W letnie dni na ulicach międzywojennej Warszawy, Lwowa czy Odessy często było słychać zadziorne i wpadające w ucho melodie opowiadające historie podejrzanych typów, tak zwanych „Apaszy”.

Chodź na Pragę”, „Bal na Gnojnej”, „Murka”, „Ballada o pannie Franciszce”, to tylko pierwsze z rzędu piosenki. Wykonujące je kapele uliczne stanowiły nieodłączny element krajobrazu tych miast. Dziś wiele z nich zostało wiernymi tradycji. Również w Gliwicach od blisko trzech lat tzw. szemrane piosenki Polski międzywojennej gra zespół „W sam raz”

- Muzyka tzw. folkloru miejskiego i pomysł założenia kapeli chodził mi po głowie już od dłuższego czasu, ale dopiero w 2021 r., w czasie pandemii, udało się go zrealizować – wspomina Tadeusz Strassberger, znany gliwicki muzyk i pedagog, założyciel zespołu. - Z moim sąsiadem i kolegą, również muzykiem i pedagogiem Jarkiem Spałkiem spotkaliśmy się u mnie w domu i spróbowaliśmy zagrać kilka przedwojennych melodii ulicznych. Ja na akordeonie, on na kornecie. Wyszło chyba nieźle. Krótki filmik z tej próby wrzuciliśmy na Facebooka i odezwał się grający na kontrabasie Piotrek Rożankowski, któremu bardzo spodobały się te międzywojenne klimaty i zadeklarował przyłączenie do zespołu. Tak to się zaczęło.

Strassberger interesuje się folklorem już od wielu lat, gra zresztą w góralskiej Kapeli Biesiada, ale szukał nowych wyzwań. A ponieważ w jego domu rodzinnym Lwów i wspomnienie klimatu Polski międzywojennej zawsze był bardzo pielęgnowane (dziadkowie i rodzice byli lwowiakami) to padło na podatny grunt. - Nie było imprezy rodzinnej, żeby nie śpiewało się piosenek przedwojennego Lwowa – wspomina. - Ta muzyka towarzyszyła mi od dziecka, zawsze mi się podobała i ją po prostu odkurzyłem. Poszperałem po internecie, Youtubie, śpiewnikach taty i tak skompletowałem repertuar. Znalazły się tam również moje utwory, utrzymane w charakterze dawnych piosenek.

Pocztą pantoflową o istnieniu gliwickiego zespołu dowiedział się Marek Doleciński, organizator Ogólnopolskiego Festiwalu Folkloru Miejskiego w Wolborzu. Skontaktował się z gliwickimi muzykami i zaprosił na festiwal w 2022 r. Zespół „W sam raz” pojechał tam i od razu zdobył wyróżnienie i nagrodę za debiut. - Dla nas niezwykłe było to, jak wielu młodych, wykształconych ludzi sięga po tę muzykę, odkrywając i na nowo ją aranżując – zauważa Spałek.

- Mnie to nie dziwi, bo dzisiejsza muzyka pozbawiona jest melodii, takiej, która wpada w ucho, którą nuci się, podgwizduje. Każda piosenka opowiada ponadto jakąś interesującą historię. Trudno się jednak dziwić tej popularności skoro za tymi utworami stały prawdziwe artystyczne tuzy – dodaje Strassberger.

W maju tego roku zespół z Gliwic pojechał raz jeszcze do Wolborza i tym razem zdobył już drugą nagrodę. Lepszymi okazała się jedynie uznana w środowisku folkloru miejskiego kapela z warszawskiego Targówka. Festiwalowy sukces gliwickiego zespołu poskutkował licznymi zaproszeniami na podobne do wolborzańskiego gale muzyki ulicznej. „W sam raz” nawiązał też współpracę z różnymi instytucjami kultury, m.in. pyskowickim MOKiS-em, gdzie przygrywał podczas dni tego miasta w I Pyskowickiej Potańcówce. - Wtedy zagraliśmy w poszerzonym, pięcioosobowym składzie. Wsparli nas muzycy zespołu South Silessian Brass Band: trębacz Adam Abrahamczyk oraz perkusista Jerzy Wenglarzy. W takim składzie pojedziemy na 20. festiwal do Wolborza – mówi Strassberger.

My ze swej strony dodajmy, że zespół „W sam raz” zagrał na listopadowej Gali Gliwicjusza w PreZero Arenie i zyskał tam grono swoich kolejnych sympatyków.  (s)

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj