Łunę z pożaru widać było na wiele kilometrów za Gliwicami. Ernsta Koenigsfelda obudził o czwartej rano  kantor, który wszedł do pokoju, płacząc i załamując ręce i zawołał: „Synagoga płonie. Wszystko stracone”. Była noc z 9 na 10 listopada 1938 r.
15 lipca 1937 r. zakończył się na Górnym Śląsku okres odmiennego niż w pozostałych częściach Rzeszy Niemieckiej traktowania Żydów. Po kolejnych, od 1933, falach terroru antyżydowskiego, mających miejsce w całych Niemczech, jeszcze w tym samym roku na terenie plebiscytowym Górnego Śląska udało się uzyskać specjalny status dla Żydów w wyniku tzw. petycji Bernheima. Wyrzucony w Gliwicach w 1933 z pracy za swe żydowskie pochodzenie Franz Bernheim odwołał się do Ligi Narodów, która zmusiła państwo niemieckie do przestrzegania na terenie plebiscytowym Górnego Śląska poszanowania praw mniejszości żydowskiej (tak jak i innych mniejszości), zgodnie z przyjętą w 1922 r. konwencją. Zwolnieni wcześniej prawnicy, lekarze oraz wszyscy inni usunięci z pracy za żydowskie pochodzenie mogli nadal pełnić swe obowiązki. Nie wykluczyło to różnych drobnych elementów dyskryminacji i nacisków, jak np. w Gliwicach zakaz wstępu Żydom na pływalnię, jednak była to sytuacja zupełnie wyjątkowa w skali ówczesnego państwa niemieckiego.

Po zakończeniu okresu obowiązywania konwencji w 1937 r. bardzo szybko  wprowadzono ustawodawstwo rasistowskie: żydowscy adwokaci utracili prawo występowania w sądach, lekarze zostali usunięci z ubezpieczalni społecznej, urzędnicy – z pracy w instytucjach państwowych, zabroniono Żydom wykonywania rzemiosła itd. Następowała eliminacja ludności żydowskiej z życia gospodarczego i społecznego. Doszło do rozbicia okien w synagogach Bytomia i Raciborza, profanowano cmentarze, zaczęły się przypadki bicia Żydów na ulicach, bojkotowano sklepy żydowskie, zamalowywano ich szyldy.

28 października 1938 r. polscy Żydzi mieszkający w Niemczech zostali deportowani, tzn. wywieziono ich na granicę polsko - niemiecką i tam pozostawiono. W Gliwicach w 1938 r. żyły 33 takie rodziny. Aresztowano je i wywieziono do granicy, nieopodal wioski Schönwald (obecnie Bojków), z nakazem przekroczenia jej bez możliwości powrotu. Po przekroczeniu,  bez odpowiednich dokumentów, musieli przez kilka dni czekać w Knurowie na wyjaśnienie prawne swej sytuacji.

7 listopada 1938 r. Herschel Grynszpan, w proteście przeciw sytuacji Żydów w Niemczech, zastrzelił w Paryżu sekretarza ambasady niemieckiej Ernsta von Ratha. Wydarzenie to stało się pretekstem do wzmożenia prześladowań, a w szczególności wydarzeń w nocy z 9 na 10 listopada. Akcja, kierowana przez NSDAP, przeprowadzona przez formacje SA i SS na terenie całej Rzeszy, doprowadziła do spalenia większości synagog, zniszczenia sklepów żydowskich, domów i mieszkań.

W Gliwicach członkowie SS zabrali od dozorcy klucze do synagogi i w nocy z 9 na 10 listopada podpalili ją. Była to akcja wcześniej dobrze przygotowana: mieszkańcom okolicznych domów zalecono spędzenie nocy poza swoimi mieszkaniami, a przed podpaleniem polano budynek synagogi benzyną.

W sprawozdaniu partyjnym zapisano: „w Gliwicach usunięto pieczołowicie w nocy przed podpaleniem synagogi jej dach miedziany, następnie zalano belkowanie benzyną, a we wczesnych godzinach porannych w czwartek podłożono ogień. SS, SA i HJ byli obecni. Policja znajdowała się na nieco oddalonych ulicach, aby zatrzymać gapiów. Sprowadzono zapobiegawczo, już przed podpaleniem, straż pożarną, ponieważ synagoga znajdowała się wśród budynków, które mogłyby się od niej zapalić. Pożar trwał dwa dni”.

