Piast w wyjazdowym meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy pokonał Wartę Poznań 3:2. 

Było to pierwsze zwycięstwo niebiesko-czerwonych nad tym rywalem w historii ich ekstraklasowych potyczek. Wygrana nad poznaniakami wydłużyła serię meczów Piasta bez przegranej do 11. Tym samym wyrównali oni swój rekord, który wyśrubowali w sezonie mistrzowskim.

Początek tego meczu to wzajemne badanie się rywali, a z boiska wiało nudą. Kibice ożywili się dopiero w 17. minucie. Jakub Holubek z boku pola karnego chciał dograć piłkę w szesnastkę, a interweniujący Łukasz Trałka tak niefortunnie przeciął to dośrodkowanie, że wpakował futbolówka do własnej bramki. W 31. minucie po rzucie rożnym zakotłowało się z kolei w polu karnym Piasta. Aleksandr Pawłowiec główkował z 5 metra, fenomenalną interwencją popisał się František Plach, jeszcze próbował dobijać Dawid Szymonowicz, ale został kopnięty przez Ariela Mosóra. Sędzia skorzystał z podpowiedzi kolegów z wozu VAR i wskazał na 11. metr. Jedenastkę na gola zamienił Michał Kopczyński. Ta bramka nie wpłynęła na zmianę sposobu gry żadnej ze stron. Dalej oba zespoły bardziej koncentrowały się na obronie niż atakowaniu bramki rywala.

 

W niedzielę, 8 maja Piast zagra przy Okrzei z Lechem Poznań. Początek spotkania o godzinie 17.30.
 

Druga połowa była znacznie lepsza od premierowej. Pierwsi okazję do zdobycia gola mieli gospodarze. Frank Castañeda w sytuacji sam na sam z Plachem trafił w słupek. W 65. minucie odpowiedział Piast - Kądzior uderzył z dystansu tuż nad poprzeczką. Minutę później gliwiczanie cieszyli się z drugiego gola. Michał Chrapek uderzył z 20 metra, bramkarz Warty odbił piłkę do boku, dopadł do niej Alberto Toril i wpakował ją do siatki. Był to pierwszy gol Hiszpana od października ubiegłego roku. Warta odpowiedziała na kwadrans przed końcem, gdy Miłosz Szczepański dośrodkował z prawej strony, a Adam Zreľák uprzedził Tomáša Huka i z wepchnął piłkę do bramki. Z nudnego spotkania w pierwszej połowie, po przerwie zrobiło się ciekawe i emocjonujące widowisko. W 82. minucie po rzucie wolnym, piłkę przed pole karne wybił zawodnik Warty, tam był Martin Konczkowski, który mocno uderzył w kierunku bramki. Futbolówka w gąszczu nóg trafiła jeszcze Dawida Szymonowicza, zmyliła bramkarza i Piast znów objął prowadzenie. Chwilę później szansę na kolejne wyrównanie mógł mieć jeszcze Zreľák, tyle że w ostatniej chwili, metr przed bramką, uprzedził go Konczkowski. Warta do samego końca odważnie atakowała, ale nie zdołała już odebrać rywalom cennego zwycięstwa. Gliwiczanie cały czas mają szansę na zajęcie 4. miejsca, które daje prawo gry w eliminacjach do Ligi Konferencji. Ich dystans do czwartej Lechii zmalał do 3 punktów, bo gdańszczanie zremisowali w tej serii gier z Zagłębiem Lubin.

Piast: František Plach – Tomáš Huk, Jakub Czerwiński, Ariel Mosór, Martin Konczkowski, Michał Kaput (80’ Michael Ameyaw), Tom Hateley, Michał Chrapek, Jakub Holúbek (80’ Aléxandros Katránis), Kamil Wilczek (53’ Alberto Toril), Damian Kądzior (90’ Arkadiusz Pyrka).

 

Waldemar Fornalik: pierwsza połowa nie zapowiadała takich emocji, które miały miejsce w drugiej części. Mecz był mocno zamknięty, taktyczny, ale mimo to, obie drużyny strzeliły po golu. Niekoniecznie to były sytuacje, po których padają bramki - samobój i karny po przypadkowym kopnięcu. Później sporo się działo. Dobrze zareagowaliśmy, a w drugą połowę weszliśmy bardziej zdecydowani i zmotywowani, widząc, że z Wartą nie ma przelewek, choć wiedzieliśmy o tym od samego początku. Przy stanie 1:1 rywale mieli słupek po naszym błędzie, a później role się odwróciły i przy 2:1 mogliśmy jeszcze podwyższyć. Finał jest dla nas radosny. Zabieramy trzy punkty po spotkaniu z drużyną, która naprawdę bardzo dobrze funkcjonuje. To jest bardzo ciężko wywalczone zwycięstwo, dlatego zespołowi należą się duże gratulacje.

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj