Nieudany start sezonu GTK Gliwice. Gospodarze w derbowym starciu z MKS-em Dąbrowa Górnicza zagrali bardzo słabo i przegrali aż 67:95. - Zagraliśmy zbyt miękko. Czekają nas poważne rozmowy w szatni - przyznał po meczu Roberts Stumbris, który był najlepszym strzelcem zespołu Roberta Witki.
Po 547 dniach przerwy kibice ponownie mogli zasiąść na trybunach. Po raz ostatni mecz z udziałem publiczności odbył się 6 marca 2020 roku i GTK przegrało wówczas z Anwilem Włocławek. Kolejne rozgrywki w całości odbyły się w zamkniętym systemie i dopiero na inaugurację sezonu 2021/22 puste miejsca mogły zostać zajęte przez publiczność. Z tego tytułu w Gliwicach postanowiono uczcić to wydarzenie w szczególny sposób i pierwszy mecz odbył się na dużej hali Areny Gliwice. Zadbano również o to, by i rywal był prestiżowy i w porozumieniu z władzami ligi ustalono, że GTK w pierwszym meczu zmierzył się z lokalnym rywalem - MKS-em Dąbrowa Górnicza.

Podobnie jak dwa lata temu mecz zdecydowanie lepiej rozpoczął się dla drużyny prowadzonej przez Jacka Winnickiego. Dobrą skuteczność prezentował Michał Nowakowski, który trafiał z dalszej odległości. Kiedy dołączył do niego Mike Lewis II, który również przeprowadził dwie punktowe akcje było już 1:9. GTK miało spore problemy w ataku, ale w końcu impuls dał Daniel Gołębiowski, który popisał się akcja 2+1. Goście nie zamierzali tracić przewagi i z zimną krwią z zza łuku przymierzył Marcin Piechowicz. Tym samym - i to dwukrotnie - odpowiedział Roberts Stumbris (12:16). MKS był jednak mocno rozpędzony, a dwa kolejne celne rzuty zza linii 6,75 m oddali Nowakowski i D.J. Fenner (12:22). Przyjezdni panowali także w walce pod tablicami, dzięki czemu dodatkowe szanse na punkty otrzymali Adam Brenk i Fenner. Obie zakończyły się powodzeniem i koszykarze z Dąbrowy Górniczej utrzymywali wysokie prowadzenie. Pod koniec pierwszej kwarty pierwsze punkty z gry zdobył Jabarie Hinds, ale jeszcze przed krótką przerwą po błędzie defensywy GTK na linii rzutów wolnych stanął Fenner i ustalił wynik pierwszej kwarty (19:29).

Po wznowieniu gry próbował szarpać Hinds, ale rywale zza miedzy nadal byli doskonale dysponowani w ataku. Amerykańskie trio MKS-u dobrze się uzupełniało i przeprowadzało kolejne skuteczne akcje. Po "trójce" Nica Moore'a było już 26:38. Kiedy trudny rzut trafił Keyshawn Woods wydawało się, że GTK pójdzie za ciosem. Koszykarze z Dąbrowy Górniczej mieli jednak inne plany. Skutecznym wjazdem pod kosz, a następnie trafieniem zza łuku popisał się Filip Małgorzaciak. Kiedy jeszcze jedną "trójkę" dołożył Moore było już 30:46. Gliwiczan próbował poderwać Stumbris i Ramstedt, który w akcji jeden na jednego ograł Jakuba Motylewskiego. W ostatniej akcji tej połowy raz jeszcze błysnął Małgorzaciak, który równo z syreną trafił z rogu boiska (35:51).

Wysokie prowadzenie nie uśpiło gości, którzy pomni doświadczeń sprzed dwóch lat tym razem wyszli na drugą połowę w pełnym skupieniu. Po firmowej akcji Sobina oraz "trójce" Moore'a MKS odskoczył na 20 punktów przewagi (38:58). GTK próbowało odrabiać starty punktując z linii rzutów wolnych, ale kiedy goście podkręcili tempo w ataku i Lewis II zdobył punkty po wejściu pod kosz, a Małgorzaciak trafił zza linii 6,75 m było ponownie 20 "oczek" różnicy (47:67). W końcu przełamał się Matthew Williams, ale zespół z Dąbrowy Górniczej nadal miał więcej atutów. Aktywny był Milivoje Mijović, który dopiero w trzeciej kwarcie pojawił się na parkiecie. Ostatnie słowo w tej kwarcie należało do Woodsa, ale w niczym nie zmieniło to tragicznej sytuacji gliwiczan, kórzy po 30 min. gry tracili do rywala 20 punktów (56:76).

Nie było też zrywu gliwiczan w ostatniej kwarcie. Jakby tego było mało, to MKS prezentował się lepiej i jeszcze powiększał swoją przewagę. Ta, po tarfieniu z półdystansu Mijovicia, który kiedyś bronił barw GTK, wynosiła już w pewnym momencie 33 punkty (57:90). W końcowych fragmentach meczu obaj trenerzy korzystali już głównie z zawodników rezerwowych i miejscowym udało się trochę zniwelować straty, ale końcowy wynik i tak był druzgocący dla gospodarzy. Gliwiczanie przegrali ostatecznie aż 67:95.

W kolejnym spotkaniu GTK zagra w Sopocie z Treflem.

GTK Gliwice - MKS Dąbrowa Górnicza 67:95 (19:29, 16:22, 19:25, 11:19)

GTK: Jabarie Hinds 14 (1x3), Daniel Gołębiowski 5, Matthew Williams 5 (1x3), Roberts Stumbris 14 (3x3), Adam Ramstedt 8 - Filip Put 10 (1x3), Keyshawn Woods 9 (1x3), Mikołaj Adamczak 2, Aleksander Wiśniewski, Aleksander Busz, Michał Podulka. Trener Robert Witka.

MKS: Nicolas Moore 9 (3x3), Mike Lewis II 18 (1x3), Marcin Piechowicz 3 (1x3), Michał Nowakowski 15 (3x3), Josip Sobin 6 - Derrick Fenner 18 (1x3), Filip Małgorzaciak 11 (3x3), Adam Brenk 7, Milivoje Mijović 5, Jakub Motylewski 2, Alan Czujkowski, Wiktor Rajewicz. Trener Jacek Winnicki.

Źródło: GTK Gliwice

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj