- Kiedy rozmawiam z moimi kolegami ze studiów, którzy wybrali inną drogę zawodową, wstydzę się przyznać, że jestem nauczycielem - mówi Dariusz Koszałka, wiceprezes gliwickiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego. - Jeszcze kilkanaście lat temu różnice między naszymi zarobkami nie były tak duże. Dziś to przepaść. Dlatego walczymy o godność zawodu, także tę rozumianą jako godne zarobki.

Polscy nauczyciele są zdeterminowani i domagają się podwyżek. Jeśli strona rządowa nie zrealizuje ich postulatów, 8 kwietnia rozpocznie się strajk. 

Tym razem interesów środowiska oświatowego pilnują dwie największe organizacje związkowe - ZNP oraz  Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność.    

- Jesteśmy zdeterminowani do walki o podwyżki nie tylko dla nauczycieli, ale również innych pracowników oświaty - mówi Maria Konar, przewodnicząca oświatowej Solidarności w Gliwicach. - Równie ważnym postulatem jest zmiana modelu kształtowania wynagrodzeń nauczycieli w oparciu o przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej. Zależy nam na przyszłości edukacji, dlatego protestujemy także przeciwko innym działaniom ministerstwa, wywołującym sprzeciw całego środowiska nauczycielskiego, miedzy innymi: pozornej likwidacji godzin „karcianych”, skandalicznie niedopracowanej procedurze oceny pracy, wydłużeniu ścieżki awansu zawodowego.

- Minister Zalewska wielokrotnie wypowiadała się na temat dialogu, jaki prowadzi ze związkami, natomiast w istocie dialogu nie ma - zauważa z kolei Małgorzata Popińska, szefowa gliwickiego oddziału ZNP.  - Jej nieprawdziwe wystąpienia jedynie zaogniają sytuację. Nasze postulaty są w ostatnich latach ignorowane przez rząd.  

Jako pierwszy w spór zbiorowy z dyrektorami placówek oświatowych w naszym mieście wszedł oddział ZNP. Do końca bieżącego tygodnia zrobi to Solidarność. Kolejne kroki to: rokowania z pracodawcami, mediacje, referenda strajkowe i wreszcie strajk.

- Jesteśmy już przygotowani do referendum - mówi Popińska. - Zostanie ono przeprowadzone do 25 marca we wszystkich szkołach i placówkach, z którymi, w ramach prowadzonego sporu zbiorowego, zakończono etap mediacji, nie osiągając porozumienia co do żądania podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli. 

Osoby zatrudnione odpowiedzą w referendum na jedno pytanie: "Czy wobec niespełnienia żądania dotyczącego podniesienia wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli, wychowawców, innych pracowników pedagogicznych i pracowników niebędących nauczycielami o 1000 zł, z wyrównaniem od 1 stycznia 2019 r., jesteś za przeprowadzeniem strajku, począwszy od 8 kwietnia?". 

- Jeżeli ZNP otrzyma wyniki referendum z ponad połowy placówek, do których pytanie zostało wysłane i ponad połowa głosujących opowie się za rozpoczęciem strajku, ten zacznie się 8 kwietnia i będzie trwał do odwołania - zapowiada Popińska.

Procedury sporu zbiorowego wszczyna oświatowa Solidarność. 

- Negocjacje z ministerstwem są bezowocne, a łagodniejsze niż strajk formy protestu także nie odnoszą skutku - przekonuje Konar. - Brak zrozumienia dla sytuacji, w jakiej znalazła się oświata w Polsce, powoduje, że podejmujemy się zachowań skrajnych, a takim jest właśnie strajk i to w czasie, gdy przewidziano egzaminy oraz matury. 

Komar dodaje, że płace nauczycieli nie były podnoszone od 2012 r. Dostrzegają również, że proponowany przez rząd system wynagradzania będzie odstraszał młodych ludzi od podejmowania pracy w zawodzie, co grozi luką kadrową w sytuacji, gdy osoby z wieloletnim stażem będą przechodzić na emeryturę. 

- Trudną reformę oświaty wprowadzono rękami nauczycieli, a ich wysiłku nie doceniono. Niekorzystne zmiany w karcie przeprowadzono wbrew opinii środowiska. Pozbawiono nas złudzeń co do poprawy statusu, nie tylko materialnego. Po raz pierwszy od 1993 r. jesteśmy aż tak zdeterminowani, by strajk się odbył - twierdzi przewodnicząca Solidarności.  

Nieoczekiwanego sojusznika w sporze o podwyżki protestujący znaleźli w lokalnych samorządach. Wszystko przez niefortunną wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego, który zarzucił im, że oszczędzają na nauczycielach.  

"Mogę zaapelować do samorządów. One dostają od nas subwencję budżetową i na przykład nie wypłacają dodatku motywacyjnego, funkcyjnego albo za trudne warunki pracy" - to słowa premiera.   

