Październik jest miesiącem budowania świadomości na temat osób z zespołem Downa. Odwiedziliśmy więc 15-letniego Kubę Muszyńskiego, który właśnie wrócił z medalami z pływackich mistrzostw Europy osób z tą wadą. Chłopak rozsławił Gliwice! 
- Nie miałam żadnej wiedzy ani wyobrażenia o tej wadzie - wspomina Magdalena Muszyńska, mama 15-letniego Jakuba Muszyńskiego, medalisty mistrzostw Europy osób z zespołem Downa. 

- Jedyną znaną mi osobą był Maciek z serialu "Klan". Pierwszy tydzień przepłakałam do poduchy, ale potem postanowiłam wziąć się w garść i pokazać, że mój syn, mimo swojej niedoskonałości, to takie samo dziecko, jak jego rówieśnicy. Czy wtedy mogłam przypuszczać, że po kilkunastu latach będzie świętował sukcesy? Że zostanie wicemistrzem Europy w pływaniu i zdobędzie jeszcze dwa brązowe medale? Dziś wiem, że niepełnosprawność dziecka nie jest końcem świata.

Poniedziałek, 23 września. Po tygodniowej nieobecności, spowodowanej startem w pływackich mistrzostwach Europy we włoskiej Olbii, Kuba wraca do szkoły – Zespołu Szkół Ogólnokształcących Specjalnych nr 7 przy ul. Gierymskiego w Gliwicach. Na progu witają go koleżanki i koledzy z klasy. Na stole czeka słodki poczęstunek. Wszyscy biją brawo, gratulują medali, tańczą z radości. Strzela konfetti. 

Kuba dostaje laurkę: 
"Kuba, Mistrzu nasz kochany, serdeczne Cię wszyscy witamy. Duma szkołę dziś rozpiera, że wśród uczniów ma wielkiego bohatera. Na ten medal zasłużyłeś, bo od dawna ciężko ćwiczyłeś. Rodzice zawsze Cię wspierali i otuchy dodawali. Na treningach Pan Bartek ostry był jak nóż, bo wiedział, że europejski sukces jest tuż, tuż. Życzymy Ci dalszych światowych medali, a my będziemy kciuki za Ciebie trzymali". 

Kuba jest szczęśliwy. Ciężko na to zapracował on, rodzice i jego trener Bartłomiej Kuziara.
                               
Miał nie mówić, miał nie siedzieć 
Rok 2003. Magda i jej mąż Sławek spodziewają się drugiego dziecka. Ciąża przebiegła pomyślnie, ale po przyjściu na świat maluszka, w wigilię, okazuje się, że ma on zespół Downa. 

Rodzicom Kubusia świat wali się na głowę. Jak to, dlaczego, czemu akurat nas to spotkało? Rozpoczynają gorączkowe poszukiwania informacji na temat choroby. Internet dopiero raczkuje. Do ręki wpada jakaś książka. Z niej dowiadują się, że dzieci z zespołem Downa nic nie potrafią, nie mówią, nie siedzą, są opóźnione w rozwoju. 

- Byliśmy załamani, ale postanowiliśmy, że się nie poddamy - mówią zgodnie. - Powiedzieliśmy sobie, że Kuba będzie chodził, mówił, pisał, będzie żył. Nie przypuszczaliśmy jednak, jak ciężka będzie to walka. O pierwszy oddech, pierwszy krok. Mając sześć tygodni, syn zaczął rehabilitację ruchową, psychologiczną, a nawet logopedyczną. Ta ostatnia uczyła go ssania, przegryzania, przełykania.   
 
Kiedy Kuba miał trzy lata, Magda znalazła w internecie inne mamy dzieci z zespołem Downa. Założyły stowarzyszenie Zakątek 21. Zaczęły wymieniać się doświadczeniami. 
                                    
Sport i aktorstwo     
Muszyńscy to usportowiona rodzina. Sławek gra amatorsko w piłkę, oboje z Magdą lubią narty i rowerowe wycieczki. Chcąc nie chcąc, mały Kuba towarzyszył rodzicom w tych eskapadach. 

- Pierwszy raz stanął na nartach w wieku czterech lat, mimo że nauczył się chodzić dopiero dwa lata wcześniej - mówi mama. - Trochę potrwało, zanim zaczął zjeżdżać z nami na uprzężach. Dziś szusuje bez kłopotu w Alpach, na czerwonych, a nawet czarnych trasach. 
   
Dorota Tarczyńska, dyrektorka ZSOS nr 7, jest przekonana, że sukces Kuby to przede wszystkim zasługa jego rodziców. 

- Z determinacją walczą o swoje dziecko. Ze wszystkim i o wszystko - podkreśla. - Najważniejsze, że im się to udaje. Pokazują innym, że niepełnosprawność nie musi ograniczać. 
     
