Jeśli chcesz powiadomić policję, że na twojej ulicy gromadzą się pijaczki, zrób to na mapie, a potem obserwuj, czy zareagowano. Takie rozwiązanie działa w Polsce od 2016 r. Po czterech latach pytamy, jak sprawdza się w Gliwicach. 
Aspirant Piotr Matla z gliwickiej komendy miejskiej jest od mapy specjalistą. Nie tylko jej koordynatorem – napisał na ten temat pracę magisterską, studiując bezpieczeństwo wewnętrzne. 

– Mapa powstała jako narzędzie informatyczne, dzięki któremu można szybko zgłosić zagrożenia ze swojego rejonu – tłumaczy funkcjonariusz. – Jej cel tobudowanie ważnego aspektu, jakim jest zaufanie społeczeństwa do stróżów prawa. Codzienna liczba nanoszonych zagrożeń świadczy o tym, że mapa sprawdza się w stu procentach, zaś efekty osiągane podczas eliminacji tych zagrożeń potwierdzają, iż jest pomocna w pracy policji. 

Ikonki i kolory – dialog policji z mieszkańcami

Każdy gliwiczanin oraz mieszkaniec powiatu może wskazać miejsce, które powinno znaleźć się pod kontrolą. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce „krajowa mapa zagrożeń”, zaznaczyć miasto, wybrać punkt, a z legendy odpowiednią ikonkę: spożywanie alkoholu w miejscach niedozwolonych, akty wandalizmu, nieprawidłowe parkowanie, niszczenie zieleni, wypalanie traw, bezdomność, nielegalna wycinka drzew itd. Z jednego numeru IP można wysłać zgłoszenie raz na dobę. Każdy sygnał policja musi sprawdzić. Ba, nawet obywatelowi odpowiedzieć – za pomocą kolorów.

Kiedy zgłoszenie trafia na mapę, wyświetla się na zielono. Gdy kolor zmienia się na pomarańczowy, oznacza to, że zgłoszenie przyjęto. Obsługujący mapę koordynator zgłasza problem odpowiedniemu komisariatowi.

Jak to wygląda w praktyce? 

Mundurowy z II komisariatu otrzymuje zgłoszenie spożywania alkoholu pod sklepem na ul. Tarnogórskiej. Idzie tam raz – pijaństwa nie ma. Musi pójść drugi, trzeci, czwarty. Jeśli w ciągu pięciu dni nikt pod sklepem się nie gromadzi, zgłasza to koordynatorowi, zaś ten usuwa punkt z mapy (pozostaje on widoczny wyłącznie dla policji, która będzie miała go na uwadze przy ewentualnych następnych zgłoszeniach). Jeżeli pijaństwo się potwierdza, koordynator zaznacza punkt na czerwono. Dla obywatela to sygnał: policja się zajęła.

Dowcipnisiom się znudziło

Początkowo policjanci obawiali się... dowcipnisiów. Którzy postanowią zrobić żart (a anonimowość temu sprzyja) i zaczną zaznaczać punkty bez opamiętania. 

– Na początku rzeczywiście niektórzy nanosili zagrożenia dla żartu. To się jednak zmieniło – zapewnia asp. Matla. 

Od początku tego roku do końca września zawiadomień uznanych za żart lub pomyłkę było 134, co stanowi jedynie 5 proc. z ogólnej liczby naniesionych zagrożeń. 

– To koordynator podejmuje decyzję, jak zakwalifikuje zgłoszenie. Może stwierdzić, że trzeba przeprowadzić czynności weryfikacyjne lub, z uwagi na miejsce naniesionego zagrożenia, rozbieżności pomiędzy kategorią a zamieszczonym w zgłoszeniu komentarzem, nada mu status „żart/pomyłka” – aspirant zaznacza, że informacje i tak przekazywane są dzielnicowym, którzy mają zwrócić na dane miejsce uwagę podczas patroli.

Mieszkańcy nanoszą swoje punkty na mapie każdego dnia. Ciut mniej aktywności było jedynie podczas wiosennego „lock downu” spowodowanego epidemią. Od początku działania mapy do 30 września br. odnotowano 13 753 zgłoszenia w Gliwicach i powiecie. Większość dotyczyła ruchu drogowego. Jeśli chodzi o dzielnice, w których zagrożeń jest najwięcej, do tego potwierdzonych – według mapy to śródmieście Gliwic.  

Najczęściej nanoszone na mapę przez gliwiczan 
- nieprawidłowe parkowanie (1451 zgłoszeń, w tym 1143 wyeliminowane)
- przekraczanie dozwolonej prędkości (530 zgłoszeń, 303 wyeliminowane)
- spożywanie alkoholu w miejscach niedozwolonych (274, 84 wyeliminowane, 138 niepotwierdzonych)
- niszczenie zieleni (88 naniesień, 61 potwierdzonych)

Marysia Sławańska
wstecz

Komentarze (1) Skomentuj

  • Stefan 2021-03-08 20:43:35
    Nie wszędzie to działa. W niektórych miastach notoryczne usuwanie zasadnych zgłoszeń to norma, po prostu funkcjonariuszom się nie chce i odfajkowują robotę.