowe doświadczenie.

CKV buduje się na gruzach MDK. Poza tym, przynajmniej dla mnie, nie do końca jasna jest fuzja instytucji kultury, jaką ma być Centrum, chętnie przyrównywane do Krakowskiego Biura Festiwalowego, z … domem kultury. Pomijam już kwestie działań przez zaskoczenie, bo o ruchach miasta nie wiedzieli ani pracownicy, ani radni, jedynie wąska grupa. I jeszcze kuratorium zakwestionowało likwidację MDK - sprawa toczy się w ministerstwie, które ostatecznie rozstrzygnie co dalej. No i teraz wchodzi pan. 

Ani ja ani pani nie mamy w tej chwili informacji czy do likwidacji MDK dojdzie właśnie ze względu na to, że czekamy na decyzję MEiN.

A co jeśli nie dojdzie? Może pan minister powie „nie”. 

Wtedy CKV będzie i tak realizować swoje cele statutowe, w tym te związane z edukacją.

Pana duże doświadczenie w branży kulturalnej i szerokie kontakty międzynarodowe mają być gwarantem dobrego programu. Jaki on będzie w takim razie? 

Na pewno ważne miejsce zajmuje w nim powstanie Impresariatu oraz organizacja wydarzeń kulturalnych. W nawiązaniu do pani stwierdzenia o Krakowskim Biurze Festiwalowym, z mojego punktu widzenia prowadzenie Biura Kultury to jest to, czym CKV powinno się zajmować. Oczywiście także budowaniem i tworzeniem przestrzeni dla promocji artystów, zarówno lokalnych, polskich i zagranicznych, zapraszaniem do współpracy instytucji i organizacji współtworzących wydarzenia w mieście, wsparciem organizacyjno- administracyjnym imprez przygotowywanych przez inne instytucje, integracją grup nieformalnych czy przygotowywaniem rezydencji artystycznych. Istotnym elementem programu jaki przedstawiłem, i zamierzam realizować, jest dostępność do kultury z wykorzystaniem już istniejącej w Gliwicach bazy, dobra współpraca z radami dzielnic oraz innymi grupami społecznie aktywnymi. Zależy mi także na stworzeniu przestrzeni dla innowacyjności w edukacji kulturalnej w ramach tego co roboczo nazwałem „Szkolnym Programem Kulturalnym”.

Będzie pan bardziej łącznikiem czy kreatorem? A może CKV będzie inną twarzą gliwickiej kultury? 

Myślę o Centrum jako hubie kulturalnym spajającym różne pomysły, przeplatającym zasoby ludzkie, merytoryczne, współfinansującym różne działania, sieciującym, umożliwiającym wymianę doświadczeń, pomysłów, będącym punktem stycznym dla kultury i biznesu, co jest dziś szalenie ważne, a nie do końca wykorzystane zarówno przez jedną, jak i drugą stronę.

Wspominał pan, że niedawno wybrał się w podróż przez Polskę, przyglądając się pracy instytucji kultury w innych miastach, podkreślając, że Śląsk jest pod tym względem inny: tutaj każde miasto ma ambicje posiadania co najmniej jednej instytucji kultury. Zatem przed panem trudne zadanie żeby CKV się na tym tle wyróżniało. 
To prawda, mamy na Śląsku bardzo dużą konkurencyjność i zagęszczenie nie tylko instytucji, ale przede wszystkim wydarzeń. CKV, także z ambicjami organizowania imprez o ponadlokalnym wymiarze, powinno być miejscem, w którym przede wszystkim myśli się o tworzeniu brandu kulturalnego miasta. Aby to osiągnąć muszę, musimy, wspólnie z innymi organizacjami kulturalnymi wypracowywać standardy i kierunki. Mówiłem już o sieciowaniu, i to jest istota naszej pracy, takie zarządzanie przepływem informacji na temat tego, co się w mieście dzieje kulturalnie, aby organizatorzy wydarzeń mogli mieć pewność, że skutecznie docierają do odbiorców.

Niezależność dyrektora CKV. Jak bardzo będzie pan o nią walczył? 

Proszę pozwolić na małe porównanie. Może do trenera, nie... bardziej do dyrygenta. On musi wszystko, mówiąc kolokwialnie, „poustawiać”, ale nie zagra na trąbce czy pierwszych skrzypcach. Ma zupełnie inną rolę: spajanie, przewidywanie, spojrzenie z innej perspektywy. Korzystając więc z nowego rozdania chcę z każdą osobą zainteresowaną kulturą i w nią zaangażowaną usiąść do stołu i przedyskutować możliwości. CKV nie będzie twardym recenzentem wszystkiego, co się działo do tej pory, wiadomo przecież, że czasami coś się nie udaje, dotychczasowa formuła się zużywa, a widzów i zainteresowanych ubywa. Niezależność rozumiem jako tę wynikającą z samodzielności podejmowania decyzji, ale też wprowadzaniu aspektu społecznego. I ja kiedyś przyszedłem z małą grupą ludzi, trochę znikąd, z pomysłem na stowarzyszenie i festiwal, ktoś nam zaufał, a my tego kredytu nie przejedliśmy. Znam więc tę drugą stronę bardzo dobrze, ale wiem również, że przychodzi taki moment, w którym trzeba być coraz bardziej samodzielnym w działaniu i zdobywaniu pieniędzy.

