Wracamy do sprawy z ubiegłego roku – księdza., na którego posesji policjanci i pracownicy firmy Tauron znaleźli duże ilości „lewego” spirytusu oraz nielegalne przyłącze prądu. Sprawę alkoholu umorzono w prokuraturze i przekazano celnikom. Jak z przyłączem, w zasadzie nie wiadomo.
               
W maju ubiegłego roku policja otrzymała anonimową informację o kradzieży prądu na posesji znajdującej się na terenie powiatu, w lesie między Kozłowem a Brzezinką. Na miejsce pojechali policjanci oraz pracownicy Tauronu. Donos potwierdzono. Nielegalny pobór polegał na podłączeniu przewodu zasilającego urządzenia elektryczne z sąsiedniego budynku, z którego wcześniej wymontowano licznik. 

Przy okazji kontroli gniazdek oraz instalacji odkryto 51 butelek ze spirytusem (charakterystycznych dla tych przywożonych do nas nielegalnie zza wschodniej granicy) oraz 30-litrowy baniak, wypełniony spirytusem do połowy, do tego kilkanaście domowych nalewek owocowych i miodów pitnych. Wszystko, oczywiście bez polskich znaków akcyzy skarbowej, znajdowało się w budynku gospodarczym niedaleko leśniczówki. 

Jak się okazało, leśniczówka należała do proboszcza z Kozłowa. Ten przez lata nie mieszkał na plebani przy kościele, ale właśnie w domu w lesie, który podobno kupił od nadleśnictwa. Kiedy posesję odwiedzili policjanci oraz Tauron, księdza nie zastali – był na wycieczce w górach, z której szybko jednak wrócił. Na miejscu przebywała jedynie starsza pani, jego gosposia oraz obywatel Ukrainy, który przedstawił się jako kuzyn plebana.

Od jakiegoś czasu ksiądz nie mieszka także w leśniczówce. Wyprowadził się z niej do mieszkania w centrum Gliwic zaraz po tym, jak napadnięto na plebanię w Kozłowie. Proboszcza nie było wtedy w domu. Sprawcy pytali o niego, żądali pieniędzy, poturbowali gosposię.      

Podejrzenia padły jednak na duchownego – nie tylko był właścicielem leśniczówki, ale znano go w okolicy z zamiłowania do robienia nalewek, częstował też nimi i obdarowywał swoich gości. 

Kiedy po przeszukaniu posesji rozmawialiśmy z księdzem, ten do winy się nie przyznał. Poinformował, że mieszka u niego teraz dwóch znajomych Ukraińców, ale czy to oni są odpowiedzialni za kradzież prądu i nielegalny spirytus, tego nie wiedział. Pleban potwierdził, że robi nalewki, ale wyłącznie na legalnym spirytusie i na użytek własny. 

To była wersja dla „Nowin”. Drugą duchowny podał innym mediom. Zgodnie z nią, pierwszy karton z butelkami bez akcyzy miał mu zostawić kiedyś w podzięce pewien Ukrainiec, któremu proboszcz pomógł finansowo w kłopocie. Ksiądz nie zgłosił tego faktu policji, bo spirytusem zdezynfekował ponoć ule, kiedy zachorowały mu pszczoły. Karton znaleziony w szopie w maju miał dostarczyć ten sam Ukrainiec, ale już pod nieobecność i bez wiedzy kapłana.     

Śledczy wszczęli dochodzenie w sprawie podejrzenia kradzieży prądu, wyjaśniali również kwestię alkoholu bez polskich znaków akcyzy skarbowej. Sprawę przekazano gliwickiej prokuraturze, a z uwagi na uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa z Kodeksu karnego skarbowego, powiadomiono służby skarbowe.

Śledztwo wykazało, że ciecz w butelkach oraz beczce to nielegalny spirytus. Ksiądz był w jego posiadaniu. Policjanci z wydziału walki z przestępczością gospodarczą sprawę przekazali urzędowi skarbowemu – tam dowiedzieliśmy się, że urzędnicy alkohol zlikwidowali. 

Prokuratura z kolei, we wrześniu 2018 r., umorzyła sprawę, bowiem czyn nie stanowił przestępstwa (zbyt mała ilość nielegalnego towaru). 

Jak poinformował Paweł Sikora, szef Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód, w tym miesiącu przekazana zostanie ona urządowi celnemu, który przeprowadzi postępowanie w sprawie wykroczenia karno-skarbowego. Na zakończenie trzeba więc jeszcze poczekać. 

Co do nielegalnego podłączenia prądu – umorzono z powodu niewykrycia sprawcy. Ukraińcy, którzy mieli to zrobić, wyjechali do swojego kraju. Jeśli zaś chodzi o księdza, nielegalnych przyłączy mu nie udowodniono. 

Jak dowiadujemy się od śledczych, obciążyć może go jedynie Tauron. Rzecznik prasowy firmy sprawy jednak komentować nie może, bowiem nie wolno mu zdradzać ustaleń z klientem. 

(sława)
wstecz

Komentarze (7) Skomentuj

  • fizyk 2019-01-25 19:05:15
    Frankiewicz od lat bredzi o centrum nauki. Centrum nie ma (i nie bedzie), doprowadzil natomiast do skrajnego zanieczyszczenia powietrza wycinajac kilkadziesiat tysiecy drzew i otaczajac Gliwice autostradami i DTSka. Dodac trzreba, ze najgrozniejsze dla zdrowia i zycia ludzi sa nanoczastki w powietrzu, ktory wychodza nie spiecow (!) ale z silnikow disla!
    • m 2019-01-26 06:43:51
      madry wpis ale gliwiczanie dalej wybrali szkodnika ktury dalej bedzie niszczyl gliwice teraz ma na celowniku dzialki na panewnickiej i krulewskiej tamy kture sa pucami tej okolicy od DTSi A1 ale to ze ludzie beda sie dusic to go nie interesuje
      • Wow 2019-01-30 20:03:52
        Cóż za analfabeta...
      • E 2019-01-31 09:26:23
        Słownik...i to szybko..
  • kris 2019-01-26 15:20:14
    frankiewicz to oszust kłamca pazerny na kasę taki lokalny pinokio
  • Koko 2019-01-27 09:35:18
    Oj biedni są nasi księża lesniczowka mieszkanie i plebania przy kościele wierni wrzucajcie więcej na tacę
  • sk..ny 2019-01-30 22:46:07
    zamietli pod dywan