Pionierskie zabiegi w Narodowym Instytucie Onkologii.  
Trzy pionierskie zabiegi naświetlania niskimi dawkami promieniowania jonizującego u chorych z ciężkim przebiegiem COVID-19 przeprowadzili  radioterapeuci z Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach. To efekt współpracy ze specjalistami z Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Szpitala Specjalistycznego Nr 1 w Bytomiu.

Chodzi o 62- letnią kobietę i dwóch mężczyzn w wieku 49 i 67 lat. - Trafili do nas w stanie ciężkim, z szybko postępującą chorobą i złym rokowaniem. Zabieg był dla nich ostatnią deską ratunku ponieważ wyczerpaliśmy już wszelkie możliwości leczenia i nie przyniosły poprawy. Choroba przebiegała bardzo agresywnie i mogła zakończyć się dramatycznie – wyjaśnia dr Jerzy Jaroszewicz, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Szpitalu Specjalistycznym nr 1 w Bytomiu.

W chwili przyjęcia do bytomskiej kliniki chorzy mieli obniżone stężenie tlenu we krwi do 80-85 proc., czyli do poziomu zagrażającego ich życiu. Przebieg zakażenia był tak gwałtowny, że w krótkim czasie doszło do tzw. burzy cytokinowej – niebezpiecznej reakcji zapalnej prowadzącej do obumierania tkanki płucnej i niewydolności oddechowej. Gdyby nie poddano ich nowatorskiej metodzie leczenia prawdopodobnie podłączono by ich do respiratora.

 - Pacjenci czują się już lepiej. U dwóch pierwszych zaobserwowaliśmy bardzo korzystne działanie radioterapii: poprawiła się saturacja krwi (zawartość tlenu zwiększyła się do powyżej 90 proc.), zmniejszył stan zapalny, duszności nie są już tak uciążliwe. Nadal podajemy tlen i ich obserwujemy. Kontrolne badania płuc – najpierw RTG, potem tomografia komputerowa, pokażą, czy pod wpływem pionierskiego leczenia ustąpiło zapalenie płuc. Trzeci pacjent był w najcięższym stanie. Wcześniej również otrzymał leki przeciwwirusowe i przeciwzapalne, ale nadal obawialiśmy się o jego życie. Dlatego zdecydowaliśmy się na eksperymentalną terapię w Gliwicach.  Ten pacjent również czuje się lepiej, ale jeszcze za wcześnie, by mówić o znacznej poprawie. Ta jest widoczna zwykle po kilku dniach od zabiegu radioterapii - mówi dr Jerzy Jaroszewicz.

Pomysłodawcą jednorazowego zastosowania niskodawkowej radioterapii u chorych z ciężkim przebiegiem COVID-19 jest dr hab. n. med. Tomasz Rutkowski z I Kliniki Radioterapii i Chemioterapii Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach, zastępca dyrektora ds. naukowych, autor wielu innowacyjnych projektów naukowych. Ta nowatorska metoda leczenia jest, jak tłumaczy, dedykowana chorym z ciężkim przebiegiem  COVID-19. W ramach eksperymentu medycznego terapii z użyciem niskodawkowego promieniowania jonizującego zostanie poddanych 10-15 chorych. 
 
Szybki rozwój antybiotykoterapii sprawił, że radioterapia przestała odgrywać znaczenie w leczeniu zapalenia płuc. Nadal stosuje się ją w łagodzeniu stanów zapalnych, np. tkanki łącznej, kości czy stawów. Specjalistów z gliwickiego ośrodka zachęciły do tego również pojedyncze doniesienia naukowe na temat skuteczności niskodawkowej radioterapii u pacjentów z COVID-19. 

(ml/NIO) 
wstecz

Komentarze (0) Skomentuj