Jeszcze w listopadzie, po otrzymaniu prestiżowej nagrody w konkursie International Songwriting Competition w Nashville, w którym talent Karo dostrzegł sam Tom Waits oraz reedycji płyty „NORMAL”, Karo Glazer ogłosiła premierę świątecznego singla zatytułowanego „So This Is Xmas”.

Piosenka trafiła na platformy streamingowe oraz do wszystkich salonów sieci Top Hi-Fi, w których przez cały okres przedświąteczny będzie można odsłuchać piosenkę oraz obejrzeć teledysk.
Gdy do niej dzwonię, nie jest wprawdzie tysiące mil od domu – o czym opowiada w swoim utworze – ale setki na pewno. O tym, jak spędzi święta, a także o utworze i teledysku „So this is Xmas”, rozmawiam z jego autorką, Karo Glazer.

Zdarzyło Ci się nie dotrzeć na święta do domu?
Tak i nie jest to fajny stan. Zdarzyło mi się także, że byłam na święta planowo gdzieś indziej, np. w Szkocji czy Francji. To było ciekawe przeżycie. Zupełnie inny smak świąt, inni ludzie, inne kolędy. Wszystko inne. Brakowało mi tylko zupy grzybowej.

Jak wyglądają święta w Twoim domu?
Są bardzo rodzinne. Nie wyjeżdżamy nigdzie. Ta część rodziny, która jest nam bliska, jest również z Gliwic. W jednym roku te święta są w moim rodzinnym domu, w kolejnym u mojego wujka. Co roku jedni wyręczają drugich, co jest bardzo fajną tradycją, bowiem zawsze jedna z gałęzi rodziny ma trochę więcej spokoju, a druga przygotowuje wtedy Wigilię dla reszty. A potem role się odwracają. W tym roku ja trochę więcej odpoczywam, a gotować będą moje kuzynki.

Oczywiście, kolędy śpiewacie?
Tak, tak śpiewamy (śmiech). I paradoksalnie to nie ja jestem prowodyrką. Wujek Henio jest tu liderem i to on zazwyczaj najgłośniej śpiewa. Ja się, oczywiście, dołączam, ale to wujek proponuje, którą kolędę wykonamy. Lubimy je śpiewać. Jak żył mój dziadek, to i on bardzo lubił je śpiewać, dlatego kolędy i pastorałki były na naszych świętach od zawsze.

A zaśpiewacie także „So this is Xmas”?
Jest taka szansa. Na pewno będzie leciała ta piosenka. Ja już w tamtym roku ją grałam. Mój brat zna już cały jej tekst (śmiech).
Piosenka powstała dwa lata temu, przed samą pandemią, gdy byłam w Nowym Jorku, właśnie w takim przedświątecznym okresie. 22 grudnia wylatywałam do domu. Teledysk natomiast nagraliśmy w lipcu, w studiu. Śmieję się, że w tym roku mam dwa razy święta…

Domyślałam się, że nie nagrywaliście teledysku teraz i jestem pełna podziwu, że udało Wam się tak dobrze odtworzyć klimat świąt.
Długo zastanawialiśmy się, w jaki sposób oddać magię świąt, gdy na dworze jest tak ciepło i mamy środek lata. Popracowaliśmy nad tym klipem mocno światełkami i się udało. Choć przyznam, że bardzo dziwne było ubieranie choinki o tej porze roku. Ale jak weszliśmy do tego przystrojonego świątecznie studia, to ojej… Naprawdę wszyscy się uśmiechnęliśmy, przyznając, że da się stworzyć atmosferę świąt w lipcu… Każdy z nas przyniósł coś z domu, więc mieliśmy okazję spędzić święta razem, z moją drugą, muzyczną rodziną. Taka ciekawostka – w teledysku występuje mój „oryginalny” brat i moja „oryginalna” mama.

Gwiazdka latem… Czemu nie? Właściwie, dlaczego nie miałaby trwać cały rok?
Uważam, że to jest całkiem niezły pomysł. Zwłaszcza, jeśli sprawimy tym radość naszym bliskim. Co ryzykujemy? Tylko dobrą zabawę w gronie najbliższych.
Karo, życzymy Ci, aby Twój utwór stał się świątecznym evergreenem na całym świecie. Dla Gliwic już samo pojawienie się „So this is Xmas” na zagranicznych playlistach jest wielkim powodem do radości.
 

Adriana Urgacz-Kuźniak
 

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj