W Klinice Transplantacji Szpiku i Onkohematologii w Centrum Onkologii w Gliwicach pobrano krwiotwórcze komórki macierzyste od 34-letniego Łukasza Krążka ze Świętochłowic. Już po raz drugi został on dawcą dla tego samego pacjenta, mężczyzny z Francji. Za pierwszym razem, w 2018 roku, wykorzystano szpik z talerza kości biodrowej, tym razem dawca oddał krwiotwórcze komórki macierzyste z krwi obwodowej. To bardziej popularna i częściej stosowana metoda.
Pan Łukasz jest dawcą zarejestrowanym pod siedmiotysięcznym numerem.  

Z fundacją DKMS zetknął się w zasadzie przypadkowo, w 2016 roku, Był ze swoim dwumiesięcznym synkiem na zakupach w supermarkecie, trwał właśnie dzień dawcy szpiku, organizowany przez fundację. 

- Postanowiłem się zarejestrować,  co już od dawna miałem w planach. Stało się to ekspresowo, nawet Kajtuś nie odczuł, że tatuś nie buja wózkiem - wspomina pan Łukasz.

Telefon z fundacji zadzwonił w roku 2018. Gdy usłyszał, że jego „bliźniak genetyczny” go potrzebuje i można uratować komuś życie, poczuł się niesamowicie dumny. Ale trochę obawiał się też tego, co go czeka. Przeszedł szczegółowe badania, potwierdzające gotowość do zabiegu, a dzień przez pobraniem został przyjęty na oddział transplantologii. 

- Zabieg trwał około godziny i przeprowadzono go w znieczuleniu ogólnym. Po przebudzeniu czułem tylko delikatnie kłucie w okolicy lędźwi oraz lekkie zmęczenie. Następnego dnia byłem już w domu i mogłem się bawić z synkiem. Myślałem, że to już koniec mojej historii z dawstwem szpiku, ale 13 lipca tego roku telefon zadzwonił po raz drugi. Okazało się, że ta sama osoba znów potrzebuje pomocy. Zgodziłem się bez wahania – dodaje mieszkaniec Świętochłowic.  

Istnieją dwie metody pobrania materiału. Pierwsza - z talerza kości biodrowej, odbywająca się w znieczuleniu ogólnym i wymagająca od dawcy pozostania w klinice przez 24 godziny po donacji. Drugą jest pobranie krwiotwórczych komórek macierzystych z krwi obwodowej za pomocą specjalnego urządzenia (separatora). Zabieg ten odbywa się bez znieczulenia ogólnego i przypomina oddanie krwi. Trwa około pięciu godzin, po czym dawca wraca do domu. 

Obie metody są bezpieczne, a o zastosowaniu konkretnej z nich zawsze decyduje lekarz prowadzący, uwzględniając kondycję i potrzeby chorego.

Ponowne pobranie krwiotwórczych komórek macierzystych od tego samego dawcy i dla tego samego pacjenta występuje przeważnie wtedy, gdy u biorcy obserwuje się wznowę białaczki lub innej choroby nowotworowej układu krwiotwórczego. 

- Najczęściej dochodzi do niej we wczesnym okresie po transplantacji, dlatego każdy dawca jest zarezerwowany dla danego chorego, żeby w razie potrzeby móc oddać ponownie komórki krwiotwórcze lub limfocyty. Szacuje się, że około 10 proc.  biorców wymaga ponownego przeszczepienia szpiku od tego samego dawcy - tłumaczy dr Tigran Torosian, lekarz hematolog, dyrektor medyczny Fundacji DKMS. 

W bazie fundacji jest zarejestrowanych ponad 1,5 mln potencjalnych dawców szpiku. Ponad 186 tys.  to osoby ze Śląska, spośród których 893 stały się dawcami faktycznymi, oddając szpik lub krwiotwórcze komórki macierzyste. 

Fundacja działa w Polsce od 2008 roku jako niezależna organizacja pożytku publicznego. To największy ośrodek dawców szpiku w kraju.

Aby zostać potencjalnym dawcą, wystarczy przyjść na organizowany przez fundację dzień dawcy szpiku lub wejść na stronę www.dkms.pl i zamówić pakiet rejestracyjny do domu.

(ml)
wstecz

Komentarze (3) Skomentuj

  • Zosia 2019-08-21 12:03:59
    Wspaniała sprawa, gratulacje !!!!
  • buda 2019-08-21 12:05:02
    W sumie to tak niewiele potrzeba żeby uratować komuś życie. Brawo pan Łukasz
  • Beti 2019-08-22 10:53:41
    Ja też jestem zardjestrowana od paru lat. Super organizacja ktora moze pozwolić uratować komuś zycie. Czekam az i mnie uda sie komuś pomoc. Pozdrawiam I zachęcam do rejestracji, nic nie kosztuje a moze zdziałać cuda