Młody, zdolny, a gdyby tego mało w przyszłości chce zasiąść za sterami największych samolotów. O drodze pilota, która nie jest usłana różami, a także o stresie, który zawsze pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie - opowie student III roku na Politechnice Śląskiej - Miłosz Gondek.  
Z Miłoszem Gondek* - reprezentantem Polski w akrobacji szybowcowej rozmawiała Patrycją Cieślok

Skąd zamiłowanie do lotnictwa? 
Swoją przygodę z lotnictwem zacząłem w wieku lat 15, wtedy również odbył się mój pierwszy lot. Licencję szybowcową uzyskałem w wieku 18 lat, następnie licencja samolotowa. Działam też w sporcie śmigłowcowym i zdarzyła się okazja, że od 2020 roku jestem związany z kadrą narodową w akrobacji szybowcowej. 

Od dziecka chciał pan zostać pilotem? 
Mieszkam w pobliżu lotniska, tak więc samoloty towarzyszyły mi od zawsze. Gdyby tego było mało, to rodzice od małego zabierali mnie na spacery na lotnisko, gdzie mogłem obserwować podniebne akrobacje. W rodzinnym albumie posiadam swoje pierwsze zdjęcie z szybowcem, gdzie miałem zaledwie dwa latka. Tak się to wszystko w moim życiu potoczyło i w dalszym ciągu toczy, bo to już mój ósmy sezon lotny. Jako dziecko jedynie spoglądałem na samoloty, bowiem szkolić się można dopiero po ukończeniu 14 lat, a zdobyć licencję szybowcową w wieku 16 lat. Co ciekawe w Polsce można zdobyć licencję szybowcową i samolotową wcześniej niż prawo jazdy.

Jak udało się zdobyć powołanie do kadry narodowej? 
Znalazłem ogłoszenie na stronie aeroklubu polskiego, że poszukują pilotów do kadry narodowej. We wrześniu ubiegłego roku odbyło się zgrupowanie w Toruniu, gdzie zgłosiło się kilkudziesięciu członków. Wybrano mnie oraz kilka innych osób, gdzie mieliśmy okazję odbyć loty z najlepszymi pilotami w Polsce (np. Piotrem Lewandowskim, który w tym roku zdobył medal na MŚ), ale i na świecie. Przeszliśmy wstępną kwalifikację, podczas której byliśmy poddawani ocenie. 
Oceniali nas pod względem psychologicznym, wytrzymałościowym, a także sprawdzali umiejętności oraz nawyki. Wszystko poszło po mojej myśli i w lutym zostałem powołany do kadry, a w maju rozpocząłem solidne treningi. W trzy miesiące udało się wystąpić na MŚ, które odbyły się w Lesznie od 28 lipca do 8 sierpnia br. 

Jak pan ocenia swój występ na MŚ? Co sprawiło największą trudność podczas tegorocznego debiutu?
Przyznam szczerze, że jestem zadowolony ze swojego występu, jednak nie do końca. Wynik, który uzyskałem, uplasował mnie pod koniec stawki, jednak byłem przygotowany na taką ewentualność. To moje pierwsze zawody tak wysokiej rangi i nikt od razu nie wygrywa. Mogło być lepiej, jednak o dziwo zaskoczył mnie stres. Nigdy wcześniej w żadnej innej dziedzinie życia nie odnosiłem takiego stresu, jak podczas MŚ. Na zawodach o takiej randze nie ma przypadków, każdy lata bardzo dobrze, są małe różnice punktowe. Mistrzostwa zakończyłem na 22 miejscu i myślę, że w przyszłym roku pójdzie mi o wiele lepiej. Postaram się zapanować nad stresem i powalczę o wyższe lokaty. Idziemy w dobrym kierunku, bowiem mimo iż szybownictwo to sport indywidualny, to klasyfikacja drużynowa również występuje. W klasie, w której jestem, udało się zdobyć brąz drużynowy, natomiast w klasie wyższej nasz zespół zdobył złoto.
 
Pierwsze koty za płoty…
Dokładnie tak, jadąc na MŚ - jesteśmy profesjonalistami i jesteśmy przygotowani na zawody bardzo dobrze. To szansa, by pokazać swój kunszt latania. Atmosfera jest dobra, jednak stres nie zawsze udaje się przezwyciężyć. Podczas początkowej konkurencji zdarzyło się, że nie występowałem jako jeden z pierwszych, a samo obserwowanie lotów przez doświadczonych pilotów powoduje stres. W tym roku nie było zbyt wielu świeżaków, tylko osoby, który latają po kilka lat w swojej klasie, przez co ciężko jest z nimi konkurować. Myślę, że z biegiem czasu i dobrymi treningami jesteśmy w stanie piąć się w górę w ogólnej klasyfikacji.  

Jakie plany na przyszłość? 
Oczywiście plany związane z lotnictwem. Rozpoczynam swoje praktyki lotnicze w Ośrodku Szkolenia Lotniczego w Gliwicach. Na uczelni będę szkolił się do licencji zawodowej, rozpoczynam pierwszą część szkolenia praktycznego. Za około trzy lata chcę obronić pracę magisterską, by następnie próbować swoich sił w największych liniach lotniczych. To jest mój cel od młodych lat, ciągnie się to za mną i chcę, by ciągnęło się to wieki. Po części jestem już spełniony, ale realizuję się dalej. Mam kilka wyzwań lotniczych przed sobą i chciałbym je w przyszłości zrealizować. 

Galeria

wstecz

Komentarze (1) Skomentuj

  • Frank 2021-08-24 13:42:26
    "Z Miłoszem Gondek". Raczej z Miłoszem Gondkiem.