Zamiast wyschniętych, pożółkłych trawników - zadbane i kolorowe kobierce z kwiatów. W Gliwicach może być inaczej. Czy ZDM i MZUK zdecydują się na takie zmiany?


Nie chodzi już nawet o estetykę, kluczowe znaczenie ma ekologia. Fala upałów pokazała, jak nie należy postępować z miejską zielenią. W Gliwicach straszą łyse pożółkłe placki z wypaloną trawą. I to zarówno w miejscach reprezentacyjnych, m.in. na starówce czy placu Mickiewicza, jak i w pasach drogowych. Nie wiadomo, czy miasto oszczędza na podlewaniu, bo nie widać nigdzie zraszaczy, czy też, jak zwykle, urzędników zaskoczyła pogoda.

Pożytki z łąki
Lista jest długa, a wynika z niej, że takie rozwiązanie nie ma wad. Zamiana uciążliwych i wymagających trawników na praktyczne ukwiecone łąki to oszczędność pieniędzy i czasu. Takie murawy nawet w trudnych warunkach miejskich poradzą sobie bez regularnego koszenia, podlewania czy nawożenia.

Łąki przeznaczone do miast to kompozycje gatunków odpornych na deficyty wody. Dzięki głębokim korzeniom zachowują walory estetyczne nawet przy długotrwałym braku opadów. Specjaliści podkreślają, że wzbogacają one ubogi ekosystem miejski, stanowiąc tętniące życiem wyspy bioróżnorodności. Dają też pożywienie i schronienie dla pożytecznych owadów - pszczół, motyli, trzmieli, a także ptaków i małych ssaków.

Trawa uschła. Radne napisały interpelację
Łąki kwietne stały się sprawą publiczną i na pewno będzie o nich głośno podczas  jesiennych sesji rady miasta. Zapewne przyczyni się do tego interpelacja złożona przez radne Koalicji Obywatelskiej. Wnioskowały do prezydenta m.in. o rzadsze koszenie traw w parkach czy pasach drogowych oraz wyznaczenie miejsc dla tzw. łąk kwietnych.

ZDM kosi mniej
Drogowcy nie uchylają się od łąkowego pomysłu. Jadwiga Stiborska, rzeczniczka ZDM mówi, że w najbliższym czasie przeprowadzą weryfikację, gdzie ewentualnie łąki kwietne mogłyby funkcjonować. 

- Aktualnie ZDM wydzielił już powierzchnie, które koszone są rzadziej niż pozostałe. W miarę posiadanych środków, systematycznie wprowadzamy nowe gatunki roślin, dostosowując ich rodzaj i wielkość, aby zwiększyć różnorodność gatunkową oraz krajobrazową pasa drogowego - dodaje.

Z MZUK-u nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi, dotyczących wskazania miejsc czy postępowania przy koszeniu traw.

80 proc. trawników można zamienić na łąki
Łąki kwietne ma już Słupsk, Gorzów, Zielona Góra, Gdańsk czy Warszawa. W zeszłorocznej edycji budżetu obywatelskiego mieszkańcy stolicy zdecydowali o sfinansowaniu zmiany 39 przestrzeni o łącznej powierzchni około trzech hektarów z trawników w łąki. Dotyczy to także tworzenia lub odtwarzania pasów zieleni dróg miejskich, torowisk tramwajowych, rond czy wałów.

Małgorzata Lichecka
wstecz

Komentarze (2) Skomentuj

  • Zen 2019-08-01 15:09:04
    To doskonały pomysł , liczę ze miasto zrobi jak najwięcej takich miejsc
    • Marian Jabłoński 2019-08-01 19:59:32
      Metrowe chwasty będą teraz straszyć legalnie we wszystkich miejscach. Zamiana takich chwastowisk na łąki kwietne to przecież ogrom pracy i środków, których Miasto na pewno nie poniesie. Kto ma ogródek wie ile wysiłku i pieniędzy pochłania rabatka kwietna 2 x 2. Możliwe jednak, że koszty roczne koszenia hektara chwastowisk są porównywalne z pielęgnacją łąki kwietnej o takiej powierzchni. Kto zyska a kto straci? Stracą kosiarze, zyskają ogrodnicy i... mieszkańcy. Ja trzymam kciuki mimo wrodzonego pesymizmu. Przed wiekiem zielenią miejską dyrygował dyrektor Ogrodów Miejskich Richard Riedel, "jego" drzewa stoją jeszcze na wielu ulicach (a posadził ich podobno ok.10 000). Dorównamy zielenią kwietną początkowi XX wieku ?