W meczu rozpoczynającym rundę rewanżową Lech Poznań pokonał Piasta Gliwice 3:0. Dwie bramki zdobył Christian Gytkjaer, a trzecia była autorstwa Joao Amarala.
Jednej wymuszonej zmiany dokonał Waldemar Fornalik w wyjściowym składzie. Nieobecnego z powodu choroby Toma Hateleya miał zastąpić Tomasz Jodłowiec. „Jodła” był w jedenastce, ale po rozgrzewce okazało się, że coś mu dolega i od początku zagrał Marcin Pietrowski. Obecność w pierwszej jedenastce Gerarda Badii, Jorge Felixa czy Piotra Parzyszka mogła świadczyć o tym, że celem gliwiczan były trzy punkty. Gospodarze też jednak mieli swój plan, szczególnie że grali u siebie, a przy Bułgarskiej drużynie z Okrzei nigdy nie grało się łatwo. Ostatni raz gliwiczanie komplet punktów wywieźli stamtąd w sierpniu 2015 roku, wygrywając po golu Kamila Vacka 1:0.

Pierwszą akcję, która mogła zakończyć się powodzeniem, przeprowadzili poznaniacy. Już w 4. minucie dwukrotnie musiał interweniował Frantiszek Plach. Potem gospodarze w zasadzie nie schodzili z połowy Piasta, a swoją przewagę udokumentowali strzałem Darko Jevticia – piłka przeszła pół metra nad poprzeczką. Po tej sytuacji goście przerzucili ciężar gry na połowę rywala, a po świetnym zagraniu Pietrowskiego próbował uderzać Badia, lecz został zablokowany. 

Zaraz potem Karlo Muhar, przy próbie zagrania do własnego bramkarza, stracił piłkę na rzecz Parzyszka, ten znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem Lecha, który z kolei obronił uderzenie napastnika Piasta. Ta akcja powinna była zakończyć się golem. Po 30 minutach wciąż było 0: 0, mecz mógł się podobać. Na przemian raz jedna, raz druga strona sunęła na bramkę przeciwnika, jednak bez klarownych sytuacji do zdobycia gola. Wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, tymczasem 30 sekund przed końcem odsłony Piotr Malarczyk zahaczył Pedro Tibę w polu karnym i sędzia Szymon Marciniak bez wahania wskazał na 11. metr. Rzut karny na gola zamienił Gytkjaer i Lechici schodzili na przerwę, prowadząc 1:0.

Już na początku drugiej połowy trener Fornalik zdecydował się wpuścić do gry Patryka Tuszyńskiego, który zastąpił Badię. Chwilę potem, po dośrodkowaniu Wołodymyra Kostevycza, Gytkjaer wyprzedził Malarczyka i głową umieścił piłkę w bramce. 2:0 to już był wynik, który niełatwo było odrobić, szczególnie na tak trudnym terenie. W 72. min na 20. metrze faulowany był Patryk Sokołowski. Na bezpośrednie uderzenie zdecydował się Mikkel Kirkeskov, ale bez problemu obronił Mickey van der Hart. W 78. minucie na murawie zameldował się Martin Konczkowski i była to już ostatnia nadzieja, że coś się jeszcze uda ugrać. 

Poznaniacy bardzo umiejętnie wybijali gości z rytmu, a im bliżej było końca tego pojedynku, tym bardziej koncentrowali się na obronie wyniku. Robili to na tyle mądrze, że gliwiczanie nie potrafili stworzyć żadnej okazji, by zdobyć kontaktową bramkę. W doliczonym czasie gry mistrzów Polski dobił Joao Amaral, wykorzystując kapitalne dogranie Tiby. 

Przegrana 0:3 to najwyższa, ale też zasłużona porażka Piasta w tym sezonie. Niebiesko-czerwoni nie mieli pomysłu i argumentów, by wywieźć z Poznania choćby punkt.

Okazja do rehabilitacji już w najbliższą sobotę, 30 listopada. Przy Okrzei Piast podejmować będzie Śląsk Wrocław. Początek meczu o godz. 17.30. 

Piast: František Plach – Bartosz Rymaniak, Uroš Korun, Piotr Malarczyk, Mikkel Kirkeskov, Sebastian Milewski (78' Martin Konczkowski), Patryk Sokołowski, Marcin Pietrowski, Jorge Félix, Gerard Badía (54' Patryk Tuszyński), Piotr Parzyszek (62' Dominik Steczyk)

(gm)
wstecz

Komentarze (0) Skomentuj