Synagoga gliwicka, mieszcząca się przy Wilhelmsplatz (obecnie plac Inwalidów Wojennych) była jedną z największych i najpiękniejszych na Górnym Śląsku. Zbudowana w latach 1859 –1861 przez gliwickich budowniczych Salomona Lubowskiego i Louisa Troplowitza, w roku 1911, na uroczystość 50-lecia istnienia, została rozbudowana. Wspaniały fronton z elementami dekoracyjnymi w stylu mauretańskim wielokrotnie przedstawiano na pocztówkach i zdjęciach. Wnętrze było przestronne, trójnawowe, z dwiema kondygnacjami empor. Synagoga mogła pomieścić łącznie aż 1800 osób.
Niestety, tej nocy nikt nie był w stanie pomóc. Wezwana straż ogniowa nie gasiła pożaru, jedynie pilnowała, by nie rozprzestrzeniał się na sąsiadujące budynki. Po pożarze z synagogi pozostały fragmenty ścian bocznych i ściany tylnej, fronton natomiast uległ całkowitemu zniszczeniu.

Ofiarą „nocy kryształowej” stała się nie tylko synagoga: niszczono żydowskie sklepy, głównie przy Wilhelmstrasse (ul. Zwycięstwa), powybijano okna w mieszkaniach. Podobnie jak w całych Niemczech gliwickie ulice zasypały odłamki szkła z żydowskich mieszkań i sklepów, co spowodowało nazwanie tych wydarzeń „nocą kryształową” (niem. Kristallnacht). Podejmowano też próby podpalenia domu przedpogrzebowego na „nowym” cmentarzu żydowskim, zostały jednak one powstrzymane przez strażnika cmentarza (Horst Bienek opisuje płonący dom przedpogrzebowy, ale nie znajduje to potwierdzenia w innych dokumentach).

Jednocześnie od wczesnego ranka prowadzono aresztowania Żydów: o godz. 6.30 zatrzymano dr. Arthura Blumenfelda wraz z żoną, ok. godz. 10.00 – adwokata Ericha Schlesingera. Łącznie aresztowano ponad tysiąc osób. Gdy je prowadzono, na ulicach znajdowały się tłumy ludzi. Niektórzy wołali, by aresztowanych także oblać benzyną i podpalić. Jednak nie wszyscy: wśród mieszkańców Gliwic znaleźli się także tacy, którzy wyrażali swe niezadowolenie z zaistniałej sytuacji.

Spośród zatrzymanych wkrótce zwolniono kobiety, a następnie mężczyzn w wieku powyżej 60 lat i weteranów I wojny światowej. Aresztowanych mężczyzn w wieku 18 – 60 lat osadzono w żydowskim domu klubowym przy Kreidelstrasse (ul. Barlickiego). Przetrzymywano ich tam pod strażą SS przez dwa dni, wyszydzając i znieważając. Niektórzy  pospiesznie sporządzali testamenty. Po dwóch dniach ustawiono ich w szeregu  przed domem  i w eskorcie SS  poprowadzono na gliwicki dworzec, skąd zostali wywiezieni do obozu w Buchenwaldzie.

W drodze traktowano ich jak przestępców, bito, nie szczędzono wyzwisk. Po ciężkich przejściach obozowych, w czasie których m. in. rabin dr Samuel Ochs został pobity do krwi, część mężczyzn wróciła po trzech tygodniach, a część dopiero po sześciu miesiącach, kilka osób nie powróciło nigdy. Wypuszczano w pierwszym rzędzie tych, którzy zapewnili, że w krótkim czasie opuszczą Niemcy.

W Buchenwaldzie zmarło sześć osób z naszego miasta, w tym mistrz budowlany Ernst Ritter. Urnę z jego prochami przesłano do Gliwic i przekazano żonie, za co musiała jeszcze zapłacić. Takie działania nie były odosobnione: po nocy kryształowej wydano zarządzenie  nakazujące Żydom w całych Niemczech zebranie i wpłacenie miliarda marek jako odszkodowania na rzecz państwa niemieckiego!

