Kiedy książkę zaczęto rozdawać, w bibliotece rozdzwoniły się telefony. Oryginalnego przewodnika po świecie dziecka dla rodziców zazdroszczą nam inne miasta.   
„Proszę, mów do mnie wyraźnie, nie zdrabniaj słów, używaj prawidłowo zbudowanych zdań. To przede wszystkim od ciebie i od innych osób dorosłych uczę się mowy. Jeżeli będę mieć prawidłowe wzorce, w przyszłości nie będę popełniać błędów. I chociaż jestem dzieckiem, nie lubię, kiedy babcia i ciocie mówią do mnie zdrobniale”. 

To pierwsze zdania, jakie przeczytałam, gdy książka, przypadkowo, trafiła w moje ręce. Ujęły mnie jako dziennikarkę i przeciwniczkę mówienia do dzieci ich językiem. W stylu: „a cio to”. 

Hurra! Urodziłam się w Gliwicach
Kiedy pierwsze egzemplarze trafiły do rąk rodziców dzieci urodzonych w gliwickim szpitalu wielospecjalistycznym (dostają ją podczas rejestracji noworodka w urzędzie miejskim), w MBP rozdzwoniły się telefony. Książkę chciały mieć inne gminy, biblioteki i osoby prywatne. Niestety, pozycja nie jest na sprzedaż, a otrzymać mogą ją jedynie dzieci, które przyszły na świat w naszym mieście. A w zasadzie ich rodzice, bo książka jest dla nich. 

Co to za publikacja, która narobiła wokół siebie tyle szumu? Nosi tytuł „Otwieranie świata” i jest poradnikiem dla rodziców oraz opiekunów. Poradnikiem szczególnym, bowiem narrator to dziecko – raz chłopiec, raz dziewczynka. Mówi do dorosłych w pierwszej osobie, dzieli się z nimi swoimi odczuciami i potrzebami. 

„Bardzo długo czekałem, żeby Was zobaczyć! (…) Mamo, Tato, opowiem Wam, jak powinienem się prawidłowo rozwijać, co jestem w stanie  zrozumieć, odczuć, zobaczyć, usłyszeć i wykonać. Pamiętajcie, że uczę się poprzez zmysły i ruch, uwielbiam się bawić. Podpowiem Wam, czego potrzebuję, jak mądrze okazywać mi miłość, jak pokazywać świat i przede wszystkim – jak rozwijać moje wrodzone możliwości”. Tak zaczyna się książka – krótkim streszczeniem tego, czego dotyczy. 

Taka jest tylko w gliwickiej bibliotece
Na pomysł publikacji wpadła Bogna Dobrakowska, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gliwicach. Napisały ją zaś gliwiczanki - terapeutki, psycholożki, specjalistki od pedagogiki, wychowania dziecka i logopedii, swoimi wskazówkami podzieliła się też bibliotekarka roku 2015. W sumie autorek jest pięć, więc było i pięć różnych stylów. Język należało ujednolicić, czym zajęła się dyrektor Dobrakowska, z wykształcenia polonistka.

Książkę recenzowały dr Irena Niemiec, psycholożka i terapeutka oraz dr n. med. Małgorzata Rusek, pediatra. A recenzje te są do pozazdroszczenia. 

Czytamy w nich między innymi, że autorki opisują problemy dziecka językiem pięknym i prostym, zrozumiałym dla wszystkich. Doktor Niemiec zwraca uwagę na wielką zaletę publikacji, jaką jest uświadomienie rodzicom dwóch często niedocenianych obszarów rozwoju dziecka – wprowadzenia go do świata muzyki oraz literatury, fantazji i pięknego słowa. Z kolei doktor Rusek stwierdza, że nie spotkała się dotąd z tak szerokim omówieniem tematu, który uwzględnia rozwój emocjonalny i psychofizyczny od urodzenia do czasu szkolnej gotowości. 

I rzeczywiście – podobnej pozycji dotąd w Polsce nie było, na co, jeszcze przed wydaniem, zwrócili uwagę sami rodzice. Kiedy bowiem książka pozostawała jeszcze w sferze pomysłów, w bibliotece zorganizowano spotkanie z młodymi mamami. To one podpowiedziały, jaka na rynku wydawniczym jest luka. I gliwicka biblioteka świetnie lukę tę wypełniła.           

Poradnik, przewodnik, album i pamiętnik
„Otwieranie świata” to pomysł oryginalny. Poradnik, przewodnik, ale i album oraz pamiętnik, do którego można wklejać zdjęcia dziecka, jego włosy, pierwszy samodzielny rysunek, zapisywać wspomnienia, pierwsze słowa, odbijać stopy i dłonie malucha, wpisywać tytuły jego ulubionych książek. A zaczyna się od miejsca na pierwsze zdjęcie z podpisem – imię, dzień narodzin, data i waga. To wszystko, w przyszłości, będzie świetną pamiątką dla całej rodziny.