Kilka lat temu ekipa filmowa szukała aktora z zespołem Downa do serialu „Szpital”. Mama Kuby postanowiła pojechać z synem na casting. 

- Potraktowałam to jako kolejną rehabilitację - opowiada. - Musiał się dostosować, słuchać reżysera, wiedzieć, kiedy wejść ze swoją rolą. Z dumą mogę powiedzieć, że wypadł znakomicie. To pozwala mu teraz grać główne role w teatrzyku szkolnym.
      
W Polsce tak naprawdę nie ma wypracowanego modelu pracy ze sportowcami z zespołem Downa. Organizowane są wprawdzie olimpiady specjalne, w których oni uczestniczą, ale o programie szkoleniowym nie ma mowy. Wszystko zależy od aktywności rodziców. Tak było w przypadku Kuby. Znaleźli trenera, który zaczął indywidualnie szkolić ich syna. 
                               
W drodze po medale
Bartłomiej Kuziara, na co dzień nauczyciel w ZSOS nr 7, jest też trenerem pływania. Od sześciu lat trenuje Kubę. 

- Pływackie szkolenie młodzieży z zespołem Downa nie jest proste - twierdzi. - To dzieci bardzo uparte, mające trudności z koncentracją i wykonywaniem poleceń. Potrzeba po prostu bardzo indywidualnego podejścia. Tak też było z Kubą. Na początku – zwykła rekreacja. Pracowaliśmy we dwójkę. Kiedy okazało się, że chłopak ma potencjał, robi postępy, włączyłem go do grupy, żeby miał z kim rywalizować. On jest bardzo wesoły, otwarty, łatwo nawiązuje kontakt, więc w mig został zaakceptowany. Ciężka praca (Kuba trenuje pięć razy w tygodniu, przepływając podczas jednej sesji od 1,5 do 2 km – red.) przyniosła efekty. Pojawiły się medale na mityngach pływackich olimpiad specjalnych, udało się wypracować minimum pozwalające na  start w mistrzostwach Europy.    
        
Problemem okazał się brak pieniędzy. 

- W Europie narodowe federacje wspomagają sportowców z zespołem Downa. Na zawodach towarzyszy im cały sztab ludzi - mówi Magda Muszyńska. - Z  Kubą był w Olbii tylko jego trener, i to po wielkich perturbacjach. Nie mieliśmy po prostu pieniędzy na ich wyjazd. Żeby je uzbierać, zorganizowano m.in. bieg charytatywny. Na szczęście pomocną dłoń wyciągnęła Fundacja Sportu Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie (SONI), wiele instytucji i ludzi dobrej woli.  
     
Kuba jako dziecko upośledzone intelektualnie w stopniu umiarkowanym potrzebuje bardzo specyficznego i prostego przekazu. 

- Dla niego liczy się przede wszystkim sukces i medal. To go najmocniej napędza. Ale żeby to wywalczyć, trzeba trochę taktyki. Nie zawsze Kuba chce mnie słuchać, wtedy potrzebna jest rozmowa motywacyjna - śmieje się Kuziara. - W Olbii się sprawdziła. Zdobył trzy medale: srebro na 100 m stylem klasycznym i dwa brązowe krążki na 50 m klasycznym i dowolnym.  
                              
Promotor sportu
Sportowe zacięcie Kuby podkreśla też jego wychowawczyni, Lucyna Ponikowska. 

- On jest bardzo usportowiony i swoją pasją zaraża innych uczniów. Oprócz pływania, w którym święci największe sukcesy, jest też w szkolnej reprezentacji w lekkiej atletyce i piłce nożnej. Swoim koleżankom i kolegom nie tylko opowiada o swoich treningach i startach. Promuje też zdrowy styl życia. Na przerwach organizuje zawody: kto więcej zrobi pompek, kto więcej razy się podciągnie.  Warto podkreślić, że jest bardzo dobrym uczniem i świetnym aktorem, gra główne role w naszym szkolnym teatrzyku. 
    
Siedzimy w mieszkaniu Muszyńskich. Kuba, trzymając na kolanach laptopa, przysłuchuje się mojej rozmowie z rodzicami. Z dumą pokazuje swój pokój, a w nim bieżnię, ławeczkę do wyciskania, w progu drzwi zamontowany drążek do podciągania. 

- On jest zafiksowany na punkcie sportu - wyjaśnia z uśmiechem Magda.

- Lubię startować w zawodach, ale nie lubię ciężko pracować na treningach - mówi szczerze Kuba.  

Przed nim start w igrzyskach osób z zespołem Downa, które odbędą się w Turcji. Trzymamy kciuki!
                                                                    
Andrzej Sługocki

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj