Starsza pani, posiadająca naprawdę duże oszczędności, dała się do tego stopnia zmanipulować złodziejom, że wrzuciła swoje pieniądze oraz kosztowności do kosza na śmieci... Tego samego dnia inna gliwiczanka oddała kilkadziesiąt tysięcy złotych fałszywemu kurierowi, rzekomo wysłannikowi wnuczki. Zobaczcie, jakich sposobów imają się oszuści. 
W środę, 19 grudnia przestępcy dzwonili pod stacjonarne numery telefoniczne gliwiczan, których nazwiska zaczynały się na litery B i F. Udało im się nabrać dwie starsze kobiety. Jak się okazuje, z obiema rodziny rozmawiały już na temat metod działania oszustów i zabraniały przekazywania pieniędzy obcym. Jak widać, na nic się to zdało. 

Pierwszą ofiarą stała się 77-letnia mieszkanka dzielnicy Brzezinka. Dzwoniąc do niej, oszust przedstawił się jako funkcjonariusz policji i przekonał, że prowadzi działania mające na celu zatrzymanie chcących ją okraść złodziei. 

Fałszywy oficer nakłonił pokrzywdzoną do "współpracy". Otóż nakazał, by spakowała swoje oszczędności oraz kosztowną biżuterię, po czym wyszła z domu, udała się na przystanek autobusowy i tam wrzuciła torbę do śmietnika. Gliwiczanka posłuchała. 

77-latka włożyła do torby 9 tys. euro i złotą biżuterię o wartości ok. 20 tys. zł. Torbę umieściła w umówionym miejscu i, zgodnie z zaleceniem "oficera", oddaliła się. Czekający w pobliżu złodzieje wyjęli zaś cenne zawiniątko z kosza. 

Kolejny przypadek miał miejsce na osiedlu Sikornik. Nieznana kobieta zadzwoniła pod numer telefonu 86-latki i podając się za jej wnuczkę, powiedziała, że spowodowała wypadek drogowy i natychmiast potrzebuje pieniędzy na „wykupienie z aresztu”. Staruszka zgodziła się, wierząc, że rozmawia z własną wnuczką. 

Szybko do drzwi starszej pani zadzwonił nieznany jej mężczyzna, mający być kurierem. Gliwiczanka przekazała mu oszczędności w kwocie 40 tys. zł. 

Kobieta tak zapamiętałą kuriera: był szczupły i miał ok. 50 lat. Nie zapamiętała jego twarzy, gdyż nieznajomy cały czas miał mieć spuszczoną głowę.

- Powyższe sytuacje pokazują ludziom młodym, że dotychczasowe akcje profilaktyczne, a nawet bezpośrednie rozmowy z seniorami nie zawsze przynoszą oczekiwane rezultaty. Z pewnością są jeszcze inne sposoby, by dysponujących telefonami stacjonarnymi starszych ludzi uchronić przed szkodą majątkową, lecz to już kwestia analizy każdego przypadku w rodzinach z osobna - mówi podinsp. Marek Słomski, oficer prasowy gliwickiej policji. i dodaje, że prędzej czy później sprawcy trafią w ręce policji, jednak szanse na odzyskanie skradzionych pieniędzy są nikłe – zazwyczaj przestępcy natychmiast roztrwaniają łatwo zdobytą gotówkę.
wstecz

Komentarze (4) Skomentuj

  • Bolo 2018-12-23 23:57:05
    Zawsze mnie to frapuje : skąd ci starzy ludzie maja te kasiure???
    • Byk 2018-12-24 13:05:57
      Bo pracowali Bolo, całe życie. Jak tez będziesz pracować i oszczędzać to tez tyle uzbierasz na starość.
      • Senior-Gliwice 2018-12-25 21:55:23
        Skąd starsi mają tyle kasy, co oni gazet nie czytają. Bez przerwy gadają dookoła ludzie.Telewizory mają i, takich cwaniaków słuchają. pożal się Boże- Ulituj się nad takimi osobami. Sam jestem już w podeszłym wieku, ja tych cwaniaczków bym wywiózł na bezludną wyspę.
  • Nie do wiary! 2018-12-26 12:59:26
    Co trzeba mieć w głowie żeby tyle kady wrzucić do kosza ? Czemu refleksja przychodzi tak późno?