Akcję zorganizował Sławomir Pastuszka z Pszczyny, historyk – judaista, genealog, publicysta i społecznik, ratujący od zapomnienia nekropolie żydowskie województwa śląskiego. Małym cmentarzem w Sośnicowicach zainteresował się już wcześniej – to dzięki niemu w tym roku teren ogrodzono. Brak płotu powodował okradanie miejsca – ginęły macewy z piaskowca.
W sierpniu zorganizowano wielkie sprzątanie. Kilka dni wcześniej przy wejściu pojawiła się zaś tablica informacyjna i ławka, a przy prowadzącym na cmentarz wąwozie ustawiono kierunkowskaz. Wszystkie te elementy współgrają stylistycznie z nowym ogrodzeniem. Teraz i wąwóz, i teren nekropolii wykoszono. Społecznicy wygrabili też liście, przycięli gałęzie drzew, uporządkowali część frontową.

Pastuszka, który zawsze chętnie odpowiada na wszelkie pytania dotyczące przeszłości takich miejsc, uważa, że akcja była świetną lekcją historii, połączoną z czynieniem dobra. Dziękuje za poświęcony czas i zaangażowanie wolontariuszom, szczególnie Barbarze Ludwig, przewodniczącej rady mieszkańców, która nad wszystkim czuwała i przygotowywała posiłki dla osób zaangażowanych w prace, strażakom ochotnikom oraz członkom rady mieszkańców, a także władzom gminy, które zajęły się wywozem odpadów zielonych. 

Akcja była możliwa dzięki dofinansowaniu z Narodowego Instytutu Dziedzictwa w ramach projektu „Wspólnie dla dziedzictwa”, pozyskanemu przez Fundację Dziedzictwa Narodowego dla Koalicji Opiekunów Cmentarzy Żydowskich w Polsce.

– Choć na cmentarzu w Sośnicowicach nie zachowało się wiele, bez wątpienia jest to obecnie jedna z najlepiej utrzymanych nekropolii żydowskich na Górnym Śląsku, o ile nie w całej południowej Polsce – twierdzi Pastuszka. 

I zapowiada: – Wspólnie będziemy dążyć do utrzymania osiągniętego stanu i w miarę możliwości, co jakiś czas, go ulepszać.

Sośnicowicka nekropolia leży przy ulicy Gimnazjalnej. To najmniejszy zachowany cmentarz żydowski w naszym województwie, założony w roku 1829, a działający do 1894. Dewastacja z czasów III Rzeszy spowodowała, że pozostały tu tylko pojedyncze fragmenty macew. Miejsce nie było ogrodzone od 1938 (otaczają je pola), czyli momentu dewastacji – zniszczono wtedy część nagrobków, spalono drewniany dom przedpogrzebowy i ogrodzenie. 

Brakuje tu bardzo ważnego elementu: obelisku Mendla Chotzena z roku 1847, jedynego zachowanego w całości nagrobka. Obecnie jest poddawany renowacji w zakładzie kamieniarskim i wkrótce wróci na swoje miejsce. 

(ms)

Galeria

wstecz

Komentarze (1) Skomentuj

  • ers 2020-09-03 15:41:43
    Wątpię że w 1938 r. nekropolia była w takim stanie jak obecnie. Do doszczętnej dewastacji z pewnością przyczyniły się bardziej lata 1945-2019.