Poradnik wspiera rodziców we wprowadzaniu najmłodszych w świat szeroko pojętej  sztuki. Ustami dziecka podpowiada, jak zajmować się maluchem, jak do niego mówić, w co się bawić. Ale wyczula też na sytuacje niepokojące – kiedy opiekunowie powinni zwrócić się po pomoc do lekarza.

Książkę podzielono na rozdziały odpowiadające wiekowi dziecka. I tak prowadzi ona od narodzin do ukończenia szóstego roku życia. Szczególną wagę w każdym rozdziale przywiązuje się zaś do mówienia, rozumienia, słuchania, narządów mowy, zabawy oraz muzyki i czytania.    

Mamo, tato, nauczyłem się tylu nowych umiejętności
Ciekawa jest forma publikacji, w której dziecko mówi do swoich rodziców. Na przykład niemowlak informuje, że lubi przyglądać się twarzom i minom starszych osób, naśladować ich mimikę, uważnie słucha, co mówią do niego dorośli, lubi też, gdy delikatnie łaskocze się jego dłonie, zgina i odgina paluszki. Przypomina jednak, że zabawa to dla niego nie tylko przyjemność, ale i wysiłek – szybko się męczy, czym daje znak niepokojącym zachowaniem. 

Dziecko półroczne informuje, że rozpoznaje głośne kroki, ciche rozmowy, radio, wie, jak brzmią odgłosy z kuchni, odwraca głowę w stronę, z której dochodzi dźwięk. Zna też swoje imię i reaguje na nie. Rosną mu pierwsze ząbki (hurra!), je prawidłowo pokarm z łyżeczki, zaczyna odgryzać i żuć twarde kęsy, potrafi dotrzeć do zabawki, ogląda ją, bada.

Dziecku siedmiomiesięcznemu dużo radości sprawia rozmowa z dorosłymi, a kiedy nikogo nie ma w pobliżu, mówi do siebie, zaś wypowiedzieć potrafi m.in. głoski: k,g,h,t,d,p,m. 

W taki sposób poradnik prowadzi opiekunów do momentu, gdy maluch skończy sześć lat. „A potrzebować was będę zawsze, bez względu na wiek”, kończy mały narrator.     

Książka jest ciekawie pomyślana i wysmakowana edytorsko. Wydana na kredowym papierze, kolorowa, pełna obrazków i ramek. Podział tekstu powoduje, że czytając, nie nudzimy się, nie męczymy, a forma kołonotatnika jest wygodna i przyjazna. Poradnik czyta się na bieżąco, śledząc przy okazji postępy swojej pociechy i odnotowując jej sukcesy (pisemnie lub fotograficznie). 

A dla rodziców, których dziecko nie urodziło się w Gliwicach, mamy pocieszenie: możecie „Otwieranie na świat” wypożyczyć w gliwickiej bibliotece.

Marysia Sławańska

Galeria

wstecz

Komentarze (12) Skomentuj

  • Paweł 2018-08-16 12:41:02
    Książkę powinien przeczytać każdy rodzic i niestety większość Polaków, dla samych Siebie.
  • Kasia 2018-08-16 19:18:29
    Mam te książeczkę ! Dostałam gdy rodzilam syna. Rzeczywiście jest świetna, bardzo przydatna , zwłaszcza dla początkujących rodziców, napisana rewelacyjnie. Przeczytałam całą i w zasadzie cały czas korzystam.
  • Izzzz 2018-08-16 19:19:19
    Mam ja, jest fan ta sty czna.
  • maciej 2018-08-17 16:17:28
    szkoda że biblioteka lub miasto nie rozprowadzili jej w księgarniach, myśle że chętnych do zakupu byłoby wielu.
  • beata 2018-08-17 16:19:01
    No tak, trzeba było rodzić w Gliwicach heh wybrałam Pyskowice i mam za swoje ;-) ale całkiem poważnie - szkoda że nie można książki kupić
  • Meg 2018-08-18 00:36:19
    a co to , jakaś dyskryminacja osób które nie rodziły w szpitalu w Gliwicach , choć w Gliwicach mieszkają ??
    • Gliwice 2018-08-18 09:53:05
      Dlaczego od razy deskryminacja? Miasto po prostu nagradza tych którzy zdecydowali się na miejski szpital. Rodzicie wszystkie w Knurowie czy Pyskowicach to tam poproście o taki prezent.
  • Aga 2018-08-18 09:54:53
    Nowiny załatwcie egzemplarz w jakimś konkursie ;)
  • Bf 2018-08-18 22:47:13
    Fajna rzecz
  • Wiola 2018-08-19 22:05:17
    Jak można dostać książkę?
    • Ja 2018-08-19 22:50:36
      Przecież jest napisane - urodzic dziecko w szpitalu w Gliwicach
  • Mama 2018-08-19 22:51:44
    Książka jest faktycznie ciekawie pomyślana i ładnie wydana.