Ruiny po synagodze skonfiskowała policja, pozostałości murów usuwano do końca listopada 1938 r., jednak zachowała się dolna, przyziemna część. W miejscu synagogi pozostał pusty plac, a w prasie gliwickiej dyskutowano nad jego wykorzystaniem. W marcu 1939 opracowano projekt zagospodarowania tego miejsca, według którego miał powstać plac targowy, a za nim plac zabaw dla dzieci.
Po 1945  miejsce po synagodze przez wiele lat pełniło funkcję placu zabaw dla dzieci i skweru. Stan taki trwał do momentu sprzedaży terenu w 2002 r. prywatnemu właścicielowi. Wraz ze zmianą własności nastąpiło odgrodzenie, a jesienią 2006 doszło do likwidacji ostatnich przyziemnych części dawnej synagogi.


Miejsce, w którym mieściła się synagoga, upamiętniono w 2003 r. tablicą ufundowaną przez osoby związane z przedwojenną społecznością gliwickich Żydów, dzięki działaniom Fundacji Forum Dialogu Między Narodami. Tablica – zaprojektowana przez prof. Krzysztofa Nitscha – umiejscowiona jest na sąsiadującej z synagogą kamienicy. Wyryty na niej napis głosi: „W tym miejscu w latach 1861 – 1938 stała synagoga. Pamięci gliwickich Żydów”.

Bożena Kubit

Opracowano na podstawie publikacji:
Żydzi gliwiccy. Materiały z konferencji Muzeum w Gliwicach 17 – 18 listopada 2005, Gliwice 2006;
B. Kubit, Żydzi gliwiccy. The Jews of Gliwice. Juden in Gleiwitz, Gliwice 2005
oraz wspomnień byłych mieszkańców Gliwic.
Zdjęcia pochodzą ze zbiorów Gminy Żydowskiej w Katowicach oraz zbiorów prywatnych.
Pierwodruk opracowania (w wersji skróconej): Gliwicki Magazyn Kulturalny, nr 11/2007.