A co będzie z pana szefowaniem w stowarzyszeniu? 

Moje członkostwo w zarządzie zakończy się jeszcze przed rozpoczęciem pracy w Centrum, czyli przed 1 grudnia 2021 r. Podjąłem również niełatwą, jednak niezwykle istotną jeśli chodzi o przejrzystość moich działań, decyzję - w ogóle zrezygnuję z członkostwa w stowarzyszeniu.

Dla czystości intencji? 

Tak, ponieważ nasza współpraca, mówię o TK Fuga, z miastem czy teatrem ociera się o finanse publiczne i nie chciałbym aby w przyszłości ktoś zarzucił mi, że jakaś moja decyzja jako dyrektora CKV, wpłynęła na takie,czy inne finansowanie TK Fugi.

Jak będzie wyglądało budowanie pana zespołu?

Na pewno znajdą się w nim specjaliści w konkretnych dziedzinach. Jednym z pomysłów, które chciałbym wdrożyć to Start up Kultura – chodzi o pomoc w napisaniu wniosku konkursowego, wsparcie merytoryczne w pozyskiwaniu funduszy – to też wymaga specjalistów, ludzi o wysokich kompetencjach. Statut przewiduje dwóch wicedyrektorów i skorzystam z tej możliwości. Zatrudnianie na wybranych stanowiskach będzie się odbywało na zasadzie np. konkursu ofert. I myślę, że ich ogłaszanie będzie jedną z pierwszych moich decyzji.

A jeśli chodzi o wicedyrektorów, także będą konkursy, czy ma już pan kogoś upatrzonego? 

Pewnie wszyscy zakładają, że już wszystko jest z góry ustalone, ale nie mam żadnych nazwisk na kartce. Będę sondował porównując oferty i wybierając najlepsze.

Victoria jest wprawdzie w nazwie nowej instytucji, lecz obydwoje wiemy, że aby Ruiny stały się przyszłą siedzibą CKV, musi dużo wody upłynąć, a przede wszystkim finansów. 

Ruiny są w głównym nurcie mojego programu i jednym z moich pierwszych zadań. Planuję zwiększenie ich funkcjonalności, muszą też stać się znacznie bezpieczniejsze, może nie od razu całoroczne, ale przynajmniej dostępne i wykorzystywane od marca do listopada. Będziemy także podejmować audyty techniczne, architektoniczne, pracować nad koncepcją czy wyłonieniem projektanta i poszukiwać środków. Oczywiście bylibyśmy dużo spokojniejsi, gdybyśmy mogli powiedzieć, że można to sfinansować ze środków miasta, ale nie wiemy jaka będzie skala rewitalizacji tego miejsca, bo to bezpośrednio wyniknie z rozpoznanych wymogów i wybranego projektu, dlatego moim zadaniem będzie również znalezienie alternatywnych źródeł finansowania i przygotowanie całości pod wbicie pierwszej łopaty. Ruiny, a w zasadzie ich sąsiedztwo, czyli aleja Przyjaźni, ma stać się, w moim zamyśle, Rynkiem Kultury – miejscem dla ciekawego, i twórczego, spędzania czasu, a wszystko w komitywie np. z gastronomią. Byłaby to jedna z ważniejszych w mieście arterii kulturalnych, w niektórych punktach już atrakcyjnie wykorzystana. Gdyby jednak puścić wodzę fantazji mogąca sięgać aż do ulicy Jana Śliwki.

Paweł Ciepliński
Od blisko 17 lat w swojej pracy zawodowej lub działalności społecznej zajmuje się zagadnieniami związanymi z kulturą, organizacją wydarzeń kulturalnych, ich promocją i pozyskiwaniem funduszy. Pracował przez kilka lat w gliwickim muzeum. Jest jednym z założycieli i wiceprezesem Towarzystwa Kulturalnego Fuga, w którym, z powodzeniem, zrealizował wiele projektów kulturalnych, przede wszystkim prestiżowy Festiwal Muzyki Dawnej Improwizowanej „All’Improvviso”. Zawodowo związany z edukacją - najpierw jako nauczyciel, pracownik nadzoru pedagogicznego, a od 2018 roku jako dyrektor Zespołu Szkół nr 1 w Rudzie Śląskiej.
wstecz

Komentarze (2) Skomentuj

  • utylizator 2021-09-30 12:38:52
    Po owocach ich poznacie . Poczekamy -zobaczymy.
  • JAN 2021-10-07 09:05:04
    Mało kto zauważył, że za kulturę w Gliwicach odpowiedzialna jest Ewa Weber. Księgowa z Zabrza.