Krystyna Płońska, od lat związana z gliwickim UTW, podkreśla, że najważniejsze jest to, by seniorzy nie zamykali się w domach.
– Moim celem jest wyciągnąć ludzi z pantofli i sprzed telewizora. Chodzi o to, żeby jeszcze coś z tej starości mieć, żeby nasza tak zwana jesień była złotą jesienią. Żeby jeszcze żyć, a nie prawie się pochować albo przynajmniej schować – mówi.
Pandemia mocno przerwała rytm senioralnych spotkań. Część osób już nie wróciła, inni potrzebowali czasu, żeby znowu wyjść między ludzi. Dziś gliwicki UTW odbudował aktywność, choć nie wszystko wygląda tak samo jak wcześniej.
– Mniej więcej setka studentów co roku się wymienia. Jedni odchodzą, inni przychodzą, zwykle ci młodsi, świeżo po przejściu na emeryturę. Trzeba ludzi zachęcać, żeby jeszcze coś dla siebie zrobili – mówi Krystyna Płońska.
Krysia - studenci mówią sobie po imieniu - nie urodziła się w Gliwicach. Wcześniej mieszkała i studiowała w Krakowie, a do Gliwic trafiła po ślubie. Mieszka tu od 57 lat i bez wahania mówi, że czuje się gliwiczanką.
– Przyjechałam tutaj za mężem. Wydaje mi się, że dobrze trafiłam. Jako kresowianka łatwiej odnalazłam się w mieście, w którym jest dużo osób ze wschodu – opowiada.
Medale i basen
Jednym z mocnych obszarów gliwickiego UTW jest sport. Słuchacze od lat biorą udział w olimpiadach Uniwersytetów Trzeciego Wieku i zawodach senioralnych. Najlepiej radzą sobie w pływaniu.
– Tu naprawdę mamy się czym pochwalić. Największe sukcesy i najwięcej medali mamy właśnie w pływaniu. Wśród naszych olimpijczyków są nie tylko medaliści olimpiad uniwersytetów trzeciego wieku, ale też mistrzowie Polski, Europy i świata – mówi.
Sama też startuje.
– Przez pewien czas dostawałam puchar jako najstarsza olimpijka. Potem dołączyła koleżanka starsza ode mnie i teraz ona go zgarnia. Ale cieszę się, że mogę startować. W tym roku na zimowej olimpiadzie zdobyłam srebro – mówi.
Miasto i seniorzy
Płońska dobrze ocenia obecne relacje seniorów z miastem. Zwraca uwagę na kontakt z władzami i współpracę z instytucjami kultury.
– Gliwice stały się przyjazne seniorom. Widzę otwartość pani prezydent, spotkania z ludźmi, obecność na naszych wydarzeniach. To ważne, że ktoś słucha, notuje problemy i stara się je w miarę możliwości rozwiązywać – mówi.
Uniwersytet współpracuje m.in. z miejskimi instytucjami kultury. Dzięki temu słuchacze mogą korzystać z koncertów, spektakli, wyjazdów i spotkań.
– Na wielu imprezach widać przewagę seniorów. Starsze osoby są naprawdę zainteresowane kulturą. Teraz dzieje się w mieście tak dużo, że czasem trudno zdecydować, na co pójść – mówi.
Jest jednak sprawa, do której wraca z żalem: dawna gliwicka operetka.
– Bardzo jej brakuje. Nie tylko mnie, całemu mojemu pokoleniu. To był klimat, w którym dobrze się czuliśmy. Melodie, które zostały z nami na lata – dodaje.
UTW z certyfikatem
Na zakończenie roku akademickiego gliwicki UTW odnowił certyfikat profesjonalnego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. To potwierdzenie, że dokumenty, procedury i sposób działania są uporządkowane.
– Kilkanaście lat temu jako pierwsi w Polsce zdobyliśmy złoty certyfikat. Teraz trzeba było wszystko zaktualizować, bo zmieniły się przepisy, doszły RODO, ePUAP-y i inne wymogi. Dzięki temu mam porządek w dokumentach i jestem na bieżąco. Żadnej kontroli się nie boję – mówi.
Płońska podkreśla, że gliwicki UTW ma mocną pozycję w Polsce, ale szybko dodaje, że nie chodzi o przechwałki.
– Nie będę mówić, że jesteśmy najlepsi, bo to byłoby nieskromne. Może są lepsi. Ale jesteśmy jednymi z najaktywniejszych w całej Polsce – mówi. I dodaje ze śmiechem: – Starzeję się jak wszyscy, ale to nie odbiera mi ani fantazji, ani werwy. Nadal myślę, co można jeszcze zrobić, kogo zaprosić, z kim nawiązać kontakt – podsumowuje.
Adriana Urgacz-Kuźniak


Komentarze (0) Skomentuj