To wspaniała wiadomość. Kilkuletnia Asia Mierzwa z Knurowa, pozostająca od dwóch lat w śpiączce, stopniowo wraca do jawy. Dziewczynka, której historię znają chyba wszyscy czytelnicy, śmieje się, reaguje, w coraz większej mierze łapie kontakt z otoczeniem. Mozolny powrót do zdrowia Joasi to niemal cud, cud miłości jej rodziców i osiągnięć medycyny. Ale swój udział ma w nim również ludzka solidarność – do nakrętek zbieranych na rehabilitację dziewczynki górę dorzuciły ostatnio dzieciaki z gliwickiej podstawówki nr 4.
W życiu pięcioletniej Joasi otworzył się w tym roku ważny rozdział. Jak każde dziecko w jej wieku poszła do przedszkola. 

- Bierze udział w zajęciach, bawi się, śmieje w głos. Robi to samo, co inne maluchy: maluje liście, lepi konstrukcje z plasteliny. A ile z tego do niej dociera i ile zapamięta, to, mam nadzieję, już niedługo nam powie – mówi mama małej knurowianki, Marlena Mierzwa.

Joasia wszystkie czynności wykonuje z pomocą mamy lub najbliższych, nie mówi, nie chodzi. Znajduje się gdzieś na granicy snu i jawy. Dwa lata temu, bawiąc się koło domu, niespodziewanie upadła. Doszło do zatrzymania krążenia i oddechu, a w wyniku tego do niedotlenienia mózgu. Po odstawieniu leków farmakologicznych dziewczynka pozostała w śpiączce.

- Oczy Joasi otwarły się, ale nie było z nią żadnego kontaktu. Patrzyła gdzieś, nie potrafiła ruszyć nawet palcem. Badania pracy fal mózgowych wykazały, że widzi i słyszy, co wokół niej się dzieje, lecz nie potrafi nas o tym poinformować – wspomina ówczesny stan Joasi jej mama.

Od tego czasu zaszło wiele zmian na lepsze. Długi pobyt w Klinice Budzik oraz dalsze miesiące intensywnej rehabilitacji w domu nie sprawiły, że dziewczynka wybudziła się zupełnie, ale terapia przynosi widoczne efekty. Dziecko stopniowo nawiązuje kontakt z otoczeniem, rozpoznaje osobę bliską, co obwieszcza uśmiechem, sprawniej porusza rączkami.

- Priorytetem na najbliższe miesiące jest, chociażby częściowe, przywrócenie mowy. W pierwszym etapie chcemy osiągnąć wymowę sylab oraz prostych komunikatów typu jeść, pić. Szanse są spore, bo Joasia nie była na szczęście intubowana rurką tracheostomijną i zachowała nieuszkodzone narządy artykulacji – mówi pani Marlena.

Powrót do zdrowia uzależniony jest od regeneracji komórek mózgowych. Joasia ma za sobą pierwszy turnus rehabilitacyjny w prywatnej klinice prof. Talara. Stosuje on autorskie stymulacje, m.in. z użyciem lasera wysokoenergetycznego i pola elektromagnetycznego do pobudzenia komórek mózgowych do regeneracji. 

Terapia jest bardzo kosztowne. Na pojedynczy turnus potrzeba ok. 15 tys. zł. Do tego dochodzi kompleksowa rehabilitacja sprawności fizycznej, praca z logopedą - by na nowo nauczyć Joasię przełykać i samodzielnie jeść, z psychologiem - żeby nawiązać z nią lepszy kontakt, muzykoterapia, masaż stóp, terapia światłem, zapachem i wibracją, stymulacja wszystkich zmysłów. 

Oprócz ogromu cierpliwości i czasu potrzeba nie mniej pieniędzy.

- Na szczęście nie brakuje ludzi dobrej woli, którzy wspierają nas w walce o nasze dziecko. Akcja zbierania plastikowych nakrętek rozkręciła się niespodziewanie dobrze. Zebrano już ich ponad 20 ton, co przełożyło się na ok. 20 tys. zł na rehabilitację Joasi – informuje pani Marlena.

Wynik nie uwzględnia efektów ostatniej akcji uczniów Szkoły Podstawowej nr 4 w Gliwicach. „Urobek” przerósł najśmielsze oczekiwania. W miesiąc zebrano około 90 tys. (!) sztuk. Rekordzista, Dominik Grabarczyk z tatą Adrianem, dostarczył 111 butelek wypełnionych nakrętkami.

- Nie była to pierwsza zbiórka na ten cel, a jednak wyjątkowa, bo przeprowadzona w związku z akcją „Sto na stulecie niepodległości”. Z inicjatywą wyszły nauczycielki Beata Kaczorowska i Barbara Plecińska, a cel - 100 pełnych pojemników – został przekroczony na długo przed 11 listopada. To zasługa zaangażowania uczniów i ich rodziców – podkreśla Joanna Łomnicka-Łakomy, dyrektor szkoły.

Marlena Mierzwa jest pełna nadziei. - Dziecięcy organizm ma niesamowite możliwości. Córeczka ma dopiero pięć lat, a mózg najintensywniej rozwija się do siódmego roku życia. Wierzę, że wróci do pełni sił i sprawności. Dobrą prognozą są postępy, jakie Joasia zrobiła na tej drodze w ostatnich miesiącach.

Wszyscy, którzy chcą pomóc Asi, mogą przekazać wsparcie na konto Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”:
nr 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994, w tytule: „29959 Mierzwa Joanna darowizna na pomoc i ochronę zdrowia”.

(pik)

Galeria

wstecz

Komentarze (8) Skomentuj

  • Jolka 2018-11-10 10:28:07
    Świetna wiadomość. Śledzę artykuły o Asi. Życzę jej zdrówka.
  • Magda 2018-11-10 15:26:16
    Cudownie! Oby tak dalej, powodzenia Joasiu.
  • Monia 2018-11-11 14:02:20
    To rzeczywiście cud. I bardzo dobra wiadomość.
  • mieszkaniec 2018-11-11 14:49:42
    Pieknie udekorowane Gliwice https://gliwice.webcamera.pl/
  • Beata 2018-11-11 16:53:11
    Najważniejsza w artykule jest Joasia, to oczywiste. Cieszymy się i trzymamy kciuki za jej zdrowie i postępy w rehabilitacji. Ale publikacja jest nierzetelna. Dotyczy zbiórki "100 na 100" Szkoły Podstawowej nr 41 w Gliwicach, a nie SP4, natomiast zdjęcia nie pochodzą z tej właśnie akcji, tylko, no właśnie z jakiej?... Pozdrawiam serdecznie:)
  • Ajanie 2018-11-11 19:36:57
    Pani Beata ma rację. A nierzetelni dziennikarze powinni się zawstydzić.Artykul z takimi samymi błędami (niedbalstwem) ukazał się 2 tygodnie temu w papierowym wydaniu NG.Jednak wstyd,panowie dziennikarze.
  • Adik 2018-11-13 17:42:15
    Brawo Joasiu !!! Czekamy na kolejne super wiadomości. No cóż... Szkoda, że Redakcja Nowin Gliwickich popiera dziennikarstwo typu ,, kopiuj-wklej '' na domiar złego z powielanymi błędami.
  • Berdzio 2018-11-14 12:32:10
    No i patrzcie, żadnej reakcji gazety,żadnego sprostowania,przeprosin. Żałosne dziennikarstwo.Słabo,"redakcjo".