Czwartkowy poranek w Knurowie upłynął pod znakiem głośnego protestu klimatycznego. Ośmioro aktywistów Greenpeace wspięło się na jeden z szybów kopalni Szczygłowice i rozwiesiło transparent z napisem „Stąd wycieka groźny metan”. Organizacja zarzuca kopalni i państwowym spółkom górniczym dalsze uwalnianie metanu do atmosfery. Jastrzębska Spółka Węglowa odpowiada, że akcja była nielegalna, sparaliżowała pracę zakładu i stworzyła zagrożenie dla załogi.
Protest
Do akcji doszło w czwartek, 9 kwietnia, po godzinie 5.00. Według relacji mediów i samego Greenpeace grupa aktywistów weszła na szyb kopalni Szczygłowice w Knurowie i zawiesiła transparent na wysokości ponad 50 metrów. Organizacja tłumaczy, że wybrała właśnie ten zakład, ponieważ uznaje go za symbol problemu emisji metanu z polskiego górnictwa.
Greenpeace przekonuje, że chodzi nie tylko o klimat, ale też o marnowanie surowca, który mógłby zostać wykorzystany energetycznie. Według organizacji polskie kopalnie wyemitowały w 2024 roku około 360 tys. ton metanu, co po przeliczeniu na ekwiwalent CO2 ma dawać prawie 30 mln ton. Aktywiści powołują się przy tym na wcześniejsze analizy przygotowane wspólnie z think tankiem Ember.
Spór o emisje
Tłem protestu jest szerszy konflikt o skalę emisji metanu z polskich kopalń. Greenpeace wskazuje, że to właśnie polskie zakłady odpowiadają za zdecydowaną większość wykrywanych z satelitów smug metanu nad lądową infrastrukturą energetyczną w Europie. Z analizy Ember wynika, że w 2025 roku 109 ze 114 takich wykryć dotyczyło Polski, a pięć z 22 badanych systemów odmetanowania mogło uwalniać metan, w tym także w ruchu Szczygłowice.
Organizacja ekologiczna twierdzi również, że problem ma wymiar prawny. Powołuje się na unijne rozporządzenie metanowe, które weszło w życie w 2024 roku i przewiduje ograniczenia dotyczące uwalniania metanu z systemów odmetanowania kopalń. Greenpeace zarzuca państwu opóźnienia we wdrażaniu krajowych mechanizmów egzekwowania tych przepisów, przez co spółki nie odczuwają realnej presji sankcyjnej.
Stanowisko JSW
Jastrzębska Spółka Węglowa oceniła protest jednoznacznie krytycznie. Jak przekazał cytowany przez media rzecznik spółki, działania aktywistów miały stworzyć bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia pracowników kopalni. W czasie akcji pod ziemią znajdowali się górnicy, a kierownictwo zakładu zdecydowało o przeniesieniu ruchu pracowników na pobliski szyb nr III. Spółka podkreśliła też, że protest zakłócił normalne funkcjonowanie kopalni i spowodował straty operacyjne oraz finansowe.
Na miejsce wezwano straż pożarną, policję i negocjatora. Jeszcze blisko dwie godziny po rozpoczęciu protestu aktywiści pozostawali na szybie. Spowodowało to opóźnienia w wyjeździe części górników na powierzchnię.
Szerszy problem
Spór wokół Szczygłowic pokazuje, że metan przestaje być wyłącznie tematem eksperckich raportów. Z jednej strony jest to gaz cieplarniany o bardzo silnym wpływie na klimat, z drugiej — w kopalniach stanowi również kwestię bezpieczeństwa i technologii odmetanowania. Dlatego protest Greenpeace uderzył w miejsce szczególnie wrażliwe: w zakład, gdzie ścierają się argumenty klimatyczne, gospodarcze i pracownicze.
Czwartkowa akcja w Knurowie z pewnością nie zamknie tej dyskusji. Przeciwnie — może ją dopiero zaostrzyć. Organizacje ekologiczne domagają się szybkiego ograniczenia emisji i realnych kar za łamanie przepisów. Spółki górnicze i środowisko górnicze odpowiadają, że podobne protesty dotykają przede wszystkim ludzi pracujących na dole i zakłócają funkcjonowanie zakładów.
fot. Greenpeace


Komentarze (0) Skomentuj