6 października o godz. 17.00 w Willi Caro historyk dr Bogusław Tracz opowie o zasłużonym dla Gliwic lekarzu. Dzięki niemu miasto szczyci się jedną z najlepszych placówek onkologicznych w kraju. Wstęp na spotkanie wolny.  
Stanisław Bylina, twórca i pierwszy dyrektor Państwowego Instytutu Przeciwrakowego w Gliwicach, był lekarzem stawiającym na pierwszym miejscu dobro pacjentów i rozwój placówki, którą zarządzał. Nie chciał słuchać wytycznych płynących z ust coraz silniejszych w mieście i województwie działaczy PPR, a następnie PZPR. Zwłaszcza w sprawach kadrowych, w których partia komunistyczna chciała mieć ostatnie słowo. Kiedy w 1950 r. oskarżono go o rzekome błędy w sztuce lekarskiej i postawiono zarzuty działań niezgodnych z prawem, potrafił dowieść nieprawdziwości kłamstw, jakich się dopuszczono, by pozbawić go stanowiska.

Jesienią 1927 r. Bylina objął stanowisko starszego asystenta w Klinice Chirurgicznej Uniwersytetu Poznańskiego. Jednocześnie cały czas pogłębiał wiedzę. Studiował biologię, odbywał staże w Londynie, Sztokholmie, Paryżu, Brukseli i Berlinie. Był jednym z prekursorów zastosowania rentgenoterapii w leczeniu nowotworów. W sierpniu 1939 r., dosłownie na kilkanaście dni przed wkroczeniem Niemców, powierzono mu stanowisko dyrektora i opracowanie planów Instytutu Radowego Spółki Brackiej na Śląsku oraz ordynaturę Oddziału Chirurgicznego w Chorzowie. Jednocześnie rozpoczęcie prac nad uruchomieniem planowanego Śląskiego Instytutu Radowego.

Ambitne plany i zamierzenia przerwał wybuch wojny. Po krótkim epizodzie lekarza wojskowego w kampanii wrześniowej trafił do Jarosławia, gdzie prowadził lecznicę chirurgiczną. Wiosną 1940 r. został zaprzysiężony jako żołnierz ZWZ i przyjął pseudonim „Adam”. W swojej klinice udzielał opieki lekarskiej wszystkim potrzebującym konspiratorom i rannym żołnierzom podziemia. Od czerwca 1941 lecznica pełniła rolę konspiracyjnego szpitala rzeszowskiego podokręgu ZWZ, a następnie AK.

Po zakończeniu wojny postanowił wrócić na Górny Śląsk, by kontynuować prace przy organizacji Instytutu Przeciwrakowego. Tym razem wybór padł na Gliwice, gdzie na nowo powstającą placówkę leczenia nowotworów przeznaczono budynki dawnej niemieckiej kliniki dla kobiet. Wielkim nakładem sił, środków, a przede wszystkim wytężonej pracy w czerwcu 1947 r. oddano do użytku oddział kliniczny na 50 łóżek. Rok później do dyspozycji pacjentów było ich już 150, a trzy lata później aż 280.

W Gliwicach Bylina wznowił prace nad zastosowaniem radioterapii w leczeniu nowotworów. Za pośrednictwem UNRRA pozyskał dla Polski przydział dziesięciu gramów radu w platynowych igłach i tubach, z czego ministerstwo zdrowia osiem gramów przekazało dla Gliwic. W Szwecji udało się kupić dziesięć aparatów do rentgenowskiej terapii głębokiej oraz jeden aparat diagnostyczny. Do końca lat czterdziestych gliwicki instytut wyposażono w najnowocześniejszy sprzęt i aparaturę, w czym pomagali Bylinie m.in. polscy lekarze i specjaliści, którzy pozostali na Zachodzie. Równocześnie z oddziałami chorych zorganizowano pracownie i zakłady naukowo-badawcze, analiz klinicznych, histopatologii, rentgenodiagnostyki, mikrobiologii i wreszcie duży zakład onkologii eksperymentalnej. Do każdego z nich zatrudniano uznanych specjalistów i pracowników naukowych.