wstecz

Komentarze (5) Skomentuj

  • labander 2018-09-23 18:09:12
    Witom Powtarzane som sam juzas' ino pouprowdy i stereotypowe powielynia. Historia sam poruszono je o wiele ciekawszo i pouno dzisiej przemilczanych faktow. Czymu niy godo sie o parze kochankow = Grynszpan & Rath. Synagogi naszyj reszta stoua jeszcze dugo a dokuadnie pozar przetrwauy wieze, fragmynty scian i couke pywnice. Mury piyntra nad pywnicami stouy jeszcze w latach 60ych. Swiynte teksty(tora i inksze) zydowske wczesniyj zostauy zakopane na zydowkim kerhofie potajymnie i zgodnie z obrzondkym, ale czynsc' ich (tora) przetrwaua niyzakopano i dopiyro po upadku zelaznyj kurtyny potajymnie wywieziono zostaua do Nowergo Jorku. Tora ta je tam do dzisiej i rabin jednyj ze znanych nowojoprskich synagog (ta je mi znano) zbadou jom i dou odrestaurowac'. Niystety niy wszyske przetrwaue "pisma" uniknouy zaguadzie = przi przekazaniu potajymnym tych starych tekstow czyns'c' z nich ulegua ostatecznie totalnymu zniszczyniu. Tora kero przetrwaua dzisiontki lot pospiesznie, w strachu, ale bez specjalnych s'rodkow kospiracji, samolotym przemycono do USA. Som ludzie w Glywicach kerzy wiedzom kto i jak to umozliwiou, a amerykan'sko-zydowsko prasa szczycioua sie opisym persony kero jom wywiozua z Polski w czasie tzw "odwilzy". Z ciekawostek dodac' warto tysz ze kole tzw nowyj syngogi boua tzw staro syngoga - wczesniyj bou to jedyn z glywickich "zamkow" i w pewnym czasokresie boua usytuowano tam w niyj przyndzalnia jedwabiu. Sam poruszony je tym wontek uprawy we Glywicach morwy i chodowli jedwabnikow - to na rozkaz cesarski. ale to juz blank inkszo inkszos'c' ... Pyrsk!
    • Irmgarda 2018-11-10 16:46:58
      Bardzo ciekawy komentarz, dziękuję! Można coś więcej o parze kochanków?
      • LABANDER 2018-11-10 18:13:17
        Witom Juz lata tymu przipominouech ciekawym geszichty Glywiczokom o prawdziwym tle tych wydarzyn'. Von Rath miou w paryskim s'wiecie homoseksualny w tamtym czasie miano-przidomek "die Botschafterin" czyli po polsku cos' w rodzaju "ta ambasadorka" (moje wolne tuplikwanie/tumaczynie tego przidomka). Bou on tysz stauym gos'ciym w zanym homoseksualistom paryskim lokalu "Le Boeuf sur le Toit" (i iw nkszych tego typu lokalach ich z Grynszpanym razym czynsto widywano). Inkszym odniego przidokym w tym pous'wiatku bouo miano "„Notre Dame de Paris“ (sam chyba nic tuplikowac' niy poczebuja ... ). On w tym czasie w tym lokalu i tym pous'wiatku afiszowou sie miyj abo wiyncyj gynau ze wspominanym sam modzikym, kerymu bouo niy inaczyj jak Herschel Grynszpan. Bzdurne je twierdzynie ze Grynszpan chciou naszego von Welczka zaszczelic', on od samego poczontku chciou zaszczelic' swojego "partnera" przez kerego odczuwou sie wykorzystanym i w pewnym synsie zdradzonym. Jak wiadomo Grynszpan bou we Francyji niylegalnie i bou bezrobotnym. Odniego kochanek robiou mu nadzieje na legalne papiory (paszport), ale Grynszpan sie sam na nim zawiod. Tak powstaua w mys'li modzika (bou przeca ino 17 lot smarkaty !) mys'l o zastrzelyniu "zdrajcy". Francuske dochodzynie jednoznacznie okres'lauo tego modzika jako uprawiajoncego "prostytucja". Ale faszysty niymiecke to ukrywali i zatuszowali. co bouo tego prziczynom to tysz wiadomo - chodziouo o wykorzystanie tego w propagandzie tak jak to zresztom uczynione bouo. Som von Rath mog przezyc', ale odniego s'mierc' boua faszystom niymieckim na rynka, bezto zajon sie rannym znany przestympca-lekarz, zajon sie nim tak odpowiednio jak potym setkami inkszych ofiar (za co zresztom zostou odpowiednio skazany) ... dalyj bydzie juzas' ...
        • LABANDER 2018-11-10 18:43:23
          Lekarz tyn mianowou sie Karl Brandt i we Norymberdze skazany zostou na kara s'mierci przez powieszynie. Wiyncyj posznupejcie so o nim we i-necu same. Do procesu Grynszpana doszuo i niydoszuo ..., - przewieziny sie on ostou do niymieckego suawnego wiynziynia Moabit, i jak wiymy tego samego lata przeca Hitler juz bou w Paryzu. Faszysty mieli Grynszapna zaplanowane jeszcze w swojyj propagandzie dalyj wykorzystac' - zresztom wydali potym np odpowiednio propagandowo kniga pt "Gelbbuch über Grünspan und seine Helfershelfer" (som titel juz godo za sia i wszysko tuplikuje) , a do pokazowego procesu w tym synsie jako tako pouowicznie ino doszuo, a to w synsie podniesionego oskarzynia o zdrada stanu i morderstwo. Wiela niy trwauo a z Berlina nakazane ostauo sie wstrzymac' couki proces. Co dalyj? Jedne godajom ze Grynszpana wykon'czyli we Sachsenhausen, a coniykere ze on jednak przezou wojna (miou byc' widzianym po wojnie). W kozdym razie na papiorze oficjalnie uznany zostou niyzywym dopiyro w roku 1960 ... . To by bouo na tela.
          • LABANDER 2018-11-15 06:38:37
            ps egzystujom nawet fotografie: 1) tyj glywickyj tory wywiezionyj/przemyconyj dwadziysciapora lot tymu curik z Glywic do USA, i tego kery jom przemyciou 2) w sprawie Grynszpana je fotka kero pokazuje go przeszuo rok po zakon'czyniu wojny / wykonano na terynie Niymiec Szczeguowych informacji i dokumyntow na oba tematy udziela juz ino prywatnie.