Piłkarze Piasta Gliwice od wyjazdowej porażki 0:2 z Jagiellonią Białystok rozpoczęli nowy sezon w PKO BP Ekstraklasie. 

Waldemar Fornalik przed meczem z „Jagą” dokonał tylko dwóch zmian w porównaniu do tego, co najczęściej oglądaliśmy w poprzednim sezonie. Obie roszady w zasadzie były wymuszone, bo odszedł Martin Konczkowski, a z powodu kontuzji nie mógł zagrać Damian Kądzior. Ich miejsce zajęli odpowiednio Arkadiusz Pyrka oraz debiutujący w niebiesko-czerwonych barwach Grzegorz Tomasiewicz. 

Początek meczu był wyrównany, choć chaotyczny. Oba zespoły nie potrafiły sobie wypracować klarownej sytuacji. W 19. minucie świetną okazję zmarnował Jakub Czerwiński. Po kontrataku znalazł się sam na sam z bramkarzem gospodarzy, ale w porę zablokował go obrońca. Mimo, że w kolejnych minutach lepiej prezentowali się gliwiczanie, to gola zdobyli miejscowi. W 29. minucie po rzucie rożnym piłka spadła pod nogi Jesusa Imaza, który stały trzy metry przed bramką Piasta, a Hiszpan takich sytuacji nie zwykł marnować. Piast chciał zdobyć wyrównującego gola, jednak pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem gospodarzy.

Drugą część meczu gliwiczanie zaczęli bardzo dobrze. Przez pierwsze 10 minut miejscowi nie potrafili wyjść z własnej połowy. Gliwiczanie grali wysokim pressingiem i skutecznie rozbijali próby wyprowadzenia akcji przez Jagiellonię. W 60. minucie obaj trenerzy zdecydowali się na zmiany. W zespole Piasta plac gry opuścili Arkadiusz Pyrka i Rauno Sappinen, a na murawie zameldowali się Michael Ameyaw i Alberto Toril. Ten drugi kilka minut po wejściu miał stuprocentową sytuację, na doprowadzenie do remisu. Po błędzie bramkarza Jagiellonii, który wyszedł przed pole karne, Hiszpan dostał pod nogi piłkę i posłał ją w kierunku pustej bramki, nie trafił jednak w jej światło. Hiszpan miał potem drugą „setkę” w tym meczu, jednak strzelając z 10 metra trafił prosto w ręce golkipera. Sędzia Daniel Stefański doliczył 5 minut do tego spotkania. To sporo, aby odrobić stratę jednej bramki. Gliwiczanie rzucili wszystko na jedną szalę, lecz się nie opłaciło. Na minutę przed ostatnim gwizdkiem, gospodarze przejęli piłkę, ta trafiła do Marca Guala, a Hiszpan idealnie wypuścił na pozycję sam na sam z Františkiem Plachem debiutującego w zespole gospodarzy 16-letniego Mateusza Kowalskiego, który precyzyjnym strzałem ustalił końcowy wynik tego meczu. 

Piast: František Plach - Tomáš Huk, Jakub Czerwiński, Ariel Mosór - Arkadiusz Pyrka (61’ Michael Ameyaw), Grzegorz Tomasiewicz (88’ Constantin Reiner), Tom Hateley, Michał Chrapek, Aléxandros Katránis (78’ Jakub Holúbek) - Rauno Sappinen (61’ Alberto Toril), Kamil Wilczek. 

 

Waldemar Fornalik: Z mojej perspektywy mogę powiedzieć, że publiczność w Białymstoku zobaczyła ciekawe i emocjonujące spotkanie. Szkoda, że przegrane przez nas, bo myślę, że z zaprezentowanej przez nas gry i stworzonych sytuacji, to nie powinniśmy byli tego meczu przegrać. Tak to jednak w piłce bywa. Nie jestem zadowolony z wyniku, ale jestem zadowolony z postawy drużyny, bo jako zespół funkcjonowaliśmy naprawdę dobrze. Ktoś może powiedzieć, że to nie odpowiada końcowemu wynikowi, ale oczywiście, popełniliśmy też błędy. Na przykład ten przy pierwszej bramce, który potem rzutował później na to, jaki sposób gry musieliśmy podjąć w drugiej połowie. Pomimo tego, że Jagiellonia zmusiła nas do ataku pozycyjnego, to zdołaliśmy wykreować sobie sytuacje, po których normalnie padają bramki. My ich nie zdobyliśmy dlatego przegraliśmy mecz. Podziękowałem drużynie za postawę, ale jednocześnie im współczułem, że ten mecz przegraliśmy.

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj