Pierwsza droga dla rowerów z prawdziwego zdarzenia jeszcze nie powstała, a już dostarcza rowerzystom adrenaliny niczym jazda na ostrym kole. Miłośnikom czterech kółek skoczyło ciśnienie, gdy przyłożyli oczekiwania do tego, co się pojawi. - Miało być wzorowo, a wyszedł bubel – kwitują.
Gliwice mają 100 kilometrów tras rowerowych i ani jednego odcinka w pełnym standardzie. Współcześnie od tego typu połączeń wymaga się, by spajały się w sieć, były atrakcyjne, bezpieczne i wygodne dla użytkowników. Do rangi inwestycyjnego wydarzenia urosła więc budowa ścieżki łączącej centrum z Sośnicą. To pierwszy odcinek wyrastający z założeń „mapy drogowej” dla budowy sieci komunikacji rowerowej na terenie Gliwic. Można się więc było spodziewać, że powstanie droga dająca powód do chluby miastu, przykład dla innych. 
- Tymczasem urzędnicy zaplanowali tor przeszkód – uważają eksperci ze stowarzyszenia Gliwicka Rada Rowerowa. 

Powstanie droga...
Nowa ścieżka docelowo połączy Sośnicę z centrum. Trasa poprowadzi od ul. Berbeckiego, ulicą Wybrzeże Armii Krajowej, aleją Przyjaźni, ul. Kłodnicką, Konarskiego, Akademicką, Panewnicką, Kujawską, a dalej istniejącymi odcinkami połączy się z siecią zabrzańskich dróg rowerowych.

W pierwszym etapie powstanie – toczy się przetarg na budowę - 1,5-kilometrowy odcinek od początku trasy w śródmieściu do ul. Akademickiej. Trasa o szerokości kilku metrów będzie miała nawierzchnię asfaltową, poza krótkimi fragmentami (m. in. w parku Chrobrego), które będą wykonane z kruszywa. Ścieżki będą dwukierunkowe, o funkcji pieszo-rowerowej, przy czym ciąg pieszy zostanie wykonany z betonowej kostki, a rowerowy z asfaltu. 

– Będzie to droga o charakterze komunikacyjnym, której zadanie to umożliwienie bezpiecznego przemieszczania się na rowerze po Gliwicach, dojazd do pracy czy szkoły. Ponieważ ścieżka przetnie ruchliwe jezdnie, na ulicach Dworcowej, Zwycięstwa i Konarskiego zostaną zainstalowane ostrzegawcze sygnalizacje świetlne – wyjaśniała na łamach Miejskiego Serwisu Informacyjnego inspektor Krystyna Polak-Bąk z Wydziału Inwestycji i Remontów Urzędu Miejskiego w Gliwicach.

Z perspektywy urzędowych periodyków wszystko wydaje się być w porządku. Gorzej to wygląda, jeżeli przyjrzeć się z bliska. 

…czy tor przeszkód?
Planowaną drogę wziął pod lupę zespół branżowy do spraw polityki rowerowej, w którego pracach uczestniczą m.in. aktywiści z Gliwickiej Rady Rowerowej. Za punkt odniesienia posłużyły współczesne standardy komunikacji rowerowej oraz „Koncepcja rozbudowy sieci dróg rowerowych na terenie Miasta Gliwice” - zbiór wytycznych opracowany przez ekspertów wynajętych przez miasto. Wyszło, że projektowana trasa nie spełnia podstawowych warunków zrównoważonej komunikacji, a w dodatku kłóci się koncepcją. Prześledźmy te ustalenia trop w trop.

Pierwsza z przeszkód czeka na rowerzystów niemal na starcie, w miejscu skrzyżowania ścieżki z ul. Zwycięstwa. Nie przewidziano ani przejazdu rowerowego przez Zwycięstwa, ani budowy pochylni na schodach po drugiej stronie, w ciągu al. Przyjaźni. 

- Na ulicy Zwycięstwa zachowano priorytet ruchu samochodowego. Rowerzyści będą musieli więc przeprowadzić pojazd na pasach. A po przejściu ulicy trzeba będzie znieść go po schodach. To jakiś absurd. Brak rampy uczyni trasę nieużyteczną dla mniej sprawnych fizycznie rowerzystów, rowerzystów z przyczepkami, rowerów cargo itp. Nie ma też żadnego uzasadnienia dla braku przejazdu przez Zwycięstwa. W Gliwicach istnieje kilkadziesiąt takich miejsc w obrębie dróg, nawet tych najbardziej ruchliwych, wojewódzkich i krajowych. Oba te rozwiązania stoją w jawnej sprzeczności z zapisami koncepcji - punktuje Ewa Lutogniewska z GRR.

Cofnijmy się jeszcze na drugą stronę, w okolice parku Chopina, gdzie teraz prowadzą dwa odrębne ciągi dla pieszych i rowerów. W wyniku przebudowy ten rozdział zniknie – powstanie współdzielona ścieżka. Jak zwracają uwagę rowerzyści, wspólny ruch pieszo-rowerowy jest mniej bezpieczny dla pieszych i mniej wygodny dla rowerzystów, a aleja Przyjaźni jest wystarczająco szeroka, aby takiej segregacji dokonać. I na dowód przywołują odcinek od Wybrzeża AK do ul. Zwycięstwa, gdzie takie rozwiązanie sprawdza się od lat. I znów – przyjęta organizacja jest niezgodna z zaleceniami koncepcji. 