Również Bylinie zawdzięczano uruchomienie w 1948 r. pierwszej w Polsce Przychodni Profilaktyki Raka, w której wykonywano badania wykrywania wczesnych postaci raka szyjki macicy. Badaniami cytologicznymi objęto także pacjentki poniżej 20. roku życia, co było w tamtym czasie nowością.
Bylina nigdy nie wstąpił do partii komunistycznej. Potrafił przeciwstawić się władzy, jeśli tylko chodziło o dobro pacjentów. Pod koniec 1948 r. rozpoczęto przeciwko niemu bezpardonową nagonkę, fałszywie oskarżając o niegospodarność i błędy w sztuce lekarskiej. Odmawiano mu możliwości wyjazdów za granicę na szkolenia i sympozja lekarskie. Administracyjnymi środkami ograniczano możliwości rozwoju naukowego. Wreszcie 1 listopada 1950 pozbawiono go stanowiska dyrektora instytutu i ordynatora oddziału chirurgii nowotworów. Równocześnie Prokuratura Wojewódzka w Katowicach wydała nakaz aresztowania. Doniesienie złożone przez dwóch lekarzy, członków PZPR, zwierało osiem zarzutów popełnienia błędów w sztuce lekarskiej oraz dziewięć – przestępstw kryminalnych.

Bylina rozpoczął batalię sądową. Po licznych rozprawach, pismach i ekspertyzach oraz dostarczeniu niezależnych od siebie orzeczeń z akademii medycznych w Krakowie i Warszawie ostatecznie Prokuratura Generalna sprawę umorzyła. Pomimo prawnego potwierdzenia niewinności utraconego stanowiska już nie odzyskał. W styczniu 1951 r. otrzymał nakaz pracy w szpitalu miejskim w Lesznie Wielkopolskim, gdzie zajął się organizacją oddziału laryngologicznego oraz przyszpitalnej przychodni laryngologicznej. Równocześnie podjął na pół etatu pracę jako laryngolog w Przychodni Kolejowej w Lesznie. Do Gliwic już nie powrócił.

W grudniu 1961 powołano go stanowisko redaktora w Państwowym Zakładzie Wydawnictw Lekarskich. Od połowy lat sześćdziesiątych powrócił do lecznictwa otwartego w dzielnicy Warszawy - Ochocie. Pomimo przejścia na emeryturę w 1973 r. pracował nadal w niepełnym wymiarze godzin. Zmarł w 1978 w Warszawie.

Wiosną 2016 r., prawie 70 lat po tym, jak Stanisław Bylina przyjechał pierwszy raz do Gliwic, z inicjatywy dyrektora Muzeum w Gliwicach Grzegorza Krawczyka, postanowiono nazwać jego imieniem jedną z ulic.  19 maja 2016 gliwiccy radni jednogłośnie podjęli uchwałę, by ulicy, biegnącej od Sienkiewicza w kierunku Bohaterów Getta Warszawskiego, nadać nazwę ulica dr. Stanisława Byliny. Tą samą uchwałą zdecydowano, by  rondo zlokalizowane na skrzyżowaniu Sienkiewicza oraz Dubois nosiło  imię dr. Byliny. Tym symbolicznym gestem po latach doceniono  niezaprzeczalny wkład tego człowieka w stworzenie gliwickiej placówki onkologicznej, dziś będącej chlubą miasta i regionu.
 
Tekst: dr Bogusław Tracz
wstecz

Komentarze (2) Skomentuj

  • kska 2017-10-06 14:10:27
    hiostoria lubi sie niestety powtarzać ... w ten sam sposób zaczęto szykanować prof. Maciejewskiego, zasłużonego Dyrektora IO Gliwice... nie ugiał się to pozbawili go dyrektorskiej posady...
    • ggg 2018-05-20 22:47:10
      tak długo jak pozwolimy Warszawie doić prowincję, będziemy dojeni, a kto się sprzeciwi dostanie kopa...