Dlatego w „Nowinach Gliwickich” otwieramy cykl „Debiuty”. Zapraszamy osoby, które piszą wiersze, opowiadania, krótkie formy literackie albo tworzą prace graficzne. Swoje prace można przesyłać na adres: redakcja@nowiny.gliwice.pl. Prosimy o dołączenie danych kontaktowych.
Cykl otwierają wiersze Arkadiusza Kasperczyka.
Judasze
w tej matni za i przeciw
z wyczerpania zez rozbieżny
siłą tysiąca dioptri
subtelnie ale jednak odtrąca mi oko od oka
jakbym miał wszystkie niedopatrzenia sprostować
pochowane w zaropiałych geodach
gdzie w szkle mętów ciał i mięsa
i w krysztale ich łez drążących skały
i w pryzmacie ich soli przemysłowej
odbijają się awersy od reperkusji pragnień
i awersje do rewersów od rewersów marzeń
i jak na dłoni rodzą się wtedy powidoki
pomiędzy nanometrami elektormagnetyki
tak prawdziwe jak tylko sobie tego zażyczę
i w tej mantrze z zenitu po horyzont
od niechcenia oko, oczy, oka rybie
mocą miliona optyk
łapczywie, nieustannie drążą próżnię
w nic nieznaczącym miejscu we wszechświecie
a te siedem minut to dla nich krotochwila jedynie
podczas której słońce urosło we mnie jak duma
i oczom jak dwie pulpy pergaminu
tym oczom nie wierząc, że zdarzyłem się światu
rentgenem ujrzałem kości pod skórą
i w sobie dojrzałem światło
i jak na dłoni mi urosły kwiaty
pomiędzy palcami chudymi, grubymi
w lustrze ultrafioletu
i w tej materii od lewej na prawo
z wycieńczenia drżąc powieki
energią tryliona trylionów
zwyczajnie rzęs trzepotaniem
przeistaczają porządek zer i jedynek i burzą ściany
ściany czwarte i na punkt cienkie
a na powierzchniach olbrzymów wzburzają cyklony
i kiedy niebo ma nam się zwalić na głowy
i całą ludzkość w ogniu strawić
jedną jeno myślą przekreślam proroctwa
i świadomością staje naprzeciw fasady słońca
i co? i pragnę je ucałować
pomiędzy promienie podczerwonych polików
spalonych jak moje ze wstydu
i w tej matrycy czarno na białym
wbrew zwątpieniu bystrość wzroku
potęgą nieskończoności
jak głupiec uparcie dryluje w martwym punkcie
który jak czas jawił mi się od... zawsze
i od zawsze, no przecież, wierci dziurę
w brzuchu najjaśniejszego bałwana
i z każdą żałosną reinkarnacją coraz to głębiej
i głębiej
aż na wylot, teoretycznie
i przeklinając heliocentrystów na amen
i ślepnąc od świateł
jak horyzont zasiewam ciemność na firmamencie
który nikomu nie przyszedł do głowy
i ze źrenic
w które otchłań patrzy jak w lustro
wypełza wyziew na panoramę tęczówek
a wszystko to w późne południe
przywodzi ziemię spaloną
jałową
*
Zła
jestem łzą gorzką jak rdza
łzą zgubioną w deszczu
przez nieopatrznego płaczka
nie myl, bo nie jestem kroplą
i nie pytaj dlaczego
- o to jedno proszę, nie drąż skał
jeśli w ogóle, to pojawię się nagle
słonecznym wiatrem pchnięta w judasz zdarzeń
by zagrzana wargą
spłynąć, wytopić brud z policzka
cienkiego jak karton
i w gipsowej jusze czerepu
wyryć bruzdy głębokie na grubość pajęczyny
w czyim oku jestem tą łzą
na czyim licu zatańczę dans makabr
nie wiem, nie znam
nazwać się umiem kiedy ten ktoś płacze
ale czy to samo znaczę dla obcego
?
jeśli w ogóle
a szansa jest niezerowa
to przydarzę się światu
mimo całego mniemania, które zawierają takie stwierdzenia
a potem z linii szczęki
ześlizgnę się w jałowość ziemi
jak traktorem trepa
przykryta deklem niepamięci
Jestem laureatem licznych konkursów poetyckich i prozatorskich w obrębie powiatu gliwickiego. Część z nich odbywała się pod patronatem takich poetów, jak m.in. Krzysztof Siwczyk, Paweł Lekszycki czy Wojciech Brzoska.
W technikum współzałożyłem klub literacki „Quo Vadis”, a podczas krótkiego epizodu na filologii polskiej Uniwersytetu Śląskiego zostałem współzałożycielem grupy poetyckiej „Ślusarze”.
Do dzisiaj udaje mi się skutecznie łączyć w sobie te dwa światy – artystyczny i techniczny – czego efektem jest bogata w wyobrażenia poezja, przepełniona technicznymi terminami. Inspirację czerpię z Awangardy Krakowskiej i jej zachwytu nad nowoczesnością, dynamiką świata oraz przemysłem. Nie podzielam jednak postulatu o skrajnej oszczędności słowa, a nawet chciałbym widywać w tym naszym poetyckim półświatku coraz więcej długich wierszy.
Pochodzę z Pyskowic, ale znaczną część życia spędziłem w Gliwicach. W Łabędach mieszkają moi dziadkowie, na Sikorniku poznałem swoją żonę, na Zatorzu się uczyłem, a obecnie pracuję w Sośnicy. Dlatego tym bardziej cieszy mnie debiut na łamach „Nowin Gliwickich”.


Komentarze (0) Skomentuj