Na tę wypowiedź ostro zareagował prezydent Gliwic, pełniący też funkcję prezesa Związku Miast Polskich. 

„Samorządy nie oszczędzają na nauczycielach, a wręcz przeciwnie - dokładają do subwencji i dotacji z budżetu państwa coraz większe kwoty ze środków własnych - napisał w liście do premiera Zygmunt Frankiewicz - Jeśli podtrzymuje Pan Premier tezę, że samorządy oszczędzają na nauczycielach, istnieje bardzo proste wyjście, by temu zapobiec. Niech rząd zrealizuje nasz postulat, który sformułowaliśmy zdesperowani skalą niedofinansowania samorządom zadań oświatowych i przejmie od nas wypłatę wynagrodzeń nauczycieli. Wówczas przekona się Pan Premier, jak bardzo zaniżona jest kwota, jaką otrzymują samorządy z budżetu państwa na realizację zadań oświatowych.”  

Wysokość zarobków nauczycieli jest ściśle regulowana rozporządzeniem ministerialnym. Uzależniona od wykształcenia i stażu pracy. Najmniej zarabiają stażyści z licencjatem - 2230 zł brutto. Najlepiej opłacani są nauczyciele dyplomowani z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym. Mogą oni liczyć na wypłatę w wysokości 3483 zł brutto (dla porównania: średnia pensja w ubiegłym roku wyniosła 4585 zł). 

Na ostateczną wysokość nauczycielskiej pensji mają jednak wpływ różne dodatki - motywacyjny, funkcyjny (za sprawowanie stanowiska dyrektorskiego, wychowawstwo, opiekę nad stażem), za wysługę lat, uciążliwe warunki, pracę na wsi, do tego dochodzi trzynasta pensja, wynagrodzenie za nadgodziny lub zastępstwa.

Andrzej Sługocki 
   
wstecz

Komentarze (6) Skomentuj

  • anty 2019-03-13 16:53:12
    szkoda że wymieniając ile zarabiają nie wyliczą przy okazji, ile mają wolnego w roku... żenada...
  • gruby 2019-03-13 16:55:13
    śmieszne środowisko
  • Kto teraz zostaje nauczycielem? 2019-03-13 18:13:39
    To widac slychac I czuc
  • łowca 2019-03-15 18:21:59
    do zarobków dochodzi 2,5 miesiąca wolnego płatnego wczasy pod gruszą i bonusy pienięzne na każde święta .Zdrowotne płatne urlopy.
  • Obserwator 2019-03-17 08:59:58
    Rozumiem nauczycieli - podwyżki im i innym pracownikom się należą. Ale martwi mnie to, że nauczyciele nie walczą o większe narzędzia wychowawcze względem dzieci i większy wpływ na rodziców, opiekunów. Przepraszam, ale nie można być ślepym na zachowania młodocianych, które zostawiają wiele do życzenia (mówiąc delikatnie) zwłaszcza w szkołach a sama uwaga do dzienniczka dla niesfornego ucznia to śmiech na sali nie rzadko, o czym wiedzą nauczyciele. Oczywiście nie mam na myśli wszystkich uczniów,ale problem niewątpliwie istnieje. Jak znam życie nauczyciele nie rzadko wolą na ten temat milczeć bo mogą być odbierani jako CI CO SOBIE NIE RADZĄ... Pan Broniarz, oczywiście "apolityczny działacz", jest nieco oderwany od rzeczywistości i musi jedno sobie uświadomić: PODWYŻKI NIE ZAŁATWIĄ PROBLEMU. Karta Nauczyciela??? To skandal, że dopiero teraz tak stanowczo się o to nauczyciele upominają. Potrzebowali aż tylu lat, żeby w końcu zawalczyć z niesprawiedliwymi zapisami... To ilu lat będą potrzebować by zrozumieć, że sama likwidacja gimnazjów, podwyżki nie załatwią narastającego problemu z trudnościami wychowawczymi??? Aż boję się myśleć o tym... Oczywiście nie wtajemniczonych, zabieganych, nie mających czasu zachęcam by raz w roku zainteresowali się tym co dzieje się w szkołach, może zwykły spacer w ciepłe dni w pobliżu szkoły bardziej otworzy oczy obywatelom na istniejący i coraz bardziej poważny problem wychowania w szkołach. Żeby być sprawiedliwym: to rodzice w większości odpowiadają za wychowanie dziecka w związku z tym problem musi być rozwiązywany wspólnie. Pozdrawiam.
  • Adam 2019-03-17 22:42:16
    Nauczyciele chyba delikatnie mówiąc przesadzają ,mam nauczycieli w rodzinie i zarabiają całkiem nieźle , masa wolnego i innych przywilejów a zaangażowanie do pracy w wielu przypadkach totalna olewka , uczniowie leją sie na przerwach a nauczycielki spacerują jak mimozy ,za komuny było lepiej ale niestety to pokolenie nauczycieli już nie wróci