Wróćmy na drugą stronę ulicy Zwycięstwa. Przed nami przejazdy (a może przełomy?) przez trzy śródmiejskie ruchliwe ulice. Zdaniem GRR, słabością pierwszego, przez Dworcową, jest wybór materiału, którym zostanie wyłożona wysepka przystankowa. Zamiast szorstkiego asfaltu - „śliska” kostka brukowa.

Z kolei przejazd rowerowy przez Częstochowską zostanie wykonany w sposób, który zmusi rowerzystów do czterech ostrych skrętów pod rząd – powodem jest przesunięcie przejazdu z osi aleja Przyjaźni – Piramowicza na przejście dla pieszych posiadające już światła. Zamiast tworzyć zygzak, wystarczyło ustawić dodatkowy panel sygnalizacyjny dla rowerów, co umożliwiłoby przejazd prosto jak strzała.

Wjeżdżający w Piramowicza rowerzysta za chwilę ma przed sobą kolejny slalom. Czeka na niego przy ulicy Konarskiego - przejazd rowerowego oraz przejścia dla pieszych zaprojektowano w taki sposób, że piesi będą wchodzić pod koła rowerzystom, bo oba te rodzaje ruchu – wbrew elementarnej logice – się krzyżują: przejazd rowerowy jest po północnej stronie, a przejście dla pieszych po stronie południowej, a już po drugiej stronie droga prowadzi rowery w kierunku południa. I znów niby drobiazg – wystarczyłoby zamienić przejścia miejscami.

A jest jeszcze uwaga mniejszego kalibru – ci, którzy na co dzień korzystają z rowerów, zwracają uwagę, że przebieg drogi przez park Chrobrego niepotrzebnie wydłuża długość przejazdu z Sośnicy do urzędu miasta. Rozwiązaniem jest puszczenie ścieżki na skos – tj. od mostku na Kłodnicy bezpośrednio w kierunku Ośrodka Sportu Politechniki Śląskiej.

- Podsumowując: powstanie trasa, które nie spełnia żadnego z kryterium zrównoważonego transportu – bez płynnego powiązania w jeden ciąg, pełna przerw, za to z odcinkami w kolizji z pieszymi, a przez to niebezpieczna, niewygodna i niespecjalnie atrakcyjna dla użytkowników – podkreśla Lutogniewska. 

Rowerzyści swoje, górą urzędnicy
Wszystkie te uwagi GRR przekazała do urzędu, gdy postępowanie przetargowe na wybór wykonawcy było już w toku. Wcześniej nie było okazji, bo urząd nie skonsultował projektu z organizacjami rowerowymi działającymi na terenie Gliwic. Uwagi zostały przyjęte, ale wszystko jest po staremu, nawet tam, gdzie zmiany wydawały się możliwe w drodze drobnych korekt, nie wymagających pisania na nowo specyfikacji zamówienia.

Aktywiści z GRR mają nadzieję, że w przyszłości miasto wszystkie projekty, w ramach których budowana lub remontowana jest infrastruktura rowerowa, będzie konsultowało z zespołem branżowym ds. polityki rowerowej. W kolejce na najbliższą przyszłość czeka budowa centrum przesiadkowego oraz modernizacje ulic Jasnogórskiej i Zabrskiej. Wnosząc jednak po dotychczasowych kontaktyach rowerzyści – urzędnicy, można mieć obawy co do przebiegu tej współpracy. 

Gliwice w budowę trasy na odcinku Berbeckiego – Akademicka planują wpompować ok. 1,7 mln zł.    

(pik)
 

wstecz

Komentarze (6) Skomentuj

  • cyklista 2016-11-29 11:06:06
    Ciekawe jak to się dzieje, że miasto nie potrafi nawet jednej głupiej drogi porządnie do przetargu przygotować. od czego te zastępu urzędasów? Czy oni nie bywają w terenie? Ludzie!!!!
  • rowerzystka 2016-11-29 14:43:15
    A czego oczekiwac od zakutego lba. W Krakowie, miescie bardzo rychliwym, poprowadzono w centrum sciezki rowerowe srodkiem jezdni.
  • rowerzysci 2016-11-29 14:54:39
    Informujemy, ze Frankiewicz odmowil wprowadzenia bezpiecznego ruchu rowerowego w srodmiesciu Gliwic.
  • czytelniczka 2016-11-29 14:56:42
    Znalezione w sieci http://forum.interia.pl/prezydent-gliwic-zygmunt-frankiewicz-potraca-rowerzystke-i-zada-od-niej-15-tys-za-naprawe-samochodu-tematy,dId,2015743
  • gliwiczanin 2016-11-29 18:29:17
    Gliwice miasto wymarle: https://www.youtube.com/watch?v=mNQvi1MremQ&t=59s
  • makaron 2016-12-05 10:57:29
    Ciekawe czy doczekamy się czasów kiedy inwestycje w Gliwicach będą mieć sens. Chyba, że specjalnie żeby urząd miasta mógł mówić ile to wydali na ścieżki rowerowe i jak to są przyjaźni mieszkańcom - a to, że są bez sensu i równie dobrze te pieniądze można wyrzucić w błoto to już wolą przemilczeć.