Koszykarze GTK Gliwice przegrali z Eneą Abramczyk Astorią różnicą 23 punktów (94:71) i zamiast walczyć o play off muszą z niepokojem spoglądać w dolne rejony tabeli.

Gliwiczanie do Bydgoszczy udali się osłabieni, bo w drużynie zabrakło narzekających na urazy Keyshawna Woodsa i Artura Mielczarka, a obecny Kacper Radwański na parkiecie jeszcze nie mógł się pojawić.
Początek był wyrównany, ale gliwiczanie po kilku minutach stanęli. Akcje w ataku były niedokładne, a w obronie również zaczęły pojawiać się błędy. Po raz kolejny nasz zespół w pierwszej kwarcie stracił blisko 30 punktów (16:29).


Po wznowieniu gry GTK próbowało odpowiadać swoja najsilniejsza bronią, czyli rzutami z dystansu. Celne próby Matthew Williamsa i Filipa Puta zredukowały straty do dziewięciu „oczek”. Astoria zaczęła jednak po chwili ponownie lepiej funkcjonować i na przerwę schodziła prowadząc 48:36, choć tę kwartę to GTK wygrało jednym punktem (20:19).


Na drugą połowę gliwiczanie wyszli z bojowym nastawieniem odrobienia strat. Lepsza defensywa, a dzięki temu możliwość wyprowadzanie szybkich ataków przyniosły oczekiwany efekt. Kiedy było już tylko 53:48 dla Astorii jej trener poprosił o chwile rozmowy ze swoimi zawodnikami. Ta przyniosła oczekiwany efekt, gospodarzye odzyskali „swoją” przewagę (64:48). Po trzydziestu minutach było 71:54.
Nic nie zmieniło się w obrazie gry w ostatniej odsłonie. Dobrze usposobieni bydgoszczanie utrzymywali dystans. Gliwiczanie pudłowali w prostych sytuacjach i z każdą kolejną minutą wyraźnie gaśli. W końcówce meczu na parkiecie pojawił się Aleksander Busz, który zdobył swoje pierwsze punkty w Energa Basket Lidze i łącznie uzbierał ich pięć. Ostatecznie Astoria wygrała aż 94:71, a GTK zanotowało kolejny fatalny występ.  niedzielę, 21 listopada gliwiczanie zagrają we Wrocławiu ze Śląskiem.


GTK: Jabarie Hinds 17 (1x3), Matthew Williams 5 (1x3), Roberts Stumbris 14 (2x3), Filip Put 12 (2x3), Adam Ramstedt 9 - Daniel Gołębiowski 8, Aleksander Busz 5 (1x3), Aleksander Wiśniewski 1, Szymon Szymański. 

wstecz